Pytany o wybory następcy przywódcy Iranu Alego Chameneia, Trump powiedział ABC, że ktokolwiek nim będzie, „musi uzyskać poparcie” USA. Prezydent argumentował, że chce uniknąć konieczności powrotu do działań zbrojnych za pięć czy dziesięć lat, a zwłaszcza nie dopuścić do tego, by Iran wszedł w posiadanie broni jądrowej.
- Jeśli nie uzyska (poparcia USA), nie przetrwa zbyt długo. Chcemy mieć pewność, że nie będziemy musieli wracać co 10 lat, kiedy nie będziecie mieli takiego prezydenta jak ja, który by to zrobił - dodał.
Prezydent nie wykluczył poparcia dla przywódcy związanego z dotychczasowym reżimem w Teheranie, jeśli byłby to dobry lider.
Trump przedstawił też kolejne uzasadnienie trwającej operacji zbrojnej. Twierdził, że Iran planował przejęcie kontroli nad całym Bliskim Wschodem, a Stany Zjednoczone temu zapobiegły.
Określił Iran mianem „papierowego tygrysa”, dodając, że tydzień temu takim jeszcze nie był.
- Oni planowali atak na cały Bliski Wschód, przejęcie całego Bliskiego Wschodu - twierdził Trump.
Prezydent zadeklarował, że „wszystkie opcje są na stole” w kwestii irańskiego wzbogaconego uranu, w tym użycia sił specjalnych do jego fizycznego przejęcia. Zapasy te mają znajdować się m.in. w głęboko zakopanych tunelach w Isfahanie, znajdujących się poza zasięgiem bomb penetrujących. Jak podał „New York Times”, amerykański wywiad uważa, że Iran ma dostęp do tych materiałów. Wzbogacenie uranu z obecnych 60 proc. do 90 proc. potrzebnych do konstrukcji bomby atomowej wymaga według amerykańskich urzędników ok. 7-10 dni.
Według doniesień portalu Axios i innych mediów, taka opcja jest dyskutowana w Białym Domu, a pytany o to wprost w sobotę Trump powiedział, że jest to możliwe, choć zaznaczył, że konieczne byłyby do tego odpowiednie warunki na miejscu. Jak podał „Washington Post”, słynna jednostka spadochroniarzy, 82. dywizja powietrznodesantowa odwołała planowane wcześniej ćwiczenia, co wywołało spekulacje o możliwości wysłania jej do Iranu.
Odnosząc się do sobotniej ceremonii powitania ciał żołnierzy poległych w trakcie wojny, Trump powiedział, że wydarzenie to nie zmieniło jego podejścia do wojny. Rodzice ofiar mówili mi, bym wygrał dla ich synów - zaznaczył.
Irańskie władze odrzuciły wypowiedzi Trumpa. Minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi oświadczył w niedzielnym wywiadzie dla NBC, że wybór nowego przywódcy to wyłącznie sprawa narodu irańskiego.
Irańskie Zgromadzenie Ekspertów wybrało już nowego przywódcę państwa, ale jego nazwisko nie zostało jeszcze ogłoszone - wynika z niedzielnych wypowiedzi członków tego gremium. Jeden z irańskich duchownych uczestniczących w głosowaniu zasugerował, że wybrano Modżtaba Chameneia, syna poprzedniego przywódcy, Alego Chameneia, który został zabity w pierwszym dniu wojny.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)








