Jak podało Biuro Statystyk Pracy (BLS), w obliczu trwającej wojny z Iranem, ceny w kwietniu zanotowały drugi z rzędu ostry wzrost, tym razem o 0,6 proc. w ciągu miesiąca, po wzroście o 0,9 proc. w marcu. Rok do roku CPI wzrósł z 3,3 proc. w marcu do 3,8 proc. w kwietniu.
Podobnie jak miesiąc wcześniej, głównym motorem rosnących cen były koszty energii, zwłaszcza benzyny (o 28 proc.) i oleju opałowego (ponad 54 proc.), które odpowiadały za 40 proc. wzrostu inflacji. Ale wyższe były też ceny wynajmu mieszkań, żywności, czy odzieży. Bazowy CPI, wyłączający ceny energii i żywności, wzrósł w mniejszym tempie, do 2,8 proc. rok do roku, po wzroście do 2,6 proc. w marcu.
We wszystkich kategoriach wzrosty te były nieco wyższe od oczekiwań ekonomistów ankietowanych przez „Wall Street Journal”.
W obliczu rosnących cen na stacjach benzynowych, prezydent USA Donald Trump wezwał w poniedziałek do zawieszenia federalnego podatku od paliw. Wymaga to jednak ustawy Kongresu i może mieć ograniczony efekt, bo podatek wynosi 18 centów za galon, podczas gdy średnia cena benzyny w Stanach Zjednoczonych wzrosła o ponad 50 proc. (o 1,5 dol.) od rozpoczęcia wojny z Iranem.
W wyniku rosnących cen wskaźnik nastrojów konsumenckich spadł w kwietniu do najniższego poziomu w historii pomiarów.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)









