To było ich drugie spotkanie w imprezie rangi WTA. Linette zrewanżowała się za porażkę w Pekinie w 2023 roku 1:6, 1:6.
Początek meczu zwiastował powtórkę ze stolicy Chin. Świątek dominowała na korcie i w pierwszym secie prowadziła już 5:0. Ostatecznie partię wygrała w nieco ponad pół godziny 6:1.
Nagle jednak mecz bardzo się wyrównał. Linette przede wszystkim wyraźnie poprawiła serwis. Świątek natomiast w samym tylko drugim secie popełniła aż 20 niewymuszonych błędów.
Druga partia długo toczyła się gem za gem, w dodatku żadna z zawodniczek nie miała nawet okazji na przełamanie. W końcu „pękła” Świątek i to w najgorszym dla siebie możliwym momencie. Przełamać dała się, gdy przegrywała 5:6, a to oznaczało również porażkę w secie.
Podopieczna trenera Wima Fissette'a, jak zwykle w takiej sytuacji, udała się na przerwę toaletową. Po wznowieniu gry próbowała nałożyć presję na Linette, ale albo brakowało jej dokładności, albo świetnymi zagraniami popisywała się rywalka.
34-letnia Poznanianka w opałach znalazła się tylko raz, kiedy w trzecim gemie musiała bronić break pointa. Wyszła jednak z opresji i cierpliwie czekała na swoją szansę. Te pojawiły się w gemie szóstym. Świątek serwując przegrała trzy piłki z rzędu. Po chwili Linette uzyskała przełamanie na 4:2, a następnie powiększyła prowadzenie do 5:2.
Mecz blisko zakończenia był już w kolejnym gemie, ale w nim Świątek obroniła dwie piłki meczowe i zmniejszyła stratę. Serwująca na zwycięstwo w meczu Linette szansy jednak nie wypuściła.
Ostatniego gema zaczęła od prowadzenia 40-0. Grająca na pełnym ryzyku Świątek wygrała dwie kolejne piłki, ale przy następnej nieznacznie się pomyliła i sensacja stała się faktem.
- Po tym gemie, kiedy obroniłam break pointa, zauważyłam, że Iga zaczęła popełniać błędy, których normalnie nie popełnia. Zwłaszcza z forhendu, po moim drugim serwisie, a to jest mimo wszystko duża okazja dla niej. Kiedy widziałam, że zaczyna psuć, że mentalnie podupada, to zauważyłam szansę i wiedziałam, że muszę dalej prowadzić grę, bo ona mi tego nie odda - powiedziała Linette na antenie Canal+, zapytana, kiedy poczuła, że może wygrać.
Linette odniosła jedno z największych zwycięstw w karierze. Choć na koncie ma wygraną z urzędującą liderką rankingu, którą była Ashleigh Barty. To Australijka skreczowała w drugim secie ich meczu we French Open 2021.
Rok temu w Miami Linette w 1/8 finału pokonała rozstawioną z numerem trzecim Amerykankę Coco Gauff.
Świątek poprzednio przegrała swój premierowy pojedynek 19 sierpnia 2021 roku w Cincinnati, kiedy w 2. rundzie uległa Tunezyjce Ons Jabeur 3:6, 3:6.
Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa drugi rok z rzędu żegna się z Miami w bardzo niespodziewanych okolicznościach. Rok temu w ćwierćfinale przegrała ze 140. wówczas w rankingu Alexandrą Ealą. Teraz tenisistka z Filipin jest rozstawiona z numerem 31. i w trzeciej rundzie będzie rywalką Linette.
Odpadnięcie już w 2. rundzie może mieć dla Świątek negatywne konsekwencje rankingowe. Choć Polka w Miami była rozstawiona z numerem drugim, to na liście WTA od poniedziałku jest trzecia. Natomiast jeśli Gauff dotrze na Florydzie do finału, to 30 marca zepchnie Polkę na czwarte miejsce.
Wynik meczu 2. rundy:
Magda Linette (Polska) - Iga Świątek (Polska, 2) 1:6, 7:5, 6:3. (PAP)








