Ceny WTI podskoczyły w niedzielę o prawie 20 proc. w ciągu jednego dnia, osiągając cenę 108 dol. za baryłkę. Ceny Brent wzrosły o 16 proc. do poziomu 107 dol. To kolejny cenowy skok surowca w wyniku wojny USA i Izraela z Iranem. Od ubiegłego tygodnia cena WTI wzrosła aż o 58 proc., co według CNBC jest najszybszym wzrostem ceny od 1983 r.
Ostatni raz cena teksańskiej ropy przebiła poziom 100 dolarów w marcu 2022 r., tuż po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Rosnące koszty surowca to wynik zamknięcia Cieśniny Ormuz, przez którą zwykle przepływa 20 proc. morskiego transportu ropy naftowej. Zamknięcie cieśniny uniemożliwia eksport przez państwa Zatoki Perskiej. Kilka państw - Irak, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Kuwejt - ograniczyły wydobycie ze względu na kończące się miejsce na magazynowanie ropy.
Rosnące ceny ropy spowodowały szybkie wzrosty cen na stacjach paliw w USA, średnio o 15 proc., co również jest najszybszym wzrostem od rosyjskiej inwazji z 2022 r.
„Krótkoterminowe ceny ropy naftowej, które gwałtownie spadną, gdy minie groźba zniszczenia irańskiego zagrożenia nuklearnego, to bardzo niska cena dla Stanów Zjednoczone, świat, bezpieczeństwo i pokój” - napisał Trump we wpisie na Truth Social. „TYLKO GŁUPCY MYŚLĄ INACZEJ!” - dodał.
Trump zamieścił swój wpis niedługo po tym, jak ceny ropy WTI i Brent przebiły w niedzielę pułap 100 dol.
Prezydent dotąd w swoich wypowiedziach bagatelizował znaczenie wzrostu cen, twierdząc, że wkrótce szybko spadną po zakończeniu działań wojennych. Taką samą perspektywę przedstawiał w niedzielę w wywiadach telewizyjnych sekretarz Departamentu nergii Chris Wright.
- Wkrótce zobaczymy bardziej regularny ruch statków przez Cieśninę Ormuz – powiedział Wright w wywiadzie dla CNN. - Obecnie jesteśmy daleko od normalnego ruchu. To trochę potrwa. Ale powtarzam, w najgorszym przypadku to kilka tygodni, a nie miesięcy - zapowiedział.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)








