Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama KD Market
Piłka nożna

1. liga piłkarska - po czterech lata Wisła Kraków wróciła do ekstraklasy

Wisła Kraków, jeden z najbardziej znanych klubów w Polsce, powrócił do ekstraklasy. Trzynastokrotni mistrzowie Polski awans przypieczętowali w piątkowym meczu 31. kolejki 1. ligi, w którym pokonali 2:0 Chrobrego Głogów.
1. liga piłkarska - po czterech lata Wisła Kraków wróciła do ekstraklasy
Piłkarzy Wisły Kraków cieszą się z awansu do Ekstraklasy po wygranym 2:0 meczu 32. kolejki 1. ligi z Chrobrym Głogów

Autor: PAP/Art Service

15 maja 2022 roku Wisła, po porażce 2:4 w Radomiu z Radomiakiem, po raz czwarty w swojej historii spadła z najwyższej klasy rozgrywkowej. Wcześniej przytrafiło się to jej w 1964 roku, wówczas już po dwunastu miesiącach udało się powrócić do grona najlepszych zespołów w Polsce. Kolejne degradacje były bardziej bolesne. Po spadku w 1985 roku kibice czekali na powrót trzy, a w 1994 dwa sezony. Tym razem powrót zajął aż cztery lata.

Spadek w 2022 roku nie był szokiem dla kibiców. Krakowski klub od kilku lat zmagał się z problemami finansowymi. Po odejściu z Wisły latem 2016 roku jej długoletniego właściciela Bogusława Cupiała władzę w klubie przejęli ludzie związani z przestępczą grupą kibicowską. Ich rządy doprowadziły de facto do bankructwa piłkarskiej spółki w grudniu 2018 roku. Sprzedaż akcji zagranicznym biznesmenom Vannie Ly i Matsowi Hartlingowi okazała się mistyfikacją. Władze PZPN zawiesiły klubowi licencję.

Wówczas akcji ratowniczej podjęli się Jakub Błaszczykowski, aktywny jeszcze piłkarz, który swoją wielką karierę zaczynał w Wiśle oraz biznesmeni Tomasz Jażdżyński i Jarosław Królewski. Ich działania, przy znaczącym wsparciu finansowym społeczności skupionej wokół klubu, sprawiły, że Wisła przetrwała. Klub jednak zmagał się z ogromnymi długami i trudno było liczyć na sportowy rozwój. W dwóch kolejnych sezonach zespół bronił się jeszcze skutecznie przed spadkiem, ale w kolejnym już się nie udało uratować ekstraklasy.

W 1. lidze Wisła zderzyła się z brutalną rzeczywistością. Drużyna prowadzona przez byłego selekcjonera Jerzego Brzęczka, mimo niezłego składu, nie radziła sobie zbyt dobrze. Do tego doszły problemy finansowe i nieporozumienia w gronie trzech głównych właścicieli. Ostatecznie Królewski, właściciel firmy Synerise specjalizującej się w usługach związanych ze sztuczną inteligencją, przejął pakiet akcji od Jażdżyńskiego i pełną władzę w klubie, gdyż Błaszczykowski odsunął się na drugi plan.

Co ciekawe Królewski był wtedy bliski wycofania się z Wisły, publicznie zaoferował wtedy, że swoje akcje odda za symboliczną złotówkę.

- Gdy szukałem jednego zdania, żeby zdefiniować przyczyny naszej porażki, myślę, że nie zbudowaliśmy DNA Wisły. Począwszy od pracowników, poprzez zawodników, trenerów. Jeśli mielibyśmy poszukać grzechów głównych, to stworzyliśmy klub nijaki - mówił wówczas.

W nowej wizji Królewskiego Wisła miała się stać nowoczesnym klubem opierającym swoje działania na cyfryzacji i nowoczesnym marketingu. Te założenia były konsekwentnie wdrażane, ale sukces sportowy nie przychodził łatwo.

W pierwszym sezonie rządów Królewskiego, pomimo dobrej postawy zespołów w drugiej rundzie, awansu nie udało się wywalczyć. Przesądził o tym przegrany 1:4 mecz barażowy z Puszczą Niepołomice.

W kolejnym sezonie Wisła też nie radziła sobie w rozgrywkach ligowych, kończąc je na najgorszym w historii klubu, dziesiątym miejscu. Pocieszeniem dla kibiców był jednak ogromny sukces w Pucharze Polski. "Biała Gwiazda" sięgnęła po to trofeum, wygrywając w finale na Stadionie Narodowym 2:1 z Pogonią Szczecin. To dało przepustkę do udziału w rozgrywkach europejskich. Lato 2024 drużyna prowadzona przez trenera Kazimierza Moskala skupiła się na międzynarodowej rywalizacji dochodząc do fazy play off Ligi Konferencji.

Miało to jednak swoją cenę. Wisła nie potrafiła połączyć rywalizacji na dwóch frontach, w lidze traciła punkty i kontakt z czołówką. Królewski podjął wówczas zaskakującą decyzję i zwolnił trenera Moskala, a drużynę powierzył jego asystentowi Mariuszowi Jopowi. Ten opanował kryzys, ale straty były już zbyt duże, aby liczyć na bezpośredni awans. Szansę na promocję w barażach przekreśliła pechowa porażka 0:1 z Miedzią Legnica. Po końcowym gwizdku tego spotkania na wypełniony przez 33 tysiące kibiców stadionie zapanowała przygnębiająca cisza, a przyszłość Wisły niepewna.

Potem Wisła otrzymała kolejny cios - w tragicznych okolicznościach zmarł Thomas Kokosinski, amerykański biznesmen, który miał zostać mniejszościowym udziałowcem klubu i zainwestować w "Białą Gwiazdę" 5 milionów dolarów.

Wydawało się, że Wisła pogrąży się w kryzysie i dla ratowania budżetu będzie musiała sprzedać najlepszych zawodników. Wtedy jednak Królewski wyciągnął asa z rękawa i ogłosił, że Peter Moore, były prezes Liverpool FC, przejął pięć procent akcji klubu. Jego zaangażowanie w krakowski klub nie poprawiło z dnia na dzień sytuacji finansowej, ale nazwisko tak znanego w świecie sportu i biznesu człowieka dało nowe możliwości rozwoju klubu.

70-letni Moore wniósł do Wisły doświadczenie w zarządzaniu, które zdobył pełniąc funkcję prezesa Liverpool FC, korporacyjnego wiceprezesa w Microsoft Xboxie oraz stanowiska wykonawcze w Sega, Reeboku i Unity Technologies.

Od tej chwili sprawy w Wiśle zaczęły zmierzać w lepszym kierunku. Podpisano korzystny kontrakt z firmą Kappa, która zaopatrzy wszystkie drużyny w sprzęt piłkarski. A przede wszystkim udało się podpisać nowy kontrakt ważny do 30 czerwca 2030 roku z najlepszym piłkarzem Angelem Rodado.

"To nie były łatwe 40 dni po nieudanej próbie awansu do ekstraklasy i późniejszych tragicznych wydarzeniach. Życie trwa jednak dalej, a najlepszym lekarstwem jest wymyślanie przyszłości" - napisał wtedy na portalu X prezes Królewski.

Wisła obecny sezon zaczęła w imponującym stylu wygrywając sześć pierwszych meczów, co pozwoliła szybko oderwać się od stawki. Wpływ na to miała świetna praca trenera Jopa oraz dyrektora sportowego Vullneta Bashy, który - korzystając m.in. z bazy informatycznej klubu - przeprowadził udane transfery. Ważną rolę w zespole zaczęli odgrywać także wychowankowie jak: Patryk Letkiewicz, Kacper Duda, Maciej Kuziemka, Jakub Krzyżanowski czy Mariusz Kutwa.

Po pierwszej rundzie Wisła była zdecydowanym liderem z dorobkiem 43 punktów i sporą przewagą nad resztą stawki. W tym roku "Biała Gwiazda" nie punktowała już tak skutecznie, na co wpływ miały m.in. kontuzje kluczowych graczy jak Angel Rodado (autor 21 goli) i Wiktor Biedrzycki. Krakowianie jednak ani na moment nie stracili kontroli nad sytuacją w tabeli i trzy kolejki przed końcem zapewnili sobie awans. Piłkarze w najlepszy możliwy sposób uczcili obchodzone w tym roku 120-lecie powstania klubu.

Ekstraklasa to ogromne wyzwanie. Wiele na to wskazuje, że po sezonie do Wisły dołączy nowy inwestor. Nie zmieni to jednak faktu, że pakiet większościowy w spółce i pełnię władzy zachowa Królewski. Deklaruje, że chce budować nowoczesny klub, który będzie w stanie na siebie zarabiać.

"Wisła, będąc w 1. lidze, zamiast chować się w defensywie, zbudowała jeden z najbardziej merytorycznych działów sportowych w kraju. To Wisła postawiła na dane, technologię i analitykę tam, gdzie większość klubów dalej opierała się na znajomościach i intuicji" - tak diagnozował na portalu X źródła obecnego sukcesu.

Ogromnym wsparciem dla kluby byli i są kibice. Średnia frekwencja na meczach "Białej Gwiazdy" to prawie 27 tysięcy. W Polsce tylko Lech Poznań może pochwalić się lepszą.

Królewski zapowiedział też, że budżet Wisły w ekstraklasie będzie - w zależności wartości nowych umów sponsorskich - na poziomie od 55 do 70 milionów. To ma pomóc w realizacji celu, jakim będzie utrzymanie się w ekstraklasie.

Grzegorz Wojtowicz (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama