- Wiecie, odwaga jest niesamowita. Nigdy tak naprawdę nie wiadomo, kto jest odważny, a kto nie, dopóki nie zostanie naprawdę wystawiony na próbę. Myślisz, że niektórzy ludzie są odważni, a nie są. Myślisz, że inni są. Nigdy nie wiesz. Ale on został wystawiony na próbę. To się nazywa ostateczna próba - powiedział Trump podczas ceremonii w Białym Domu.
Trump opowiedział historię tego, jak podczas ataku talibów na bazę w prowincji Ghazni Ollis wraz z polskim oficerem Karolem Cierpicą poprowadzili kontratak.
- W pewnym momencie odłamki rozerwały nogi polskiego żołnierza, uniemożliwiając mu chodzenie (...), terrorysta pojawił się zza rogu w kamizelce samobójczej, w pełni uzbrojony (...), bez wahania Michael uniósł broń i wcisnął się między bojownika a mężczyznę, którego właśnie spotkał, osłaniając go własnym ciałem. Wiedział, że to się stanie. Osłaniał go własnym ciałem - mówił.

Wystąpił też zaproszony przez prezydenta USA Cierpica, który łamiącym się chwilami głosem mówił o swoim wdzięczności dla Ollisa i jego bliskich, których nazwał swoją drugą rodziną.
- Żołnierz to nie ktoś, kim jest się od czasu do czasu. To ktoś, kim jesteś na zawsze (...). To wielki dar, ale także wielkie życie i zobowiązanie. Moim zobowiązaniem i moim największym darem jest pielęgnowanie pamięci o prawdzie odwagi i heroizmie, którego byłem świadkiem - powiedział Polak. - Michael, dziękuję ci za twoją służbę i zobaczymy się w naszej niebieskiej ojczyźnie - dodał. Trump zauważył, że Cierpica nazwał swojego syna imieniem Ollisa.
Trump wskazał też na obecność na sali przedstawicieli prezydenta RP, w tym szefa Biura Polityki Międzynarodowej Marcina Przydacza, podkreślając, że Nawrocki jest „fantastycznym mężczyzną”
- Poparłem go, a on wygrał. Wygrał i stało się największą historią w Europie. Będzie wspaniałym prezydentem. Już nim jest - powiedział Trump.
Wspomniał też o tym, że obecny jest wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, „aby uczcić krew i poświęcenie, które przyczyniły się do zacieśnienia więzi polsko-amerykańskiej”
- Łączy nas wspaniała więź. Mamy świetne relacje z waszym krajem - stwierdził prezydent USA.
Oprócz Ollisa podczas poniedziałkowej ceremonii odznaczeni zostaną również starszy sierżant Roderick Edmonds i sierżant sztabowy Terry Richardson. Ten pierwszy jako więzień w niemieckim obozie jenieckim podczas II wojny światowej sprzeciwił się, mimo przystawionego do skroni pistoletu, dyskryminacji swoich żydowskich podwładnych. Ten drugi uratował podczas wojny w Wietnamie trzech rannych żołnierzy pod ogniem karabinów maszynowych.
W poniedziałek minister Kosiniak-Kamysz poinformował, że zwrócił się do prezydenta Nawrockiego o nadanie Ollisowi Krzyża Wielkiego Orderu Zasługi RP. Rodzice Ollisa, Linda i Bob Ollisowie, powiedzieli PAP, że czują się wzruszeni zarówno amerykańskimi, jak i polskimi honorami dla swojego syna.
- Jesteśmy tak zaszczyceni. Kochamy Polaków. Naprawdę wzięli nas pod swoje skrzydła, a Michaela przyjęli niemal jak swojego patrona. Czujemy się jak członek rodziny – powiedziała.
W rozmowie z PAP decyzję o uhonorowaniu Ollisa przez prezydenta skomentował kapitan rezerwy Karol Cierpica.
– To jest bardzo widzialny znak, oznaka, że ktoś docenia ten trud i pot, a w tej sytuacji nie tylko trud służby, ale także tę najwyższą ofiarę. To jest niezwykła chwila, wielka radość - powiedział.
Przyznał, że kiedy dowiedział się o uhonorowaniu Michaela Ollisa, najpierw pomyślał o jego rodzicach, dla których było to marzeniem. Jak dodał, Ollis wychował się w „wojskowej rodzinie”, żołnierzami byli też jego ojciec i dziadek. – Ale to jest bardzo ważny gest nie tylko dla nich, to jest także świadectwo dla innych. Świadectwo, które ma za zadanie motywować, zachęcać do bezinteresownej służby – zaznaczył Cierpica.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)








