Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama KD Market

Parki pełne cenzury

Parki pełne cenzury

Autor: Adobe Stock

Parki narodowe to miejsca, które zwykle odwiedzamy w czasie krótkich amerykańskich wakacji. Te, których celem jest zachowanie krajobrazu i ochrona przyrody łączy jedno – do masowego ruchu turystycznego wydziela się najczęściej drobną część obszaru, którą wypełnia się ekspozycjami o charakterze edukacyjnym. W parkach narodowych poświęconych historii potrzeba takiego przekazu jest jeszcze bardziej oczywista. Ale w żadnym z tych miejsc nikt raczej nie spodziewa się politycznej indoktrynacji.

Tymczasem w tym tygodniu koalicja sześciu organizacji pozwała Departament Spraw Wewnętrznych USA, kwestionując nową politykę, która doprowadziła do usunięcia wielu eksponatów, tablic informacyjnych i materiałów edukacyjnych z parków narodowych w całym kraju. Pozew National Parks Conservation Association, American Association for State and Local History, Association of National Park Rangers, Coalition to Protect America’s National Parks, Society for Experiential Graphic Design i Union of Concerned Scientists domaga się zablokowania cenzury historii z pozycji ideologicznych i kwestionuje rozporządzenie wykonawcze prezydenta Donalda Trumpa z marca 2025 r. zatytułowane „Przywracanie prawdy i rozsądku amerykańskiej historii”. Zgodnie z nakazem sekretarza Departamentu Spraw Wewnętrznych Douga Burguma, będącym wynikiem tej decyzji, parki w całym kraju już zmieniły lub całkowicie usunęły ekspozycje związane z rasizmem i niewolnictwem, seksizmem i prawami mniejszości seksualnych, rdzennymi mieszkańcami Ameryki i zmianami klimatu.

National Park Service zarządza ponad 430 miejscami w Stanach Zjednoczonych, w tym cudami natury, takimi jak Zion, Wielki Kanion i Yellowstone, a także polami bitew, pomnikami (National Monuments) i miejscami historycznymi. Parki przyciągają ponad 300 milionów odwiedzających rocznie i są powszechnie uważane za główne publiczne narzędzie do zachowania i interpretacji amerykańskiej historii i dziedzictwa przyrodniczego.

Usunięcie fizycznych eksponatów na terenach publicznych rozpoczęło się w lipcu 2025 roku, kiedy administracja usunęła eksponat w Pomniku Narodowym Muir Woods, w pobliżu San Francisco o nazwie „Historia w budowie”. Ta wystawa zwróciła uwagę na indiańskie plemię Miwoków (Coast Miwok), które mieszka w regionie od tysięcy lat, a także na ruch kobiecy, który był jednym z pierwszych, który chronił Muir Woods. Potem zniknęła m.in. wystawa na temat niewolnictwa w Narodowym Parku Historycznym Niepodległości w Filadelfii, prezentacja w Fort Sumter w Karolinie Południowej opisująca, w jaki sposób miejsce bitwy, która zapoczątkowała wojnę secesyjną, może znaleźć pod wodą pod koniec wieku z powodu zmian klimatycznych oraz tablice o plemieniu Wabanaki w Parku Narodowym Acadia w Maine. Służba Parków Narodowych została również poinstruowana, aby sprawdzić wszystkie przedmioty w sklepach z pamiątkami pod kątem „antyamerykańskich treści”. 

Zaledwie dzień przed złożeniem pozwu sędzia federalny nakazał przywrócenie wystawy na temat niewolnictwa w Independence Hall w Filadelfii, która opisywała rolę, jaką dziewięciu niewolników odegrało w funkcjonowaniu domu podczas prezydentury George’a Washingtona.

Przyznam nieskromnie, że podczas 30 lat wędrówek po USA miałem okazję odwiedzić wszystkie 50 stanów i co najmniej kilkadziesiąt parków i pomników narodowych. Wiele z nich, zwłaszcza na Wschodnim Wybrzeżu upamiętnia dzieje poszerzania wolności, od miejsc związanych z wojną o niepodległość, poprzez zakończenie niewolnictwa na polach bitew wojny secesyjnej, takich jak Gettysburg National Military Park, po walki robotników rolnych w César E. Chávez National Monument, i po ruch praw obywatelskich w Birmingham – Civil Rights National Monument. Ale trudno nawet było mi sobie wyobrazić, że park narodowy mógłby być narzędziem propagandowym, które można wykorzystać do celów politycznych czy ideologicznych. No może poza propagowaniem takich wartości jak patriotyzm i poszanowanie przeszłości, ale z jej wszystkimi meandrami i „szarościami” 

Wielokrotnie przypominałem w tym miejscu o tym, że zarówno skrajny konserwatyzm, jak i liberalizm mają tendencję do cenzurowania świata i żadna ze stron nie jest bez winy. Czy mamy do czynienia z nadmiarem politycznej poprawności i „gumkowaniem” z jednej strony, czy wymazywaniem historii całych społeczności z drugiej, nie ulega wątpliwości, że „poprawianie” amerykańskiej historii pozbawia odwiedzających dokładnej i kompletnej edukacji i utrudnia wyciąganie wniosków z tej historii. Choć – przyznajmy szczerze – większość odwiedzających parki narodowe, zwłaszcza te chroniące cuda przyrody – o historii Ameryki myśli raczej rzadko. 

George Orwell ostrzegał w powieści „Rok 1984”: „Kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość; kto kontroluje teraźniejszość kontroluje przeszłość”. Tylko, że był to opis totalitarnej dystopii. W otwartym społeczeństwie o proporcji, w jakiej powinno się przedstawiać historie zmarginalizowanych społeczności, w stosunku do opisu mainstreamowych wydarzeń decydujących o naszym losie, powinni decydować historycy, a nie politycy. 

Tomasz Deptuła

Dziennikarz, publicysta, ekspert ds. komunikacji społecznej. Przez ponad 25 lat korespondent polskich mediów w Nowym Jorku i redaktor “Nowego Dziennika”.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama