W ceremonii w bazie lotniczej w Dover uczestniczył także sekretarz obrony Pete Hegseth. Polegli żołnierze - kobieta i pięciu mężczyzn - służyli w 103. Dowództwie Zabezpieczenia z Des Moines w stanie Iowa.
Zginęli w irańskim ataku na centrum operacyjne USA w porcie Shuaiba w Kuwejcie. Trafiona została tam centralna część budynku. Atak nastąpił bez ostrzeżenia, które mogłoby zaalarmować żołnierzy o konieczności ewakuacji.
Prezydent Trump - ubrany w granatowy garnitur, czerwony krawat i białą czapkę z daszkiem z napisem USA — nie wygłosił przemówienia. „To bardzo smutny dzień” - powiedział dziennikarzom na pokładzie Air Force One w drodze powrotnej na Florydę. Prezydent USA wyraził też zadowolenie z faktu, że mógł osobiście złożyć wyrazy szacunku poległym żołnierzom, których ciała zostały przekazane rodzinom.
Amerykańscy żołnierze zginęli w drugim dniu ataku sił zbrojnych USA i Izraela na Iran, który odpowiada odwetowymi atakami powietrznymi na Izrael oraz bazy wojskowe i inne obiekty USA w krajach regionu. (PAP)








