Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
niedziela, 22 lutego 2026 08:45

DIGNITY Act dla nieudokumentowanych, czyli kolejna próba reformy

Temat podejmujemy na prośbę czytelników. To jedyna poważna propozycja reformy imigracyjnej rozpatrywana obecnie przez Kongres. Jej celem ma być naprawa systemu imigracyjnego i wyjście z chaosu, którego obecnie doświadczamy. Czy DIGNITY Act ma jednak jakiekolwiek szanse na pokonanie całej legislacyjnej ścieżki z podpisem prezydenta włącznie?
DIGNITY Act dla nieudokumentowanych, czyli kolejna próba reformy

Autor: Adobe Stock

Ustawa DIGNITY Act z 2025 r. (HR 4393), sponsorowana przez kongresmenki Maríę Elvirę Salazar (R-Fla.) i Veronicę Escobar została wniesiona do izby niższej Kongresu jeszcze w ubiegłym roku, ale ostatnio rośnie grono popierających ją polityków. Dziś ma już 35 współsponsorów i to z obu partii. „Ta chwila wymaga działania i jestem podbudowana rosnącym poparciem ze strony moich kolegów z Kongresu – tak mówi o swojej inicjatywie kongresmenka Salazar – DIGNITY Act unowocześnia nasz system imigracyjny, tak aby egzekwowanie prawa było skuteczne, ukierunkowane i zgodne z naszymi wartościami.  Naprawia to, co nie działa, kieruje aktywność ICE na rzeczywiste zagrożenia (…) To nie jest obywatelstwo. To nie jest amnestia. To jest godność”.

Najnowszymi współsponsorami zostali kongresmani Nick LaLota (R-NY-1), Henry Cuellar (D-TX-28), Neal Dunn (R-FL-2) oraz Chrissy Houlahan (D-PA-6). Z Illinois popiera ustawę na razie tylko kongresmenka Nikki Budzinski, Demokratka z 13 okręgu, na południowym wschodzie stanu. 

Za ustawą lobbuje szeroka ogólnokrajowa koalicja pracodawców, ponieważ w założeniu legislacja ma wspierać amerykańskie przedsiębiorstwa poprzez rozwiązywanie problemów związanych z niedoborami kadrowymi, zwiększanie produktywności i dostęp do legalnej siły roboczej. Wśród organizacji popierających DIGNITY Act znalazła się wpływowa National Association of Manufacturers (NAM) reprezentująca amerykańskich przemysłowców, czy Amerykańska Izba Handlowa, Krajowa Federacja Handlu Detalicznego i inne grupy branżowe. „Rzeczywistość jest taka, że mamy cały czas niedobór ponad 400 000 wolnych miejsc pracy i aby pomóc naszej branży inwestować i zwiększyć nasz udział w gospodarce, potrzebujemy więcej pracowników” – napisał w oświadczeniu Jay Timmons, prezes i dyrektor generalny NAM. Organizacja oszacowała, że w ciągu następnej dekady potrzebne będzie 3,8 miliona miejsc pracy w produkcji. Przewiduje się, że mniej więcej połowa tych etatów będzie nieobsadzonych.

Oprócz pracodawców ustawę popierają grupy reprezentujące weteranów, przywódców religijnych, farmerów, małe firmy, branżę budowlaną, instytucje szkolnictwa wyższego, liderów społeczności i organizacje działające na rzecz imigrantów.

Co jest w ustawie?

Po raz pierwszy od lat republikańscy sponsorzy ustawy oferują coś więcej niż tylko zaostrzoną kontrolę graniczną i masowe deportacje. To jeden z powodów, dla których projekt zyskał poparcie Demokratów m.in. kongresmena z Teksasu Henry’ego Cuellara i kongresmankę z Pensylwanii Chrissy Houlahan. Oto jej najważniejsze założenia:

  • Projekt, opracowany przez kongresmenkę Salazar, w pewnych kwestiach pokrywa się z polityką Trumpa, wspierając budowę muru granicznego i zwiększenie liczby funkcjonariuszy Straży Granicznej. Proponuje jednak również innowacje technologiczne w zakresie egzekwowania prawa, takie jak wykorzystanie „próbek biometrycznych” do weryfikacji indywidualnej historii kryminalnej oraz utworzenie Funduszu Infrastruktury Imigracyjnej, który zapewniłby wsparcie społecznościom przygranicznym.
  • Ustawa wprowadzałaby wymóg korzystania przez pracodawców z tzw. systemu E-Verify, ogólnokrajowej bazy danych osób legalnie upoważnionych do pracy. System ten był w przeszłości krytykowany przez obrońców praw obywatelskich, którzy narzekali na potencjalne nieścisłości, odkąd zaczął być dobrowolnym programem w ramach Ustawy o reformie imigracyjnej i odpowiedzialności imigrantów z 1996 roku. Ale technologia od tego czasu poczyniła spore postępy, a wiele baz danych udało się uszczelnić.
  • DIGNITY Act tworzy ścieżkę dla nieudokumentowanych pracowników w celu uzyskania tymczasowego statusu prawnego, który jednak nie otwierałby ścieżki do obywatelstwa. To 7-letni program dla imigrantów, którzy potrafią udowodnić, że mieszkali w USA przed 31 grudnia 2020 r. Po upływie siedmiu laty uczestnicy mogliby ubiegać się o kolejny odnawialny 7-letni status nieimigracyjny. 

Osoby ubiegające się o taki status musiałyby udowodnić, że przebywają w USA od co najmniej pięciu lat, zapłacić 7000 dolarów „restytucji” w ciągu siedmiu lat i regularnie pozostawać w kontakcie z Departamentem Bezpieczeństwa Krajowego (DHS). Musiałyby płacić podatki i opłacać własne ubezpieczenie zdrowotne, nie korzystać z żadnych rządowych „zasiłków ani programów socjalnych” oraz „zachować dobrą reputację publiczną”. Wymagana byłaby również nauka „angielskiego i wiedzy obywatelskiej” oraz „wkład w rozwój swojej społeczności, w tym poprzez wolontariat”. Pracownicy musieliby przestrzegać wszystkich przepisów federalnych i stanowych oraz przejść sprawdzenie przeszłości kryminalnej. Mogliby także podróżować poza USA. 

  • Ustawa DIGNITY Act zapewniałaby Dreamersom – imigrantom, którzy zostali przywiezieni do Stanów jako dzieci – 10-letni tymczasowy status prawny „warunkowego stałego rezydenta”. Mogliby oni ostatecznie ubiegać się o obywatelstwo, spełniając wszystkie ogólne wymagania.
  • Amerykańscy pracownicy mieliby być chronieni poprzez utworzenie American Worker Fund (Amerykańskiego Funduszu Pracowników), którego celem jest przekwalifikowanie i podniesienie kwalifikacji amerykańskich pracowników, aby mogli oni pracować na lepiej płatnych stanowiskach. Fundusz miałby być finansowany z opłat restytucyjnych. Cała ustawa została zaprojektowana tak, aby była finansowana samodzielnie bez ponoszenia kosztów dla podatników.
  • W ramach reformy systemu azylowego miałyby powstać co najmniej trzy regionalne centra na granicy w celu natychmiastowego rozpatrywania wniosków. Ustawa przewiduje rozstrzyganie spraw azylowych w ciągu 60 dni; tych, którzy nie spełnią warunków prawa do ochrony międzynarodowej, czeka przyspieszone wydalenie.
  • W polityce wizowej DIGNITY Act przewiduje ograniczenie czasu oczekiwania na wizę do 10 lat i pozwala na wniesienie opłaty w wysokości 20 000 USD za pominięcie długich kolejek. Projekt podnosi limity zielonej karty dla każdego kraju z 7 proc. do 15 proc. ogólnej puli i pozwala posiadaczom doktoratów w kierunkach ścisłych (STEM) kwalifikować się do wiz dla osób o nadzwyczajnych zdolnościach. Tworzy też nową, 90-dniową wizę turystyczną dla osób chcących wziąć udział wydarzeniach rodzinnych (wesela, pogrzeby).
  • Ustawa zwiększa kary więzienia za nielegalne ponowne wjazdy do USA i handel dziećmi w celach seksualnych. 

 

Między nadziejami a rzeczywistością

Czy DIGNITY Act ma jakieś szanse? Wiele zależeć będzie od samego nastawienia administracji i republikańskich przywódców w Kongresie. Rozpoczęcie debaty nad projektem wymaga przecież decyzji przewodniczącego Izby Reprezentantów. W przeszłości na Kapitolu złożono wiele projektów ustaw, które „na papierze” cieszyłyby się poparciem większości, jednak nigdy nie poddano ich pod głosowanie. 

Być może Biały Dom będzie chciał przystać na bardziej konstruktywne propozycje rozwiązania problemów imigracyjnych, po wizerunkowej porażce jaką okazały się działania Immigration and Customs Enforcement (ICE), po przeprowadzeniu w ostatnich miesiącach brutalnych operacji, przede wszystkim w Minnesocie, gdzie agenci federalni zastrzelili dwóch obywateli USA. Śmierć protestujących w Minneapolis zmobilizowała też część Republikanów. Lista krytyków prezydenta nie ogranicza się już do długoletniej nemesis Trumpa, senator Lisy Murkowski (Republikanka z Alaski) i senatora Thomasa Tillisa (Republikanin z Karoliny Północnej), ale poszerzyła się o innych polityków, takich jak kongresmen Mike Lawler (Republikanin z Nowego Jorku) i głęboko konserwatywny senator Ted Cruz (Republikanin z Teksasu). 

Nie wolno jednak zapominać, że wyznaczając ścieżki uzyskania statusu prawnego dla nielegalnych imigrantów projekt wyłamuje się z radykalnych, antyimigracyjnych poglądów głównego doradcy Trumpa ds. polityki wewnętrznej Stephena Millera. W tej sprawie obóz prezydenta był dotąd nieustępliwy. 

Połączenie coraz gorszych dla Republikanów perspektyw dotyczących jesiennych wyborów do Kongresu i negatywnej reakcji społeczeństwa na wydarzenia w Minneapolis może jednak stworzyć szansę na przegłosowanie ustawy. Nastąpi to jednak tylko wtedy, gdy jeszcze więcej członków Kongresu będzie domagać się konstruktywnych zmian w prawie imigracyjnym.

Temat DIGNITY Act  podejmujemy na prośbę czytelników, którzy sami lub ich bliscy nie mają zalegalizowanego statusu. Kwestia ustawy została też przez naszą gazetę przekazana Kongresowi Polonii Amerykańskiej, który jak do tej pory nie wydał oficjalnego oświadczenia w sprawie.

Jolanta Telega
[email protected]

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama