Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama KD Market

Jerome Powell zakończył burzliwą i naznaczoną kryzysami kadencję na czele Fed

Po ośmiu latach na stanowisku przewodniczącego Rezerwy Federalnej Jerome Powell kończy w piątek burzliwe i pełne kryzysów rządy nad amerykańskim bankiem centralnym. To, jaka będzie polityka Fed pod kierownictwem jego następcy Kevina Warsha, jest wielką niewiadomą.
Jerome Powell zakończył burzliwą i naznaczoną kryzysami kadencję na czele Fed
Jerome Powell

Autor: Wikipedia

15 maja kończy się kadencja Powella na czele Rady Gubernatorów Rezerwy Federalnej, a wraz z nią jeden z najbardziej burzliwych okresów w historii Fed. Jego dwie kadencje na stanowisku były naznaczone dużymi kryzysami rzadko wcześniej spotykanymi w amerykańskiej polityce i gospodarce: sterował polityką banku centralnego w czasie zapaści gospodarczej podczas pandemii Covid-19, najgorszej od kilku dekad inflacji, która nastąpiła w wyniku pandemicznych zakłóceń i wojny w Ukrainie, czy bezprecedensowej politycznej presji ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa. Swoją kadencję kończy zaś w obliczu kolejnych gospodarczych wstrząsów spowodowanych wojną z Iranem i gorączką związaną z rozwojem AI.

Powell był pierwszym od ponad 30 lat prezesem Fed, nieposiadającym doktoratu z ekonomii - z wykształcenia jest prawnikiem. Mimo to, kiedy Trump nominował go - zarejestrowanego wyborcę Republikanów - na stanowisko w listopadzie 2017 r., był uważany za dość bezpieczny i mało kontrowersyjny wybór. Potwierdziło to głosowanie nad jego nominacją w Senacie, gdzie uzyskał poparcie 84 ze 100 senatorów. Choć Trump później wyrażał rozgoryczenie z powodu wyboru Powella - twierdził, że zwiedli go jego doradcy - został później znów nominowany przez Joe Bidena, ponownie zdobywając szerokie poparcie senatorów (80 głosów).

W czasie ośmiu lat rządów nad Fed Powell zyskał zarówno ostrych krytyków, jak i zwolenników. Paradoksalnie, najwięcej pochwał Powell zebrał ze względu na swoją postawę wobec swojego największego krytyka - prezydenta Trumpa, który by skłonić go do szybszych obniżek stóp procentowych, używał zarówno obelg („kretyn”, osoba o niskim IQ), jak i wymiaru sprawiedliwości, wytaczając przeciwko niemu śledztwo karne w sprawie przekroczenia kosztów remontu budynków Fed. Dochodzenie było szeroko komentowane - również wśród Republikanów - jako motywowane politycznie i jako próba zamachu na niezależność banku centralnego. Powell początkowo unikał wchodzenia w spór, lecz po wszczęciu śledztwa otwarcie oskarżył prezydenta o próby niewłaściwego wpływania na politykę stóp procentowych — coś wcześniej niewyobrażalnego w tradycji Fed.

Z tego samego powodu, wbrew tradycji, Powell zdecydował się wraz z końcem prezesury nie rezygnować z miejsca w Radzie Gubernatorów. Jego kadencja jako gubernatora kończy się w styczniu 2028 r.

Powell był chwalony również za odpowiedź Fed na pandemię. Gwałtowne cięcie stóp procentowy do zera i masowy skup aktywów, w połączeniu z bodźcami fiskalnymi, pozwoliła skrócić recesję do zaledwie dwóch miesięcy — najkrótszej w historii — a USA odbiły się szybciej niż inne najbogatsze kraje.

Z drugiej strony był krytykowany za spóźnioną reakcję na popandemiczny wzrost inflacji. Powell pierwotnie uważał, że wzrost cen spowodowany zakłóceniami łańcuchów dostaw oraz wojną w Ukrainie był przejściowy i dopiero później zaczął agresywne podwyżki stóp. W rezultacie inflacja w USA osiągnęła w 2022 r. ponad 9 proc., najwyższy poziom od dekad.

Powell odchodzi ze stanowiska, mając inflację powyżej celu 2 proc. przez pięć kolejnych lat — to, zdaniem krytyków cytowanych przez Bloomberga, największa rysa na jego dorobku. Inna - głównie kierowana przez lewicowych polityków i komentatorów - to postępujące rozwarstwienie gospodarki: tzw. gospodarka w kształcie litery K, w której najlepiej zarabiającym powodzi się coraz lepiej, a tym będącym na dole - gorzej.

- Wszyscy razem konsekwentnie staraliśmy się robić to, co naszym zdaniem jest najlepsze dla Amerykanów, w oparciu o nasze narzędzia i cele, które powierzył nam Kongres. To było bardzo wymagające, bo przez sześć lat mieliśmy do czynienia z szokami podażowymi - podsumował swoją kadencję sam Powell podczas swojej ostatniej konferencji prasowej.

Odchodzący prezes pozostawia Fed w obliczu kryzysu wywołanego i niepewnej przyszłości dotyczącej niezależności banku centralnego. Choć jego następca Kevin Warsh nie jest nowicjuszem - był już gubernatorem Fed za kadencji George'a W. Busha - nie wiadomo, czego spodziewać się po nominacie Donalda Trumpa. W środę uzyskał on rekordowo niską liczbę głosów w Senacie - 54.

Choć był dotąd znany z faworyzowania restrykcyjnej polityki monetarnej, Trump wielokrotnie sugerował, że Warsh - zgodnie z jego żądaniami - obniży stopy procentowe. Większość ekspertów spodziewa się jednak, że nie będzie w stanie tego zrobić w najbliższym czasie - m.in. z uwagi na szybki wzrost inflacji, która osiągnęła w kwietniu 3,8 proc. w rezultacie blokady cieśniny Ormuz. Warsh jest ponadto tylko jednym z 12 członków Federalnego Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku (FOMC), który podejmuje decyzje w sprawie stóp.

Podczas wysłuchania w Senacie Warsh obiecywał, że nie będzie „marionetką” Trumpa, choć jednocześnie nie odpowiedział m.in. na pytanie, czy Trump przegrał wybory 2020 r. oraz nie potrafił wskazać różnic w poglądach z prezydentem. Prywatnie Warsh jest zięciem bliskiego Donaldowi Trumpowi miliardera Ronalda Laudera, spadkobiercy koncernu Estee Lauder i przewodniczącego Światowej Rady Żydów.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama