Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
piątek, 13 lutego 2026 12:16
Reklama KD Market
Mediolan

Igrzyska 2026: łyżwiarstwo szybkie - srebrny medal Semirunnija na 10000 m

Władimir Semirunnij wywalczył srebrny medal olimpijski w łyżwiarstwie szybkim na 10000 m w Mediolanie. To drugie podium biało-czerwonych na igrzyskach Mediolan-Cortina d'Ampezzo. Wcześniej Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal olimpijski w skokach narciarskich na normalnym obiekcie.
Igrzyska 2026: łyżwiarstwo szybkie - srebrny medal Semirunnija na 10000 m
Reprezentant Polski Władimir Semirunnij

Autor: PAP/Paweł Skraba

Władimir Semirunnij zdobył 25. medal olimpijski w historii startów polskich sportowców na zimowych igrzyskach. W piątek w Mediolanie sięgnął po srebro w łyżwiarstwie szybkim na 10000 m.

W tej dyscyplinie sportu to siódmy olimpijski krążek biało-czerwonych. Konkurencję wygrał Czech Metodej Jilek, który wyprzedził reprezentanta Polski o 5,65, a trzeciego na podium Holendra Jorrita Bergsmę o 7,05 s.

Semirunnij startował w trzeciej parze razem z Holendrem Stijnen Van De Buntem. W konkurencji wystąpiło 12 zawodników. 

To drugie podium biało-czerwonych na igrzyskach Mediolan-Cortina d'Ampezzo. Wcześniej Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal olimpijski w skokach narciarskich na normalnym obiekcie. 

Reprezentant Polski Władimir Semirunnij w biegu na 10 000 m łyżwiarzy szybkich w Mediolanie fot.  PAP/Paweł Skraba

 

„Władek” z Jekaterynburga z medalem dla Polski (sylwetka)

Z Jekaterynburga przez Tomaszów Mazowiecki i Hamar do Mediolanu - tak wiodła droga Władimira „Władka” Semirunnija po olimpijski medal. Pochodzący z Rosji reprezentant Polski w piątek był drugi w łyżwiarskim wyścigu na 10 000 metrów w igrzyskach we Włoszech.

Piątkowy medal olimpijski uzupełnił dorobek 23-letniego panczenisty, na który składają się również srebro i brąz mistrzostw świata na dystansach oraz złoto i srebro mistrzostw Europy.

Semirunnij w biało-czerwonych barwach startuje od roku, ale obywatelstwo, co było niezbędne do prawa występu w igrzyskach, uzyskał w sierpniu 2025.

W rodzinnym kraju „Władka” organizacja zgrupowań pozostawiała wiele do życzenia. Gdy Rosja zaatakowała Ukrainę w 2022 roku, udział w zawodach międzynarodowych praktycznie stał się niemożliwy. To przyspieszyło jego decyzję, aby przenieść się do innej federacji. Napisał do łyżwiarskich związków w Kazachstanie i Polsce.

- W lipcu 2023 wysłałem pismo, a po odpowiedzi Konrada Niedźwiedzkiego (dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego - PAP), już we wrześniu przyjechałem do Polski, a wcześniej nigdy nie byłem za granicą. Bardzo jednak chciałem przedłużyć karierę - dodał.

Najpierw samolotem dotarł do Królewca, a stamtąd z całym swoim dobytkiem, liczącym trzy duże walizki, przyjechał busem do Polski. Na koszt związku wynajął mieszkanie, najpierw pod Tomaszowem Mazowieckim, a od grudnia 2024 roku w samym mieście. Ma więc bardzo blisko do Areny Lodowej. Z pierwszego lokum na treningi miał 7 km i zdarzało się, że dystans pokonywał... biegiem lub na rowerze. W połowie kwietnia ubiegłego roku rozpoczął kurs na prawo jazdy. Zauważył, że w mniejszych polskich miastach trudniej o tanie taksówki. W Rosji - jak poinformował - korzystanie z nich jest bardziej opłacalne niż utrzymywanie własnego samochodu.

Semirunnij po przyjeździe do Polski musiał podpisać dokumenty, w których potępił wojnę na Ukrainie. Nie miał z tym problemów, bo wymyka się ze schematu rosyjskich sportowców, którzy w większości popierają agresywną politykę swojego przywódcy, Władimira Putina.

- Żeby takie rzeczy działy się w 21. wieku... Bardzo mi się to nie podoba - powiedział PAP zawodnik pochodzący z Jekaterynburga, czwartego pod względem liczby mieszkańców miasta Rosji.

PZŁS pomógł w staraniach o wydanie karty pobytu. Otrzymał ją 5 grudnia 2024. Uprawniała ona, wraz z ważnym dokumentem podróży, do przemieszczania się po strefie Schengen bez konieczności uzyskania wizy. 19 grudnia 2025 roku otrzymał polską licencję od międzynarodowej federacji, choć strona rosyjska wnioskowała o dwa lata karencji. Zgodnie z obowiązującym prawem posiada dwa rosyjskie paszporty - jeden ważny jest do końca 2026, a drugi do 2033 roku. Po to, aby czekając na wizę móc posługiwać się drugim dokumentem uprawniającym do przekraczania granic.

- W końcu mogłem się poczuć jak wolny człowiek. Wcześniej bywało, że nie mogłem skoncentrować się na treningach. Moje myśli cały czas krążyły wokół potrzebnych dokumentów i papierów - przyznał.

Niebezpieczny moment zdarzył się, gdy kończyła się mu ważność polskiej wizy. Nową musiał odebrać w ambasadzie w Moskwie. W ostatniej chwili zrezygnował z podróży, gdy ostrzegli go rodzice, pisząc: „»Wowa« na ciebie czeka bilet do armii”. Nie musiało się to skończyć wysłaniem na front, a tylko przypisaniem do wojskowej ewidencji, ale powrót do Polski mógł być zagrożony.

Reprezentant Polski Władimir Semirunnij (L) i trener kadry narodowej mężczyzn Roland Cieślak (P) po biegu na 10 000 m łyżwiarzy szybkich w Mediolanie fot. PAP/Paweł Skraba

Kolejnym krokiem w jego karierze było otrzymanie polskiego obywatelstwa. Stawka była wysoka - Semirunnij w ubiegłorocznych marcowych mistrzostwach świata w Hamar zdobył brązowy medal na 5000 m i srebrny na 10 000 m. W obu przypadkach uzyskał wyniki lepsze od rekordów Polski. Pomoc w uzyskaniu polskiego paszportu przez Semirunnija było priorytetem PZŁS. Sprawa zakończyła się wyjątkowo szybko, jak na obowiązujące realia. Pomogły w tym sukcesy panczenisty.

- Bardzo się cieszę, że tak szybko się udało to załatwić, bo to bardzo krótki czas, w którym zostało przyznane mi obywatelstwo. Nasza pełnomocniczka, która nam pomagała, powiedziała, że to rekord. Myślę, że dla takich osobistości, dla medalistów mistrzostw świata, dla zawodników, którzy mają szansę na walkę o medale olimpijskie, to jest dobry kierunek, żeby tego nie przedłużać i żeby dać możliwość komfortowego przygotowania do igrzysk - podkreślił Niedźwiedzki, szef Polskiej Misji Olimpijskiej.

Pierwszą osobą, z którą Semirunnij podzielił się informacją, że oficjalnie otrzyma polskie obywatelstwo, była mama, do której od razu zadzwonił.

- Mama była w szoku, trochę popłakała z radości. Bardzo bym chciał się z nią spotkać, chciałbym, żeby przyjechała na igrzyska - przyznał wówczas i wtedy po raz pierwszy zaznaczył, że jego celem jest zdobycie olimpijskiego złota w polskich barwach.

Już jako Polak Semirunnij w styczniu wywalczył w Tomaszowie Maz. złoto mistrzostw Europy na 5000 m. Wtedy bardziej niż samym startem stresował się... śpiewaniem hymnu.

- Zawołałem Marcina Bachanka, żeby przyszedł do mnie i przypomniał mi, jak się śpiewa. Ale najważniejsze, że znałem słowa i ostatecznie nie było źle – powiedział.

Semirunnij samodzielnie uczy się języka polskiego. Ma specjalne kursy pobrane z internetu, ogląda filmy z polskimi napisami. Na początku pobytu w Tomaszowie Maz. porozumiewał się po angielsku. Wyszła z tego zabawna historia w trakcie rozmowy z kolegą z kadry Arturem Janickim.

- Obaj nie mówiliśmy za dobrze w tym języku. Zdziwiłem się, bo co chwila wtrącał „10” i „10”. W końcu zorientowałem się, że jak mu brakowało słów, to posiłkował się polskim „ten” - wspomniał ze śmiechem.

Janickiego uważa przy tym za największego kawalarza w kadrze.

- On dosłownie ze wszystkiego robi sobie żarty. Mam też dobry kontakt z podwójnym brązowym medalistą mistrzostw świata juniorów Szymonem Wojtakowskim. To mój klubowy kolega, jeden z najbliższych przyjaciół - dodał.

Z polskiej kuchni uwielbia kotlet schabowy i barszcz czerwony z uszkami. W Tomaszowie Maz. sam próbuje gotować. Wówczas bardzo pilnuje, ile kalorii zawiera jedzenie. Dba o poziom węglowodanów w organizmie (78 kg, 190 cm). Jego specjalnością jest kurczak z frytkami.(PAP)

 


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama