Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Przedstawiciel ds. handlu: cła dla niektórych państw wyniosą 15 proc. lub wyżej

Cła na towary z niektórych państw zostaną podniesione do poziomu 15 proc., a w przypadku innych - do jeszcze wyższego - zapowiedział w środę przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer. Urzędnik poinformował, że docelowo poziom ceł ma być zbliżony do tego sprzed wyroku Sądu Najwyższego.
Przedstawiciel ds. handlu: cła dla niektórych państw wyniosą 15 proc. lub wyżej

Autor: Adobe Stock

Główny negocjator handlowy USA przekazał tę informację w wywiadzie dla stacji Fox Business.

- Myślę, że będzie to zgodne z cłami, które widzieliśmy (przedtem). Chcemy zachować ciągłość tego programu - mówił Greer.

Zapowiedział, że ministerstwo handlu zamierza wszcząć wiele formalnych postępowań, m.in. dotyczących nieuczciwych praktyk handlowych, na podstawie których nałożone zostaną na stałe nowe cła.

- Te (postępowania) dotyczą np. osób, które wykorzystują pracę przymusową w swoich łańcuchach dostaw, a także krajów, gdzie występuje nadwyżka mocy produkcyjnych - gdzie po prostu budują, budują i budują, mimo braku popytu, i w efekcie zalewają nasze rynki - powiadomił Greer. Wśród innych nieuczciwych praktyk wymienił też dyskryminację amerykańskich firm z branży technologii cyfrowych, co jest częstym zarzutem Waszyngtonu pod adresem Unii Europejskiej.

Choć obecnie to Chiny są największym beneficjentem unieważnienia większości ceł Trumpa przez Sąd Najwyższy, Greer zapowiedział, że także i w tym przypadku dojdzie do powrotu taryf do poziomu sprzed wyroku.

- W ciągu ostatniego roku doszliśmy do porozumienia z Chinami. Oni rozumieją, że będziemy mieli jakiś poziom ceł - powiedział. - Przypomnijmy sobie, w kwietniu ubiegłego roku podnieśliśmy wzajemnie cła do około 145 proc. Zdeeskalowaliśmy to wszystko i od tego czasu cła na Chiny wynosiły od 35 proc. do 50 proc., w zależności od produktu. Oczekujemy, że ten poziom pozostanie. Nie zamierzamy go eskalować - zadeklarował.

Greer odniósł się też do kwestii renegocjacji umowy USMCA z Kanadą i Meksykiem. Zapowiedział, że zamierza spotkać się z negocjatorami z Kanady w przyszłym tygodniu, lecz nie określił, czy USA będą dążyć do zmiany umowy. Zaznaczył jednak, że Stany Zjednoczone są skupione na tym, by skłonić firmy do przeniesienia fabryk do tego państwa.

- Naprawdę chcemy skupić się na reshoringu (procesie przenoszenia produkcji z powrotem do kraju macierzystego - PAP). Chcemy tu sprowadzać produkcję. Nie chcemy być koniecznie zależni od Chin, Kanady ani nikogo innego w kwestiach takich jak samochody - zaznaczył przedstawiciel ds. handlu.

Amerykański Sąd Najwyższy unieważnił 20 lutego cła, nałożone przez Trumpa na podstawie ustawy IEEPA (International Emergency Economic Powers Act). Obalone zostały najbardziej kontrowersyjne podatki importowe, w tym 10-procentowe cło minimalne na towary niemal z wszystkich państw, 15-procentowe cła na towary z UE, a także karne cła nakładane na Chiny, Kanadę, Meksyk, czy Brazylię.

Prezydent USA skrytykował decyzję sądu i jeszcze tego samego dnia podpisał rozporządzenie w sprawie 10-procentowych ceł na towary ze wszystkich państw, nałożone na podstawie innych przepisów. Trump powołał się przy tym na sekcję 122 ustawy o handlu z 1974 r.

Dzień później prezydent ogłosił, że zwiększy stawkę do 15 proc., jednak dotąd nie podpisał dokumentów wprowadzających to postanowienie w życie. W efekcie, zgodnie z tekstem piątkowego rozporządzenia, we wtorek o północy (o godz. 6 w środę czasu polskiego) weszły w życie cła w wysokości 10 proc.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama