mbolo zobaczył drugą żółtą kartkę za symulowanie w 72. minucie, pięć minut po tym, jak Dan Ndoye wyrównał na 1:1, a Szwajcarzy coraz groźniej atakowali bramkę rywali.
Sędzia początkowo upomniał Argentyńczyka Leandro Paredesa, ale długa analiza VAR wykazała, że Embolo - który już miał żółtą kartkę na koncie (w pierwszej połowie) - nie został sfaulowany.
- Zdecydowanie nie było powodu, żeby pokazać żółtą kartkę. To była niegroźna sytuacja. Sędzia powinien był pozwolić na kontynuację gry - powiedział Yakin.
- Zostaliśmy ukarani z powodu niedopuszczalnego przepisu. Nie rozumiem go. Fakt, że sędziowie interweniowali niepotrzebnie, jest niezwykle bolesny. To zasada, która nie ma nic wspólnego z piłką nożną. Zniszczyła naszą grę. Musimy się z tym pogodzić, ale przegrana w ten sposób jest bolesna - dodał.
Szwajcaria wytrzymała do 112. minuty, kiedy Julian Alvarez oddał imponujący strzał z dystansu w górny róg bramki, a dziewięć minut później Lautaro Martinez ustalił wynik.
Porażka zakończyła pierwszy od 1954 roku występ Szwajcarii w ćwierćfinale mistrzostw świata.
- Chciałbym pochwalić całą drużynę, ponieważ odrobiliśmy stratę po golu na początku meczu z mistrzami świata i nabieraliśmy rozpędu. Dominowaliśmy i kontrolowaliśmy mecz, a potem zostaliśmy ukarani z powodu niedopuszczalnego przepisu. Nie rozumiem tego. Moi chłopcy to prawdziwi bohaterowie - podkreślił selekcjoner Szwajcarów.
Zupełnie inne nastroje, co zrozumiałe, panowały w argentyńskiej ekipie. Trener Lionel Scaloni przyznał jednak, że Szwajcaria okazała się bardzo wymagającym rywalem.
- Prawda jest taka, że w tym meczu cierpieliśmy. Wiedzieliśmy, że to bardzo fizyczna drużyna. Sprawiła nam sporo kłopotów. Nie potrafiliśmy wyjść z pewnych sytuacji obronną ręką. Nie ma co ukrywać, że szczęście było dziś po naszej stronie, ponieważ ich zawodnik został wyrzucony z boiska, a potem ruszyliśmy do ataku - przyznał Scaloni.
- Musimy być realistami. Mamy nad czym pracować, ale zwycięstwo zawsze jest lepsze. Mimo że mogliśmy zagrać lepiej, ponowny awans do półfinału jest historyczny - dodał.
W środę rywalem Argentyny w meczu o finał będzie Anglia. (PAP)

