Wisłoka nie mogła sobie wymarzyć bardziej udanego początku meczu. Już w drugiej minucie Jasminko Dizdarevic otworzył wynik. Goście wprawdzie wyrównali, ale Kalvin Głódz ponownie dał jej prowadzenie. Później jednak celnie trafiali już tylko piłkarze Berber City FC. Grając z kontry skutecznie wykorzystywali błędy gospodarzy. Na przerwę schodzili, prowadząc 3:2, a po zmianie stron dorzucili kolejne dwa gole, odnosząc nadspodziewanie łatwe zwycięstwo.
Trener Wisłoki Maciej Szczepiński w ubiegłym tygodniu na naszych łamach przestrzegał przed nadmiernym optymizmem, podkreślając, że jego zespół w bezpośredniej konfrontacji z niedzielnym rywalem jeszcze nie wygrał. Wyjątkowo prestiżowo podchodzili on w przeszłości do pojedynków z biało-zielonymi. Tak było i tym razem, o czym świadczyła radość po zdobyciu każdej z bramek, tak jakby one padały w meczach o najwyższą stawkę.
„Od samego początku wkradł się w nasze poczynania zbyt duży luz” – powiedział Maciej Szczepiński. “On był już widoczny podczas wygranego sparingu z Jagiellonią i niestety powtórzył się w meczu o punkty. Posypała się również gra obronną, w której wyczuwalny był brak Jareda Uruety. Widoczny był także brak Krystofa Cichy i pauzującego za czerwoną kartkę Grzegorza Czarnieckiego. Nie funkcjonowali liderzy zarówno w środku pola, jak i ataku. Nie zawiódł jedynie Michał Szaflarski, który mimo że kilka godzin wcześniej grał w Lidze Podhalańskiej, próbował szarpać, poderwać zespół do walki i odwrócić losy meczu. Nie można mieć także pretensji do bramkarza Patryka Stechnija. Nie zawinił on przy żadnym ze straconych goli, a w trzech kolejnych sytuacjach ratował nas przed jeszcze wyższą porażką. Jest ona dla nas zimnym prysznicem. Dobrze, że doświadczyliśmy go teraz, a nie np. w play-off. Musimy jak najszybciej ponownie odnaleźć charakter, zawziętość, serce do gry, czyli to, czym imponowaliśmy w czterech wygranych meczach. Niestety w niedzielę tego zabrakło, gdzieś to z nas wyparowało” – dodał szkoleniowiec Wisłoki.
Zdaje on sobie sprawę z tego, że chcąc zdobyć mistrzostwo sezonu regularnego i zapewnić sobieprzewagę boiska w play-off, Wisłoka wyczerpała już limit straty punktów.
„Porażka nie ma konsekwencji na naszą pozycję w tabeli. Wykorzystując to, że przy równej ilości punktów, o kolejności decyduje bezpośredni mecz, wciąż jesteśmy przed Chicago Nation FC, z którym wygraliśmy w inauguracyjnej kolejce. Nasz rywal nabiera jednak rozpędu, prezentuje coraz lepszą grę i trudno liczyć na to, że ktoś będzie mu w stanie zagrozić. Dlatego chcąc utrzymać pozycję lidera, musimy w pięciu pozostających nam do rozegrania meczach, zdobyć komplet punktów” – podkreśla Maciej Szczepiński.
W pozostałych niedzielnych spotkaniach Chicago Nation FC rozgromił Diverse City FC Pro Academy 5:1, Round Lake Evolution FC pokonał Chicago Strikers 1:0, Urbana City FC uległa na własnym boisku TBD FC 3:5, a w meczu Chicago KICS FC z FC 1974 Libertyville nie padła ani jedna bramka.
W tabeli Midwest Central Division Wisłoka i Chicago Nation FC mają po 12 punktów, a Round Lake Evolution FC i Berber City FC o trzy mniej. Na samym dnie są Chicago KICS FC i Chicago Strikers.
Z tymi ostatnimi Wisłoka zagra w najbliższą sobotę o godz. 7.30 pm na boisku College of DuPage. Rywal, w którego kadrze jest Adam Rutka, w przeszłości reprezentujący młodzieżowy zespół Wisłoki, nie wygrał do tej pory ani jednego meczu, przegrywając trzy i dwa remisując.
W Lidze Podhalańskiej w pojedynku na szczycie Orawa rozbiła wzmocnione występującymi w Wisłoce Michałem i Dawidem Szaflarskimi Szaflary 6:1 i zrobiła milowy krok w kierunku mistrzowskiego tytułu.
„Zdawaliśmy sobie sprawę z ciężaru gatunkowego tego meczu. Po remisie z Ratułowem w pierwszej kolejce nasza przewaga nad Szaflarami zmalała do czterech punktów i porażka z nimi sprawiłaby, że sprawa mistrzostwa pozostałaby wciąż otwarta. Na szczęście nic takiego nie nastąpiło. W rundzie jesiennej wygraliśmy 6:0, tym razem 6:1, prowadząc do przerwy już 4:0. To oznacza, że różnica siedmiu punktów, jaka teraz dzieli nas od Szaflar, powinna sprawić, że po dwóch latach ponownie zdobędziemy trofeum, już szóste w klubowej historii. Niedzielne zwycięstwo jest tym cenniejsze, że zostało odniesione bez dwóch naszych liderów Maxa Salamakhy i Stefana Mijatovicia” – powiedział nie ukrywając satysfakcji trener Orawy Ryszard Bury.
W pozostałych meczach Ratułów nie dał szans Baciarom, wygrywając 5:1, a Podhale FC zremisowało z Czarnymi Czarny Dunajec 1:1.
Jak już wspomniał Ryszard Bury, prowadząca w tabeli Orawa z dorobkiem 22 punktów i imponującym bilansem bramkowym 40-7, wyprzedza o siedem “oczek” broniące tytułu Szaflary. Zacięta walka toczyć się będzie o najniższy stopień podium. Podhale, Ratułów i Czarni mają po 10 pkt, a Baciary o punkt mniej.
W nadchodzącą niedzielę o godz. 10 am Czarni zagrają z Ratułowem, a w samo południe Orawa z Podhalem i Szaflary z ostatnim w tabeli Odrowążem.
Zainaugurowała rozgrywki Premier Soccer League. Z czterech polonijnych drużyn, które z niej występują, zaprezentowały się dwa. W Major Division B Jagiellonia pokonała Sam Express FC 6:3, a Wisła również łatwo uporałą się z FC Minyor Chicago, wygrywając 4:2.
W zespole „Jagi” dyspozycją strzelecką zaimponowali Mateusz Ślęczka, który popisał się hat-trickiem i dwukrotnie celnie trafiający Adam Jezierczak. Szósty gol był dziełem pochodzącego z Włoch Gabriela Schiavoniego.
Z powodu złego stanu boisk, spowodowanego ulewnymi opadami deszczu, nie doszły do skutku mecze Błyskawicy z United Serbs w Major Division A i Unii Chicago z BH Lilies SC w First Division.
Dariusz Cisowski
[email protected]








