Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama KD Market

Clintonowie przed komisją ds. listy Epsteina – mogą być ponownie wezwani

Przesłuchania Billa i Hillary Clinton przed komisją Kongresu, które miały rzucić światło na ich wieloletnie relacje z Jeffreyem Epsteinem, stały się jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń w polityce krajowej w ostatnich latach. Atmosfera w Waszyngtonie od początku była napięta, a zeznania byłej pary prezydenckiej, choć starannie przygotowane pod kątem prawnym, obfitowały w momenty wysokiego napięcia, które mogą zaważyć na ich historycznym dziedzictwie.
Clintonowie przed komisją ds. listy Epsteina – mogą być ponownie wezwani
Hillary Clinton

Autor: PA/Olga Fedorova

Bill Clinton, mimo widocznego zmęczenia, starał się zachować charakterystyczną dla siebie charyzmę, jednak pytania o częstotliwość lotów słynnym „Lolitą Expressem” wyraźnie wytrącały go z równowagi. Były prezydent przyznał, że podróże samolotem Epsteina były błędem, którego obecnie żałuje, ale stanowczo zaprzeczył jakiejkolwiek wiedzy o przestępczym procederze finansisty. Były prezydent twierdził, że jego obecność na pokładzie miała charakter wyłącznie logistyczny i związany z działalnością swojej fundacji. To właśnie ten wątek stał się najbardziej kłopotliwy, gdy członkowie komisji konfrontowali go z logami lotów i zeznaniami ofiar, sugerującymi, że relacja ta była znacznie bliższa, niż Clinton chce przyznać. Mimo to, w ogniu pytań o konkretne daty i spotkania w Nowym Jorku, Clinton potrafił sprawnie przechodzić do ofensywy, podkreślając swoje zasługi w walce z handlem ludźmi na arenie międzynarodowej, co miało stanowić kontrast dla oskarżeń o bierność wobec działań Epsteina.

Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej podczas przesłuchania Hillary Clinton, które zostało gwałtownie przerwane w atmosferze skandalu. Powodem był wyciek do mediów społecznościowych zdjęcia z sali przesłuchań, która miała być zamknięta dla mediów i osób postronnych. Gdy prawnicy byłej sekretarz stanu poinformowali ją o krążącej w sieci fotografii, Hillary Clinton zareagowała niezwykle emocjonalnie, oskarżając Republikanów o celowe łamanie procedur i tworzenie „politycznego cyrku”. Jej stanowcze „kończę z tym” i zapowiedź gotowości do oskarżenia o obrazę Kongresu, byle tylko nie uczestniczyć w „ustawionym spektaklu”, odbiły się szerokim echem w mediach. Republikanie, w tym kongresmenka Lauren Boebert, na którą padły podejrzenia o wykonanie zdjęcia, zareagowali z drwiną, sugerując, że Clinton szukała jedynie pretekstu, by uniknąć trudnych pytań o swoje relacje z Ghislaine Maxwell. Dla zwolenników prawicy zachowanie Hillary było dowodem na jej rzekomą arogancję i przekonanie bycia ponad prawem, podczas gdy jej sympatycy widzieli w tym słuszną obronę przed partyjną nagonką.

W cieniu przesłuchań Clintonów pojawił się niespodziewany i niezwykle kontrowersyjny wątek dotyczący gubernatora Illinois, JB Pritzkera. Bill Clinton, pytany o osoby towarzyszące mu w podróżach związanych z fundacją, wspomniał, że na jednym z wyjazdów – sugerując, że mógł to być samolot Epsteina – gościł właśnie Pritzkera wraz z żoną. Ta wypowiedź wywołała natychmiastową i gwałtowną reakcję środowisk MAGA, które uznały to za ostateczny dowód na powiązania wpływowego demokratycznego gubernatora z kręgiem Epsteina. Media społecznościowe zalały żądania dymisji Pritzkera i oskarżenia o współudział w tuszowaniu skandalu. Sam JB Pritzker zareagował jednak z niezwykłą stanowczością, kategorycznie zaprzeczając, jakoby kiedykolwiek poznał Epsteina lub leciał jego prywatną maszyną. Gubernator wyjaśnił, że owszem, podróżował z Clintonem w celach charytatywnych do Afryki, ale odbyło się to na pokładzie samolotu użyczonego przez firmę Google, a nie należącego do pedofila Epsteina. Pritzker określił zeznania Clintona jako „niefortunną pomyłkę pamięci prezydenta”, który z resztą przeprosił za błąd. Jednocześnie odbił piłeczkę w stronę Donalda Trumpa i przypomniał o jego udokumentowanych kontaktach z Epsteinem. Ta linia obrony, choć wsparta logistycznymi dowodami, nie uciszyła krytyków z ruchu MAGA, dla których samo wymienienie nazwiska Pritzkera w kontekście przesłuchań stało się nowym paliwem w politycznej wojnie, ukazując, jak głęboko sprawa listy Epsteina wciąż dzieli amerykańskie społeczeństwo i jak łatwo w jej cieniu niszczone są kolejne autorytety.

Po zakończeniu przesłuchań i opuszczeniu sali przez małżeństwo Clintonów, sama komisja pozostała głęboko podzielona co do efektów tego spotkania. Republikanie ogłosili sukces, twierdząc, że udało im się osaczyć Clintonów i zmusić ich do defensywy, co potwierdza istnienie rozbudowanej sieci wpływów Epsteina w kręgach Partii Demokratycznej. Z kolei Demokraci zasiadający w komisji określili całe przesłuchanie marnowaniem pieniędzy podatników i próbą odwrócenia uwagi od Trumpa i bieżących problemów kraju. Komisja zapowiedziała, że kolejnym krokiem będzie analiza wyciągów telefonicznych i dokumentacji fundacji z okresu wspomnianego przez Clintona, co sugeruje, że sprawa ta, zamiast zostać zamknięta, wchodzi właśnie w nową, jeszcze bardziej konfrontacyjną fazę, w której każde słowo i każda fotografia stają się narzędziem walki o polityczne przetrwanie.

[email protected]

Daniel Bociąga
[email protected]
[email protected]

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama