Bucsa, brązowa medalistka olimpijska z 2024 roku w grze podwójnej, nigdy wcześniej nie wygrała w singlu imprezy WTA rangi od 250 w górę. To był jej drugi finał, w listopadzie 2025 przegrała decydujący mecz w Hongkongu (WTA 250).
Natomiast Fręch po raz trzeci wystąpiła w finale w cyklu WTA. Oba wcześniejsze osiągnęła w 2024 roku. Najpierw w lipcu uległa w walce o tytuł w imprezie rangi 250 w Pradze Magdzie Linette, a we wrześniu okazała się najlepsza w meksykańskiej Guadalajarze, gdzie odbywał się turniej 500.
Na poziomie WTA Fręch z Bucsą wcześniej nie grały. W latach 2017-21 trzy razy mierzyły się w imprezach niższej rangi, a Polka odniosła dwa zwycięstwa.
Pierwszy set finału na twardych kortach w Meridzie potoczył się szybko. 28-letnia Fręch została aż czterokrotnie przełamana. Młodsza zaledwie o dwa tygodnie rywalka, imponująca urozmaiconym tenisem, przegrała jedynego gema przy stanie 3:0 i swoim serwisie, ale nadrobiła tę stratę w następnym, bardzo zaciętym gemie, a dwa kolejne wygrała już szybciej, wykorzystując pierwszą piłkę setową (przy stanie 5:1 i 40-0).
Łodzianka w tej części spotkania zanotowała cztery (z sześciu w całym meczu) podwójne błędy serwisowe.
Druga partia zaczęła się również od wyniku 3:0, ale dla... Polki. Ta odsłona okazała się jednak nieco bardziej zacięta. Bucsa wygrała dwa kolejne gemy i od tej pory zawodniczki już pilnowały swoich podań, ani razu nie dając się przełamać rywalce, co oznaczało, że Fręch zwyciężyła 6:4.
Decydujący set długo przebiegał pod dyktando Bucsy, która w półfinale wyeliminowała rozstawioną z numerem jeden Włoszkę Jasmine Paolini. Urodzona w Kiszyniowie tenisistka prowadziła już 4:1 i 5:2, lecz wówczas zaczęła popełniać sporo błędów, a pokaz swojej ambicji i determinacji zaprezentowała Polka.
Fręch wygrała dwa kolejne gemy i serwowała, aby doprowadzić do stanu 5:5. Rywalka nie dała jej jednak w dziesiątym gemie szans, przegrywając tylko jedną akcję.
- Niezwykle ciężki finał, jestem dumna z tego, co osiągnęłam. Dziękuję kibicom w Meridzie za wsparcie. To był dla mnie niesamowity tydzień - powiedziała Bucsa.
Dotarcie do finału oznacza, że w poniedziałkowym notowaniu światowego rankingu Fręch awansuje z 57. na 36. miejsce. Najwyżej notowana była na 22. pozycji. Reprezentantka Hiszpanii zanotuje jeszcze większy skok - z 63. na 31. lokatę, co jest jej najlepszym wynikiem w karierze. (PAP)








