Telefon komórkowy z wbudowanym aparatem, który z każdą kolejną wersją był coraz lepszy i pozwalał bez wybitnych umiejętności robić naprawdę ciekawe zdjęcia, zrewolucjonizował nasze życie i umożliwił zachowanie na dłużej wiele wyjątkowych wspomnień.
Chcę Cię dziś Drogi Rodzicu zaprosić w podróż do czasów naszej młodości, kiedy byliśmy trochę jak Sidney Polak. Chcę zaprosić Cię również do przyjrzenia się czasom zupełnie współczesnym, kiedy bardziej niż naszą pamięć ludzką, obciążamy pamięć naszych telefonów. Nasze dzieci bardzo często nie wyobrażają sobie nawet braku możliwości korzystania z telefonu, co dla nas nie zawsze jest oczywiste. Czy nie ma gdzieś tu haczyka, na który ktoś może złapać się jak złota rybka?
Analogowa przeszłość
Kiedyś było jakoś łatwiej – chciałoby się powiedzieć, ale zapewne to tylko pozory, bo kiedyś było zwyczajnie inaczej. Być może pod pewnymi względami łatwiej, ale znajdą się też takie aspekty życia, które były znacznie trudniejsze i wymagały sporo więcej wysiłku. Weźmy na przykład robienie zdjęć…
Każdy z nas prawdopodobnie ma gdzieś na półce, czy w szafie odłożony album ze zdjęciami. To na nich utrwalone są wyjątkowe i ważne momenty z życia naszego, czy naszych bliskich. Nie znajdziemy tam raczej zwykłej codzienności, niekiedy rozmazanej, niewyraźnej, czy też banerów reklamowych, które w drodze do sklepu zwróciły naszą uwagę. Nie będzie tam również zdjęć zupełnie obcych osób, na które zwróciliśmy uwagę ze względu na ich fryzurę/ubiór, który nas inspiruje, czy też wystroju mieszkań. Wszystko dlatego, że kiedyś robienie zdjęć było zarówno dosyć kosztowne, jak i pracochłonne. To wszystko skutkowało tym, że do zdjęć wszyscy odpowiednio się przygotowywali, wybierali otoczenie i oczywiście właściwą osobę, która taką pamiątkę przygotuje.
Nawet w czasach, gdy aparaty fotograficzne były bardziej dostępne i powszechne, ze względu na trudność samego fotografowania (aby zdjęcia były ładne i ciekawe), a także ograniczoną liczbę „klatek” na kliszy, fotografowanie wymagało uważności i przemyślanego podejścia. Już wtedy fotografowaliśmy nieco więcej codzienności, ale jednak tej bardziej wyjątkowej, jak chociażby wakacje lub spotkania rodzinne, z bliskimi, itp.
Fotografowanie w czasach analogowych, ratowało od zapomnienia rzeczywiście wyjątkowe chwile i osoby. Całą resztę staraliśmy się zapisać w naszej głowie, która przecież też ma ograniczone możliwości, więc wiele rzeczy zwyczajnie nam ucieka. Na ratunek przychodzi nam nasze ciało i nasze zmysły. To, co się dzieje, dzięki naszej uważności i skupieniu, zostaje nie tylko w naszej pamięci, ale również w naszych zmysłach. To właśnie dzięki temu, po latach usłyszana melodia, przenosi nas w czasie do zdarzenia, które pozornie zostało dawno usunięte, zapach który poczuliśmy, potrafi przywołać pamięć o bliskim, którego być może już nie ma, ale właśnie tak pachniał. Nasze zmysły pod tym względem są naprawdę niesamowite.
Cyfrowa teraźniejszość
W miniony weekend byłam z moim synem na koncercie. Wśród publiczności dominowała młodzież, a osoby w moim wieku stanowiły jedynie tło, dodatek dla swoich niepełnoletnich jeszcze pociech. To, co uderzyło mnie najbardziej, to ilość telefonów, które rejestrowały choć fragmenty wydarzenia. Młodzież wokół nas nagrywała siebie, nagrywała utwory, a ja już później zaczęłam się zastanawiać, czy kiedykolwiek wrócą do tego…
Część z tych nagrań być może zostanie wrzucona na Social Media, gdzie na chwilę stanie się pożywką dla komentujących znajomych. Jednocześnie spora część zostanie szybko zapomniana i przykryta kolejnymi zdjęciami i filmikami.
Dla współczesnej młodzieży fotografowanie, czy filmowanie jest na wyciągnięcie ręki z telefonem. Rejestrowane jest niemal wszystko, co z jednej strony daje ogromne możliwości, a z drugiej, niesie ze sobą ogromną odpowiedzialność, o czym często się zapomina. Wracając jednak do „zachowywania” momentów, w moim odczuciu jest ono w tej chwili zarówno bardzo łatwe, jak i bardzo trudne. Telefon można wyjąć w każdej chwili, a zdjęcie, czy nagranie, które nam się nie podoba, w jednym momencie usunąć i zastąpić kolejnym. Jednocześnie ilość wykonywanych zdjęć może być nieograniczona i często jest tak duża, że nawet wyjątkowe chwile, gubią się w gąszczu codzienności.
Kiedy tak sobie myślę o tym wszystkim, dochodzę do wniosku, że na tym polu, jak na każdym innym, kluczowe stają się proporcje. Warto bowiem korzystać z osiągnięć techniki, żeby zachować to, co wyjątkowe, ale jednocześnie, niezwykle ważna jest sama obecność i przeżycie, aby to, co ważne, nie zostało wyłącznie w pamięci telefonu, między uroczym pieskiem, a zdjęciem kotleta.











