Według prokuratury stanowej powiatu Lake, wszystko zaczęło się 3 lutego, kiedy 68-letni mieszkaniec Buffalo Grove, na północno-zachodnich przedmieściach, zobaczył na ekranie swojego komputera wiadomość, że został zhakowany. Mężczyzna zadzwonił pod numer rzekomej pomocy technicznej, podany w wiadomości, i nawiązał kontakt ze „specjalistą”.
Następnie „specjalista” uzyskał zdalny dostęp do komputera mężczyzny i przekonał go, że w zatrzymanie ataku hakerów zaangażowane jest FBI. Ponieważ „operacja” jest skomplikowana, senior musi przelać 33 tys. dolarów ze swojego konta w BMO Harris Bank na konto w Wells Fargo, nie ujawniając szczegółów pracownikom banku. Mężczyzna udał się do banku i postąpił zgodnie z instrukcjami.
Następnego dnia oszuści poinformowali ofiarę, że jej konto w BMO Harris również zostało zhakowane oraz że wykryto wokół niej podejrzaną aktywność związaną z rosyjską stroną pornograficzną. Oszuści pocieszyli, że wszystko da się jeszcze naprawić, jeżeli mężczyzna przekaże 25 tys. dolarów w gotówce „tajnemu agentowi FBI”, który przyjedzie do niego do domu. Obiecali, że pieniądze zostaną potem zwrócone.
Zgodnie z instrukcjami, mężczyzna przekazał kopertę z gotówką i odpowiednie hasła osobie, która przyjechała do niego do domu. Parę dni później mężczyzna zorientował się, że pieniądze nie zostały zwrócone. Usłyszał, że musi przelać kolejne 25 tys. dolarów, aby pomóc w domniemanym śledztwie FBI.
Ponieważ mężczyzna nie mógł zrealizować przelewu, oszustw poradził mu wypłacić pieniądze w gotówce i przekazać innemu „agentowi”.
Na tym etapie ofiara skontaktowała się z rodziną, która poradziła zgłoszenie sprawy na policję w Buffalo Grove oraz zawiadomienie banku o oszustwie.
6 lutego ponownie skontaktowano się z ofiarą telefonicznie i polecono jej przygotować 10 tys. dolarów do odbioru. W trakcie rozmowy pod dom podjechał szary Dodge Durango, a rozmówca poinformował mężczyznę, że „agent” jest na miejscu. Mieszkaniec podszedł do samochodu i po potwierdzeniu tożsamości „agenta” do akcji wkroczyła policja z Buffalo Grove.
Aresztowany mężczyzna azjatyckiego pochodzenia został zidentyfikowany jako 26-letni Zixuan Yu z Los Angeles. Powiedział policji, że przyleciał z Kalifornii do Detroit do kuzyna, skąd samochodem przyjechał do Chicago z zamiarem odwiedzenia znajomego. Jak twierdził, na chińskim czacie internetowym natknął się na ofertę szybkiego zarobku 300 dolarów za odebranie paczki i dostarczenie jej w inne miejsce. Odmówił podania danych rzekomego kuzyna w Detroit i znajomego w Chicago.
Yu usłyszał zarzut próby kradzieży przez wprowadzenie w błąd (przestępstwo klasy 3). Sędzia powiatu Lake przychylił się do wniosku prokuratury o zatrzymanie mężczyzny w areszcie, twierdząc, że w tym przypadku istnieje ryzyko ucieczki.
Według asystenta prokuratora stanowego powiatu Lake Kevina Berrilla, Yu został zidentyfikowany jako osoba uczestnicząca w niemal identycznych oszustwach popełnionych niedawno w stanie Wisconsin.
„Oskarżony pochodzi z Kalifornii i nie ma żadnych związków z lokalną społecznością. Przyleciał z Zachodniego Wybrzeża na Środkowy Zachód, aby uczestniczyć w zorganizowanym, wyrafinowanym, zaawansowanym technologicznie przedsięwzięciu przestępczym” – powiedział Berrill.
Zdaniem prokuratury, w rejonie Chicago i całego Midwestu może być znacznie więcej ofiar mężczyzny. Prokuratura nie wyklucza rozszerzenia zarzutów w miarę badania przez policję dwóch telefonów należących do Yu.
Yu pozostaje w areszcie powiatu Lake i ma ponownie staną przed sądem 5 marca.
Joanna Marszałek
[email protected]








