Jak przekazały dziennikowi osoby zaznajomione z tymi planami, nowe taryfy mogą dotknąć takich branż jak: akumulatory, żeliwo, rury z tworzywa sztucznego, chemikalia przemysłowe, sprzęt telekomunikacyjny i sprzęt wykorzystywany w sieciach elektrycznych.
Nowe taryfy mają być nałożone na podstawie ustawy znanej jako Sekcja 232, umożliwiającej prezydentowi ogłaszanie ceł w związku z ryzykiem dla bezpieczeństwa narodowego.
Jak zaznaczyła gazeta, nowe taryfy mają być nałożone niezależnie od innych opłat, w tym ogłoszonej w sobotę przez Trumpa nowej globalnej stawki celnej w wysokości 15 proc. Cła te mogą obowiązywać przez nie więcej niż 150 dni, chyba że Kongres przedłuży ten termin, co jest mało prawdopodobne w obliczu coraz większego oporu Republikanów wobec polityki handlowej Trumpa.
Sekcja 232 ustawy o ekspansji handlowej z 1962 roku upoważnia prezydenta do nakładania ceł na import, który zagraża bezpieczeństwu narodowemu Stanów Zjednoczonych. Na tej podstawie Trump nałożył 50 proc. cła na stal i aluminium, argumentując, że uzależnienie od zagranicznych dostawców tych surowców osłabia bazę przemysłową niezbędną dla obronności. Krytycy – w tym wielu sojuszników USA – zarzucali jednak, że pojęcie „bezpieczeństwa narodowego” zostało rozciągnięte tak, by objąć zwykłą ochronę rynku wewnętrznego. Decyzja Sądu Najwyższego z zeszłego tygodnia nie ma wpływu na te cła.
W piątek Sąd Najwyższy USA uznał, że Trump nie miał uprawnień do nakładania ceł na mocy ustawy o międzynarodowych uprawnieniach ekonomicznych w sytuacjach nadzwyczajnych (IEEPA). Ustawa ta, stosowana dotąd głównie do wprowadzania sankcji, stanowiła podstawę prawną większości ceł nałożonych przez Trumpa, w tym 10-procentowych taryf na towary z niemal wszystkich państw świata.
Prezydent Trump w poniedziałek zagroził, że każdy kraj, który chce pogrywać z USA w związku z decyzją Sądu Najwyższego o zniesieniu ceł, otrzyma znacznie wyższe cła. To ostrzeżenie wobec państw, które zawarły z USA porozumienia handlowe.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)








