Eksplozja była tak potężna, że przednia szyba wylądowała w basenie klubu. Strażacy, którzy przybyli na miejsce, zastali obraz całkowitej destrukcji. Części pojazdu i szczątki ciała Triano były porozrzucane w promieniu stu metrów. Badanie wykazało, że w torbie na fotelu pasażera ktoś ukrył rurową bombę naładowaną funtem prochu. Odpalono ją zdalnie, gdy tylko Gary zajął swoje miejsce. Ktoś na niego czekał i obserwował. Był 1 listopada 1996 roku.
Bankrut z rozmachem
Gary Triano był człowiekiem z rozmachem. Deweloper z Arizony, promotor tenisa. Obracał się w środowiskach, gdzie liczyły się znajomości i pieniądze. Organizował turnieje, potrafił przyciągnąć uwagę bogatych i wpływowych. Część jego biznesów odnosiła sukcesy. Inne kończyły się porażką – zostawiały po sobie długi, bankructwa i finansowe pożary gaszone kolejnymi pożyczkami. W 1994 roku sięgnął dna. Złożył wniosek o upadłość. Zadeklarował 27 milionów dolarów długu – efekt nieudanych inwestycji w kasynach.
Rok przed bankructwem i trzy lata przed śmiercią rozwiódł się z żoną, Pamellą. Rozstanie było burzliwe. Walczyli o podział majątku i alimenty. Pamella, była modelka, lubiła błyszczeć w tłumie. Znała i ceniła smak luksusu. Małżeństwo z Triano dawało jej pozycję towarzyską i gwarantowało styl życia, do którego przywykła. Rozpad związku zaczął temu zagrażać. Stres i niepewność finansowa stały się jej codziennością.
Jak twierdzili później znajomi pary, Pamella nie znosiła przegrywać. Triano miał polisę na życie wartą 2 miliony dolarów. Beneficjentami były ich dzieci, a powiernikiem – Pamella. Rozwód niczego tu nie zmienił. Śledczy zaczęli przyglądać się jej uważniej.
Oszust i morderca
Śledztwo ciągnęło się latami. Sprawa stygnęła, ale nigdy oficjalnie jej nie zamknięto. Detektywi wracali do akt, rozmawiali z kolejnymi świadkami, analizowali przepływy finansowe. Nie brakowało podejrzanych. Triano miał wielu wrogów. Prowadził twarde negocjacje, zostawiał za sobą partnerów z pustymi kontami i niespełnionymi obietnicami. Przez pierwsze lata policja skupiła się na tropach prowadzących do dawnych wspólników biznesowych. Teoretycznie każdy z nich miał motyw. Na tym jednak się kończyło.
Przez ponad dekadę nie pojawił się żaden trop, który ruszyłby sprawę z miejsca. Pamella prowadziła tymczasem beztroskie życie. Wyszła ponownie za mąż, podróżowała, udzielała się charytatywnie. Dzieci jednak coraz głośniej domagały się odpowiedzi w sprawie śmierci ojca. Wynajmowały prywatnych detektywów, nagłaśniały sprawę w mediach, pisały do prokuratorów. Co kilka lat sprawa wracała na pierwsze strony gazet, by znów z nich zniknąć.
Przełom nastąpił w 2005 roku, gdy program „America’s Most Wanted” wyemitował odcinek poświęcony niejakiemu Ronaldowi Youngowi, poszukiwanemu za oszustwa finansowe. Dwa dni później na policyjną infolinię zadzwonił widz z informacją, że widział go na Florydzie. Younga zatrzymano. Policja znalazła zapisy rozmów telefonicznych i korespondencję mailową między nim a Pamellą. Dotyczyły morderstwa Triano.
Bez emocji
Ronald Young nie był przypadkowym zabójcą na zlecenie. Poznał Pamellę w Aspen, gdy tworzył dla niej stronę internetową z horoskopami. Łączyło ich coś więcej niż biznes – byli kochankami, choć ona temu zaprzeczała. Po horoskopach Pamella zleciła Youngowi kolejne zadanie: zlikwidowanie jej byłego męża. Za 400 tysięcy dolarów, których część miała pochodzić z wypłaty polisy na jego życie.
Young pojawił się w Tucson kilka tygodni przed morderstwem. Zameldował się w Ramada Inn niedaleko domu Triano. Zaczął go śledzić. W wynajętym vanie miał taser, strzelbę z obciętą lufą, mapę Tucson, dokumenty rozwodowe pary i listę znajomych ofiary z opisem samochodów, którymi jeździli. Bombę ukrył w niebieskiej torbie i podłożył na fotel Lincolna zaparkowanego przed klubem. Gdy Triano wsiadł do auta i zajrzał do torby, Young nacisnął przycisk.
W 2008 roku Pamella i Young usłyszeli zarzuty. Ona wszystkiemu zaprzeczała. Gdy policja próbowała ją zatrzymać, uciekła do Europy. Aresztowano ją w Wiedniu niedługo później.
Young stanął przed sądem jako pierwszy, w 2010 roku. Skazano go na dożywocie. W trakcie jego procesu ujawniono odręczny list Pamelli, napisany w czasie ucieczki do Europy. Prosiła w nim, by ich związek pozostał tajemnicą.
Proces Pamelli był długi, skomplikowany i wielokrotnie przekładany. Najpierw sąd uznał ją za niezdolną do udziału w procesie i skierował na leczenie. Dopiero w październiku 2012 roku zdecydowano, że może stanąć przed sądem.
Rozprawa ruszyła w lutym 2014 roku. Obrońcy kwestionowali wiarygodność Younga – człowieka wcześniej skazanego za inne przestępstwa. Prokuratura odpowiadała dowodem za dowodem: nagraniami, dokumentami finansowymi i zeznaniami świadków, którzy wcześniej milczeli. Przez całe tygodnie procesu Pamella siedziała wyprostowana, spokojna, w starannie dobranych ubraniach. Jej twarz nie zdradzała emocji. Ani wtedy, gdy prokuratorzy odczytywali zapisy jej rozmów z Youngiem, ani gdy ten ostrzegał ją w nagraniu, że skończy w więzieniu za morderstwo, ani gdy ława przysięgłych wróciła z werdyktem i karą – dożywocie bez możliwości warunkowego zwolnienia.
Niezidentyfikowane ślady
Pamella Phillips odsiaduje wyrok w Arizona State Prison Complex w Perryville. Nigdy nie przyznała się do winy. Do dziś twierdzi, że Triano zginął z rąk ludzi związanych z mafią.
Ronald Young, od lat chory na raka, składał kolejne apelacje. W 2023 roku jego obrońcy zlecili analizę DNA fragmentów bomby. Na detonatorze znaleziono ślady genetyczne niezidentyfikowanej osoby. Kogo? Nie wiadomo. I być może tak już pozostanie – sprawa jest formalnie zamknięta.
W aktach zachowały się nagrania z klubu. Widać na nich Gary’ego Triano, który wychodzi po partii golfa, zatrzymuje się na chwilę w słońcu, po czym idzie w stronę parkingu. Pewnym krokiem, wyprostowany – w stronę śmierci.
Joanna Tomaszewska









