Raków Częstochowa – ACF Fiorentina 1:2 (0:0).
Bramki: 1:0 Karol Struski (46), 1:1 Cher Ndour (68), 1:2 Marin Pongracić (90+7).
Żółte kartki: Raków – Jonatan Braut Brunes, Leonardo Rocha; Fiorentina – Dodo, Cher Ndour, Marin Pongracić.
Sędzia: Juan Martinez Munuera (Hiszpania). Widzów: ok. 11 000.
Raków: Oliwier Zych – Fran Tudor (19. Ariel Mosór), Bogdan Racovitan, Stratos Svarnas – Michael Ameyaw, Karol Struski (79. Marko Bulat), Oskar Repka, Jean Carlos (79. Adriano Amorim)– Patryk Makuch (79. Leonardo Rocha), Jonatan Braut Brunes, Ivi Lopez (69. Lamine Diaby-Fatiga).
Fiorentina: Oliver Christensen – Dodo (88. Marin Pongracić), Pietro Comuzzo, Luca Ranieri, Fabiano Parisi – Giovanni Fabbian, Nicolo Fagioli (90+1 Roland Mandragora), Cher Ndour – Jack Harrison (90+1 Albert Gundmundsson), Moise Kean (61. Roberto Piccoli), Jacopo Fazzini (61. Robin Gosens).
W wyjściowym składzie gospodarzy zaszła jedna zmiana w porównaniu z pierwszym spotkaniem. Kontuzjowanego Tomasza Pieńko zastąpił Jean Carlos. Szkoleniowiec Włochów Paolo Vanoli dokonał czterech zmian.
Trener „Medalików” Łukasz Tomczyk miał nadzieję na awans podczas „magicznego wieczoru” na sosnowieckim stadionie. Czwartkowe spotkanie nazwano jednym z najważniejszym w ponadstuletniej historii Rakowa. Wszystkie bilety zostały sprzedane.
Włoski zespół przebił się do tej fazy rozgrywek przez baraże, w których wyeliminował Jagiellonię Białystok (3:0 na wyjeździe, 2:4 po dogrywce u siebie).
Raków zajął drugą lokatę w fazie zasadniczej Ligi Konferencji i do 1/8 finału awansował bezpośrednio. Częstochowian prowadził wtedy Marek Papszun, ale w grudniu przeniósł się do broniącej się przed spadkiem Legii Warszawa. Jego miejsce zajął Tomczyk.
Raków w niedzielę przegrał w Zabrzu z Górnikiem 1:3, a walcząca o utrzymanie w Serie A Fiorentina – też na wyjeździe – pokonała dzień później Cremonese 4:1.
Wicemistrzowie Polski prowadzili w pierwszym spotkaniu we Florencji przez dwie minuty, ale przegrali po golu straconym z karnego w doliczonym czasie.
- Fiorentina to zespół klasowy, ale Raków stać, by ją pokonać – stwierdził przed pierwszym gwizdkiem drugi trener reprezentacji Polski Jacek Magiera, wychowanek częstochowskiego klubu. Przyznał, że pierwszy raz przyjechał na mecz swojej dawnej drużyny w europejskich pucharach.
Mimo że to drużyna z Częstochowy musiała odrabiać stratę, to w pierwszej części bliżej zdobycia gola byli rywale. Już w 3. minucie po solowej akcji w ostatniej chwili został zablokowany przed bramką Rakowa Moise Kean. Później Oliwier Zych obronił jego uderzenie z niewielkiej odległości, a w doliczonym czasie poradził sobie z próbami Nicolo Fagiolego i Dodo.
Gospodarze, mimo wsparcia kibiców, takich okazji nie stworzyli. Dwa razy w polu karnym Fiorentiny został zatrzymany Jonatan Braut Brunes, a uderzenie Oskara Repki zza linii 16. metrów było niecelne.
Już w 19. minucie zakończył – z powodu urazu – udział w spotkaniu kapitan Rakowa Fran Tudor, zastąpił go na lewej stronie obrony Ariel Mosór.
- Wciąż potrzebujemy tylko jednego gola, by doprowadzić do dogrywki – przekonywał kibiców Rakowa stadionowy spiker.
I kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry gospodarze objęli prowadzenie. Karol Struski – po podaniu Ivi Lopeza - w narożniku pola karnego zwiódł rywali i płaskim strzałem przy słupku zaskoczył Olivera Christensena.
W odpowiedzi przyjezdni zepchnęli Raków do obrony. Po kilku ich dośrodkowaniach „kotłowało” się przed bramką Zycha. Potem bramkarz gospodarzy obronił potężny strzał Fabiano Parisiego z dystansu, a po „główce” Roberto Piccioliego piłka odbiła się od słupka.
W 68. min na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Cher Ndour i – po rykoszecie – pokonał golkipera gospodarzy.
Po wyrównaniu Fiorentnina dalej atakowała, ale w końcówce do głosu doszli piłkarze Rakowa. W 84. min sędzia początkowo podyktował rzut karny po starciu bramkarza Włochów z Brunesem, ale po analizie wideo zmienił decyzję. W doliczonym czasie Częstochowianie ruszyli do przodu całą drużyną. I w ostatniej akcji spotkania stracili drugiego gola. Do ich pustej bramki z własnej połowy trafił Marin Pongracić i zakończył rywalizację oraz pucharową przygodę Rakowa.
Ostatnim polskim zespołem, który w dwumeczu wyeliminował włoskiego rywala - Parmę - była Wisła Kraków. Dokonała tego w 2. rundzie Pucharu UEFA w listopadzie 2002 roku.
Piotr Girczys (PAP)








