Radnym nie udało się w środę, 18 lutego, odrzucić weta do uchwały zakazującej sprzedaży większości odurzających produktów z konopi przemysłowych (tzw. intoxicating hemp products). Próba zakończyła się niepowodzeniem stosunkiem głosów 26–20. Do uchylenia weta burmistrza potrzebna była większość dwóch trzecich głosów.
Uchwała została przyjęta w styczniu stosunkiem głosów 32–16. Przewidywała natychmiastowy zakaz sprzedaży odurzających produktów z konopii przemysłowych (tzw. intoxicating hemp products) osobom poniżej 21. roku życia oraz – od 1 kwietnia – szeroki zakaz sprzedaży większości takich wyrobów na terenie miasta.
Projekt dopuszczał wyjątki m.in. dla napojów, dodatków do żywności, kremów do stosowania zewnętrznego i produktów dla zwierząt. Licencjonowane bary i restauracje mogłyby sprzedawać napoje i dodatki na bazie konopi, natomiast inne produkty – jeśli nie zostałyby całkowicie zakazane – trafiałyby wyłącznie do licencjonowanych punktów sprzedaży marihuany.
13 lutego burmistrz Johnson zawetował uchwałę, uznając ją za „przedwczesną”, zbyt daleko idącą i pozbawiającą miasto ważnego źródła dochodu z podatków. Podkreślił, że Chicago powinno poczekać na wytyczne federalne. W listopadzie ma wejść w życie ogólnokrajowy zakaz odurzających produktów konopnych, choć w Kongresie pojawiła się propozycja przesunięcia jego obowiązywania aż do 2028 roku.
„Mam poważne obawy dotyczące produktów hemp pozbawionych odpowiednich zabezpieczeń, a także opakowań kierowanych do dzieci. Ale dopóki nie otrzymamy jasnych wytycznych od rządu federalnego, zawetuję tę uchwałę w obecnym kształcie” – powiedział Johnson.
Burmistrz argumentuje również, że całkowity zakaz uderzyłby w małe biznesy, w tym wiele firm należących do Afroamerykanów i Latynosów. Jak podkreślił, część z nich została wykluczona z kosztownego systemu licencjonowania przy starcie rynku marihuany w Illinois i weszła na legalny federalnie rynek hemp jako alternatywę. W Chicago działa obecnie kilkaset sklepów z produktami hemp, generujących miliony dolarów wpływów podatkowych.
Autor projektu, radny Marty Quinn, przekonuje jednak, że regulacja jest konieczna ze względu na bezpieczeństwo. Jego zdaniem rynek odurzających produktów hemp rozwinął się w wyniku luki w ustawie federalnej Farm Bill z 2018 roku, co umożliwiło produkcję wyrobów zawierających wysokie stężenia substancji psychoaktywnych – formalnie pochodzących z legalnej rośliny, ale w praktyce działających odurzająco. Quinn podkreśla, że do jego biura trafiały sygnały o przypadkach, gdy produkty te znajdowały się w rękach nieletnich. Zwolennicy zakazu mówią wprost o ochronie dzieci, przeciwnicy – o uderzeniu w lokalną przedsiębiorczość.
Przedstawiciele branży hemp w ubiegłym tygodniu apelowali do burmistrza o weto. Twierdzą, że sami wprowadzają standardy bezpieczeństwa i kontrolują jakość swoich produktów, ponieważ – jak podkreślają – brak jest jasnych regulacji i instytucji nadzorczych. Produkty hemp dostępne są m.in. w formie napojów i wyrobów spożywczych, a konsumenci deklarują, że pomagają im się zrelaksować. Sprzedaż osobom poniżej 21 lat jest niedozwolona, jednak wciąż pojawiają się obawy dotyczące bezpieczeństwa i marketingu skierowanego do młodych ludzi.
Podczas tego samego posiedzenia 18 lutego Rada Miasta Chicago przyjęła także zmiany dotyczące projektu Lincoln Yards. Inwestycja, która utknęła z powodów finansowych, ma zostać zrealizowana w okrojonej wersji jako Foundry Park – z mniejszą liczbą mieszkań i większym udziałem terenów zielonych.
Środowe obrady rozpoczęły się minutą ciszy ku czci zmarłego we wtorek, 17 lutego, Jessego Jacksona. Burmistrz nazwał go ikoną i historyczną postacią Chicago, podkreślając, że jego dorobek bywał za życia niesprawiedliwie oceniany. Johnson wezwał mieszkańców, by skupili się na dziedzictwie, jakie pastor Jackson pozostawił światu.
Joanna Trzos
[email protected]








