Chicago zajęło 2. miejsce w kraju, ustępując jedynie Los Angeles, które ponownie znalazło się na szczycie listy w rankingu miast w USA, w których notuje się największą obecność komarów. Zestawienie opublikowała firma Orkin, zajmująca się profesjonalną kontrolą szkodników i usługami dezynsekcji.
Na trzecim miejscu uplasował się Nowy Jork, a dalej Detroit i Atlanta.
Ranking powstał na podstawie liczby nowych interwencji i zabiegów przeciwko komarom w domach wykonywanych przez specjalistów od marca 2025 do marca 2026 roku.
Według ekspertów z Orkin, aktywność komarów rośnie nie tylko w Chicago, ale także w innych lokalizacjach na Midweście. Na liście pojawiły się m.in. Springfield – stolica Illinois, a także Milwaukee, Minneapolis i St. Louis, które odnotowały znaczące wzrosty.
„W ostatniej dekadzie obserwujemy, że aktywność komarów wykracza poza tradycyjne obszary i staje się problemem ogólnokrajowym” – powiedziała entomolog Shannon Sked z Orkin. Jak opisywała, zmiany klimatu i rozszerzający się zasięg komara żółtej febry (yellow fever mosquito) tworzą nowe ogniska w całych Stanach Zjednoczonych. Mieszkańcy zmagają się z owadami, które nie tylko są uciążliwe, ale mogą też przenosić choroby, w tym gorączkę Zachodniego Nilu.
Cały ranking dostępny jest na stronie: https://www.orkin.com/press-room/los-angeles-worst-mosquito-city-again
(tos)









