Weszła do środka. Ojciec przytulił ją, czego nigdy wcześniej nie robił, i zapytał, czy wie, do kogo należy. Od razu zrozumiała, o co pyta, i – oczywiście – znała odpowiedź. Przywódca odłamu kościoła mormonów, do którego należeli, zdążył już poślubić jej trzy starsze siostry oraz najmłodszą, zaledwie dziewięcioletnią. Ona też została mu przeznaczona.
W ten sposób została siódmą żoną Samuela Batemana, samozwańczego proroka Fundamentalistycznego Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych Dni Ostatnich.
Osiemdziesiąt żon
Fundamentalistyczny Kościół Jezusa Chrystusa Świętych Dni Ostatnich (FLDS) to odłam kościoła mormonów, który – mimo oficjalnego zakazu obowiązującego od 1890 roku – nadal praktykuje wielożeństwo. Jego centrum znajduje się na pograniczu Utah i Arizony, w społeczności znanej jako Short Creek.
Przez dwie dekady wspólnotą kierował Warren Jeffs, uznawany przez wyznawców za proroka. Miał około 80 „duchowych żon”, z których wiele nie ukończyło osiemnastego roku życia. W 2011 roku został aresztowany za molestowanie seksualne nieletnich i skazany na dożywocie. Po jego uwięzieniu wspólnota pogrążyła się w chaosie. Brak jednoznacznego przywództwa doprowadził do powstania rywalizujących frakcji. Przez kolejne lata sekta funkcjonowała bez przywódcy, jednak niewielu jej członków zdecydowało się odejść – większość z nich nigdy nie znała życia poza ich zamkniętą społecznością.
Od mechanika do proroka
Samuel Bateman – mechanik, pośrednik nieruchomości i mówca motywacyjny – pojawił się w sekcie w idealnym momencie. Kilka lat po aresztowaniu Jeffsa wspólnota była osłabiona i podzielona. Pojawienie się charyzmatycznego lidera ponownie ją scaliło, zwłaszcza że Bateman szybko ogłosił się prorokiem, przekazicielem woli i głosem Boga. Pozbawieni przywództwa członkowie kultu bez większego oporu zaakceptowali jego pozycję. Umacniał swoją władzę, łącząc religijną retorykę z izolacją oraz presją psychiczną i finansową. Wokół niego szybko uformowało się wąskie grono najbardziej oddanych współpracowników – wśród nich Moroni Johnson oraz bracia Bistline’owie: LaDell i Torrance.
Od najbliższych wyznawców wymagał absolutnego posłuszeństwa. Oznaczało to między innymi oddawanie mu własnych córek, które stawały się jego kolejnymi „duchowymi żonami”. W ciągu kilku lat Bateman poślubił ponad dwadzieścia dziewcząt, z których większość była nieletnia – najmłodsza miała zaledwie dziewięć lat. Posłuszeństwo wymuszał poprzez religijną retorykę i strach przed potępieniem. Sprzeciw groził wykluczeniem ze wspólnoty, izolacją od rodziny, a w oczach wyznawców – także wiecznym potępieniem.
Bezwzględne posłuszeństwo
Naomi Bistline miała 20 lat, gdy w 2019 roku poznała Samuela Batemana. Nie zrobił na niej dobrego wrażenia i nie chciała być jego żoną, ale Bateman uznał, że do niego należy. Przy każdej okazji on i jego lojalni wyznawcy przekonywali ją, że musi poddać się swojemu przeznaczeniu. Po ponad roku nieustannych nacisków – które, jak wspominała Naomi, obejmowały również groźby wobec jej rodziny – uległa i zgodziła się na ślub. Początkowo powiedziano jej, że będzie trzecią żoną Batemana. Ostatecznie została trzynastą.
Z zewnątrz wyglądała na posłuszną i bardzo mu oddaną. W materiale z serialu dokumentalnego Netflixa widać ją siedzącą u stóp męża, wpatrzoną w niego z uwielbieniem. W jednym z odcinków odczytuje opis swojego ślubu: „Zrobiłam to z radością i z własnej woli, bo jestem posłuszna woli Najwyższego”. W rzeczywistości czuła coś zupełnie innego. W pamiętniku zapisała, że jeśli takie jest przeznaczenie, będzie musiała nauczyć się kochać i akceptować męża. Miała poczucie, że nie ma wyboru i że jedyną drogą jest poddanie się.
Większość „duchowych żon” początkowo nie akceptowała Samuela. Był od nich o ponad dwie dekady starszy, porywczy, łatwo wpadał w złość i nie stronił od agresji. Gdy tylko zyskiwał kontrolę nad kolejną młodą kobietą, rozpoczynał proces systematycznego podporządkowywania. „Po prostu złamał każdą z nas” – powiedziała Naomi w jednym z wywiadów. „A potem zaczął nas kształtować tak jak chciał”. Żadna z dziewcząt i młodych kobiet mieszkających z nim nie buntowała się otwarcie. Urodzone i wychowane w zamkniętej społeczności, od dziecka uczone były bezwzględnego posłuszeństwa wobec przywódcy.
Julia Johnson musiała oddać Samuelowi cztery córki. Choć z kultem była związana od urodzenia, idea wielożeństwa – a zwłaszcza małżeństw z nieletnimi dziewczętami – od początku budziła w niej gorący, choć cichy sprzeciw. Nie miała z kim o tym porozmawiać. Jej mąż, Moroni, należał do najwierniejszych wyznawców Sama i ślepo za nim podążał. Przez lata bunt w Julii narastał. Chciała zabrać córki i uciec, ale pozbawiona własnych pieniędzy i wsparcia poza murami wspólnoty czuła się całkowicie bezradna. Okazja pojawiła się dopiero w 2021 roku.
Skala krzywdy
Christine Marie i jej mąż, Tolga Katas, po raz pierwszy przyjechali do Short Creek w 2015 roku, by pomóc społeczności dotkniętej gwałtowną powodzią. Zamknięta grupa mormonów niechętnie przyjmowała obcych, ale Christine miała wyjątkową umiejętność zjednywania sobie ludzi. W rozmowach z mieszkańcami szybko zrozumiała, że po aresztowaniu Warrena Jeffsa wspólnota potrzebuje duchowego wsparcia. Sama wychowała się w mormońskiej wspólnocie, z której odeszła dziesięć lat wcześniej. Dzięki temu doskonale odnajdywała się w realiach Short Creek i rozumiała sposób myślenia jego mieszkańców. Kilka miesięcy po pierwszej wizycie wraz z mężem przeprowadzili się tam na stałe.
Przez kolejne lata Christine wspierała członków wspólnoty, a Tolga dokumentował ich życie. Początkowa nieufność stopniowo ustępowała – mieszkańcy zaczęli się przed nimi otwierać i zapraszać do swoich domów. Z czasem nawiązali bliskie relacje, a nowi przybysze stali się częścią tej zamkniętej społeczności.
Christine od pierwszej chwili niepokoiło zachowanie Samuela – szczególnie wiek dziewcząt, które go otaczały. Ostrożnie próbowała dopytywać o ich relację z Samem, jednak napotykała jedynie milczenie. Zdobycie ich zaufania zajęło jej miesiące. To, co w końcu usłyszała, było wstrząsające – relacje o wykorzystywaniu nieletnich, zarówno indywidualnym, jak i grupowym, o przekazywaniu kobiet między mężczyznami, o nagrywaniu tych zdarzeń. Christine chciała natychmiast zgłosić sprawę na policję, ale wiedziała, że potrzebuje twardych dowodów. Wtedy pojawiła się Julia oraz jej syn, jeden z nielicznych otwartych krytyków przywódcy. Julia od dawna szukała kogoś, kto pomoże jej doprowadzić do ukarania Batemana. Opowiedziała Christine o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami jego domu, o znęcaniu, agresji, wykorzystywaniu nieletnich dziewczynek. Przerażona kobieta natychmiast zadzwoniła na policję, jednak śledczy uznali, że nawet nagrania rozmów, w których Bateman otwarcie opowiada o wszystkim, to za mało, aby postawić go przed sądem. Postanowiła zdobyć więcej dowodów.
Samuel lubił Christine i Tolgę. Chciał, by uwiecznili go w swoim filmie. Coraz chętniej opowiadał o życiu wspólnoty, stopniowo odsłaniając coraz więcej kulis ich egzystencji. Widział w nich ludzi, którzy go podziwiają i którym może zaufać. Pozwalał im zostawać sam na sam ze swoimi żonami, a Christine cierpliwie i spokojnie wypytywała je o wszystko w taki sposób, by nie wzbudzić ich podejrzeń. Materiał dowodowy rósł – aż w końcu trafił do FBI.
Bateman został aresztowany w listopadzie 2022 roku. Nawet z więzienia próbował kontrolować swoich wyznawców, nakazując żonom bezwzględne milczenie. Początkowo większość z nich kłamała, zaprzeczając przemocy i nadużyciom. Z czasem jednak zaczęły rozumieć skalę krzywdy, jakiej doznały. Żadna z nich nie zeznawała na jego korzyść. W 2024 roku Samuel Bateman został skazany na pięćdziesiąt lat więzienia.
Christine i Tolga nadal mieszkają w Short Creek, pomagając ofiarom człowieka, który ogłosił się prorokiem.
Maggie Sawicka









