Według Krajowej Służby Pogodowej (NWS) niebezpieczna fala upałów, która obejmuje przede wszystkim zachodnią i środkową część USA, w kolejnych dniach ma przesuwać się na wschód pod wpływem tzw. kopuły gorąca – układu wysokiego ciśnienia zatrzymującego rozgrzane powietrze i ograniczającego napływ chłodniejszych mas oraz opadów. Temperatura w wielu regionach jest o 14–25 st. F (8–14 st. C) wyższa od normy, także nocą, co zwiększa zagrożenie dla zdrowia. Jak podaje AP, zjawisko może objąć nawet dwie trzecie kontynentalnej części USA.
„Upał nie kończy się wraz z zapadnięciem zmroku” – powiedział meteorolog NWS Josh Adam. W Dakocie Północnej temperatura do wtorku ma przekraczać 98,6 st. F (37 st. C), choć latem zwykle wynosi tam około 80,6–87,8 st. F (27–31 st. C).
Synoptycy przewidują, że do środy padnie lub zostanie wyrównanych ponad 90 lokalnych rekordów temperatury, z czego około dwie trzecie będzie dotyczyć wyjątkowo ciepłych nocy. W Las Vegas termometry miały w sobotę wskazać 118,4 st. F (48 st. C), a rekordowych upałów spodziewano się także m.in. w Nevadzie, Utah, Kolorado, Wyoming, Idaho, Montanie i Dakotach. Eksperci ostrzegają również przed wzrostem zagrożenia pożarowego na suchych obszarach Gór Skalistych. Informacje podają AP, NWS i AccuWeather.
Naukowcy cytowani przez AP uważają, że spalanie węgla, ropy i gazu powoduje coraz dłuższe, intensywniejsze i rozleglejsze fale upałów. Na tegoroczne temperatury wpływ może mieć również El Niño – naturalne ocieplenie wód równikowego Pacyfiku zmieniające układ zjawisk pogodowych na świecie. Według Narodowej Administracji Oceanicznej i Atmosferycznej (NOAA) obecne El Niño ma dużą szansę osiągnąć jesienią kategorię „bardzo silnego”.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

