Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Premier: zablokowanie programu SAFE oznaczałoby uderzenie w polskie bezpieczeństwo; tu nie ma miejsca na politykę

Zablokowanie programu SAFE będzie oznaczało uderzenie w samo serce naszych programów polskiego bezpieczeństwa; tu nie ma miejsca na politykę czy konflikty - podkreślał w czwartek premier Donald Tusk. Produkcja nowoczesnego sprzętu wojskowego jest również szansą dla naszej gospodarki - zaznaczył.
Premier: zablokowanie programu SAFE oznaczałoby uderzenie w polskie bezpieczeństwo; tu nie ma miejsca na politykę
Donald Tusk

Autor: PAP/Paweł Supernak

W czwartek premier Tusk wraz z wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem odwiedzili Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia w podwarszawskiej Zielonce, gdzie odbywał się poligonowy dynamiczny pokaz sprzętu wojskowego, w tym polskich powietrznych i naziemnych systemów bezzałogowych. Zademonstrowano m.in. elementy systemu antydronowego SAN, który w 90 proc. ma być sfinansowany ze środków europejskich w ramach programu SAFE.

Tusk zauważył, że nazwa programu oznacza w języku angielskim „bezpieczny”. - To nie jest tylko gra słów - dodał. Zaapelował, by nikomu w Polsce nie przyszło do głowy, żeby zablokować program SAFE, bo - jak powiedział - „będzie to oznaczało uderzenie w samo serce naszych programów polskiego bezpieczeństwa”. Zapewnił, że jego apel płynie z „głębokiej potrzeby”.

Szef rządu stwierdził też, że w kwestiach dotyczących programu SAFE nie ma miejsca na politykę czy konflikty. - Tu chodzi naprawdę o polskie bezpieczeństwo, o wielkie przyspieszenie polskiej produkcji zbrojeniowej, polskiej myśli technicznej, a w konsekwencji chodzi właśnie o bezpieczne terytorium, bezpieczną granicę, bezpiecznych polskich obywateli - powiedział Tusk.

- Ten apel niech dotrze do wszystkich, którzy mają coś w tej sprawie do zrobienia i do powiedzenia - dodał szef rządu.

Odnosząc się do poprzedzającego konferencję pokazu, podczas którego oprócz elementów systemu SAN zaprezentowano działanie m.in. bezzałogowego statku powietrznego FlyEye, Bojowego Wozu Piechoty Borsuk oraz Pojazdu Minowania Narzutowego Bluszcz - premier podkreślił, że jest to przygotowanie do sytuacji, w której „być może nasz kraj będzie musiał wykorzystać te możliwości”.

Zwrócił się z apelem „do wszystkich w Polsce, którzy mają cokolwiek do powiedzenia, coś do zdecydowania”, żeby „nie marnować ani godziny, ani dnia, bo potrzeba jest tu i teraz, natychmiast - aby ten wielki potencjał, jaki zbudowaliśmy wspólnie, finansowy, gospodarczy, naukowy i militarny (...) wykorzystać na maksa”.

Jak mówił, kluczowe dla zapewnienia Polsce bezpieczeństwa jest „połączenie gigantycznych możliwości finansowych - oczywiście, jeżeli wszystko do samego końca pójdzie dobrze” z programu SAFE, polskich możliwości technicznych i naukowych, zdolności polskiej gospodarki oraz Wojska Polskiego do szybkiego wdrażania nowych sprzętów.

Synergia tych elementów - dodał premier - jest konieczna w obecnej niepewnej sytuacji geopolitycznej „tak w regionie, jak i na świecie”. Zauważył przy tym, iż skala prowadzonych w polskiej armii projektów jest bezprecedensowa a nowoczesny sprzęt wojskowy jest dużą szansą także dla naszej gospodarki.

– Już dzisiaj zainteresowanie na świecie polskimi Borsukami, Piorunami (…) wręcz przekracza nasze możliwości produkcyjne, ale będziemy to w najbliższym czasie oczywiście nadrabiali – powiedział Tusk. Zaznaczył, że nie musi przekonywać, że jest to jednym z podstawowych celów, aby „pieniądze nasze, ale też pieniądze europejskie, bardzo zdynamizowały polską gospodarkę; nie tylko przemysł zbrojeniowy, ale także badania naukowe”.

Mówiąc o łączeniu „ambicji i aspiracji gospodarczych z potrzebami bezpieczeństwa narodowego”, ocenił, że „dzisiaj Polska staje się liderem i najlepszym przykładem w Europie, w jaki sposób ten bardzo ambitny na skalę XXI wieku montaż przeprowadzić”.

Szef MON z kolei zwrócił uwagę na to, że czwartkowy pokaz to tylko część zdolności polskiego przemysłu zbrojeniowego, które - jak zaznaczył - cały czas rosną.

- Rośnie zatrudnienie, rosną inwestycje, a program SAFE zwielokrotni te możliwości polskich firm zbrojeniowych. W bardzo krótkim czasie będziemy w stanie wykonać coraz to nowsze przedsięwzięcia - powiedział Kosiniak-Kamysz.

Ocenił, że program SAFE to najlepsze rozwiązanie „takiego turbodoładowania” zdolności polskiej armii. - Uwalniamy dzięki programowi SAFE środki w budżecie również po to, żeby reagować na rozwój techniki wojskowej - powiedział szef MON.

W czwartek w Senacie odbędzie się głosowanie nad ustawą wdrażającą unijny program dozbrajania SAFE. Przewiduje ona stworzenie specjalnego funduszu zarządzanego przez BGK, który pozwoli na obsługę środków z SAFE i ich wydawanie przez MON, a także - w mniejszym stopniu - MSWiA i resort infrastruktury, które również mają skorzystać ze środków na sfinansowanie inwestycji, takich jak kluczowe dla obronności drogi.

W ramach unijnego programu rząd będzie mógł skorzystać z ok. 43,7 mld euro w postaci korzystnie oprocentowanych pożyczek i wydać je na inwestycje w obronność. Większość pieniędzy ma zostać przeznaczona na zakupy sprzętu wojskowego powstającego przede wszystkim w polskich zakładach - według deklaracji rządu do polskich zakładów ma trafić nawet 89 proc. środków. „Lista zakupów” została przygotowana - jak informuje resort - przez Sztab Generalny Wojska Polskiego i odpowiedzialną za zakupy sprzętu dla wojska Agencję Uzbrojenia. W swoim wniosku o pieniądze z SAFE, polskie MON zawarło łącznie 139 projektów.

Przedstawiciele rządu podkreślają, że szybkie przyjęcie i wejście w życie ustawy wdrażającej SAFE jest istotne, gdyż zawarcie umowy z Komisją Europejską planowane jest już na połowę marca.

Wątpliwości do projektu zgłasza opozycja - PiS i Konfederacja, które głosowały w Sejmie przeciwko uchwaleniu ustawy, a także prezydent Karol Nawrocki, który wskazywał m.in. na potrzebę wprowadzenia do ustawy zabezpieczeń antykorupcyjnych. Zapowiedział też konkretne propozycje poprawek, które według niego powinny zostać uwzględnione w ustawie. Według polityków opozycji natomiast, w przypadku zmiany polskiego rządu, środki z SAFE mogłyby zostać zablokowane, podobnie, jak w przypadku KPO.(PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama