Zgłoszono co najmniej trzy fakty dotyczące rasistowskich wyzwisk i gestów nazistowskiego pozdrowienia. Nie były to pojedyncze gesty - ręce wznosiło kilka osób w pochodzie, z częściowo zasłoniętymi twarzami.
Po zakończeniu pochodu informowano, że zatrzymana została jedna osoba, u której znaleziono nóż.
Demonstracja rozpoczęła się po godz. 15. Trzy godziny później zgromadzeni zaczęli się rozchodzić. Organizatorzy zaapelowali, by uczestnicy marszu rozproszyli się w spokoju.
Pochód odbywał się pod hasłem: „sprawiedliwość dla Quentina”. W tłumie rozdawano ulotki z portretem Deranque'a na tle francuskich barw narodowych, podpisane: „Quentina zabiły bojówki Melenchona”.
Jean-Luc Melenchon to przywódca skrajnie lewicowej partii Francja Nieujarzmiona (LFI). Demonstranci skandowali hasła: „Antyfaszyści to zabójcy!” i „LFI - to wspólnicy!”.
O zabicie 23-letniego Deranque'a podejrzewani są członkowie skrajnie lewicowej grupy o nazwie Młoda Gwardia, zdelegalizowanej w 2025 roku. Śledczy nie ustalili bezpośredniego związku między LFI i wydarzeniami w Lyonie z 12 lutego. Śledztwem dotyczącym „współudziału poprzez podżeganie” objęty jest Jacques-Elle Favrot, asystent parlamentarny posła LFI, Raphaela Arnaulta.
O przyjście na marsz zapelowały grupy skrajnie prawicowe, neonazistowskie i nacjonalistyczne. W pochodzie uczestniczył m.in. Yvan Benedetii, w przeszłości działacz Frontu Narodowego (FN), wykluczony z tej partii (obecnie noszącej nazwę Zgromadzenie Narodowe) w 2011 roku. Benedetii nie ukrywa radykalnych poglądów, pochwalał m.in. negacjonistę Roberta Faurissona.
Obecny był również senator prawicowej partii Republikanie (LR) Etienne Blanc, który powiedział dziennikowi „Le Monde”, że przyszedł na pochód wyłącznie we własnym imieniu. Senator, który zasiada też w radzie miejskiej Lyonu, tłumaczył w telewizji BFMTV, że ze względu na „dramat człowieka i rodziny” należy wyrazić solidarność i współczucie. Rodzina Deranque'a nie uczestniczyła w manifestacji.
23-letni aktywista został pobity 12 lutego przez zamaskowanych sprawców podczas bójki, do której doszło w Lyonie po wystąpieniu działaczki LFI Rimy Hassan na tamtejszej uczelni. Deranque, którego część mediów określa jako neonazistę, przyjechał do Lyonu, by ochraniać skrajnie prawicową feministyczną grupę Nemesis, protestującą przeciwko wystąpieniu Hassan. 14 lutego zmarł od zadanych mu obrażeń.
W Lyonie aktywne są grupy zarówno skrajnie prawicowe, jak i skrajnie lewicowe, choć te drugie pojawiły się później, jako reakcja na działalność skrajnej prawicy.
Po śmierci Deranque'a pojawiły się wezwania pod adresem LFI o wyraźniejszą reakcję na zabójstwo i o to, by partia wyraźnie określiła swoje stanowisko wobec Młodej Gwardii. Pojawiały się również pytania o przyszłe relacje między skrajnie lewicową LFI i pozostałą, bardziej umiarkowaną lewicą.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)








