Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama KD Market

Jurand Czabański zadziwił świat, napisał nową historię ludzkiej wytrzymałości

Jurand Czabański po raz kolejny zadziwił świat niewiarygodnym wyczynem, zapisując nowy rozdział w historii ludzkiej wytrzymałości. Pochodzący z Krakowa, a od lat mieszkający w Stanach Zjednoczonych 41-latek, ustanowił rekord świata w 20-krotnym Ironmanie Continuous. W ciągu 18 dni, przepływając 76 km, pokonując 3600 km na rowerze i przebiegając 844 km (łącznie 4520 km), osiągnął czas 412 godzin:42 minuty i 27 sekund, o 24 godziny i 39 minut lepszy od starego rekordu należącego od 1998 roku do Litwina Vidmantasa Urbonasa.
Jurand Czabański zadziwił świat, napisał nową historię ludzkiej wytrzymałości
Jurand Czabański ustanowił kolejny fantasyczny rekord świata

Autor: Facebook/Jurand Czabański

20-krotny Ironman Continuous jest jedną z najbardziej ekstremalnych formuł ultratriathlonu.To kilkanaście dni, setki godzin nieprzerwanego wysiłku przy ograniczonym śnie, walki z czasem, zmęczeniem, presją i własnymi słabościami.
Polaka w tym wyzwaniu wspierała marka OSHEE, która za każdą godzinę pobitego rekordu przekaże 5 tysięcy złotych na fundację Cancer Fighters. Da to łącznie 125 tysięcy złotych na wsparcie zdrowia psychicznego dzieci i rodziców mierzących się z chorobą nowotworową.
Czabański już w 2025 roku zapisał się na kartach historii światowego ultratriathlonu. Najpierw w maju pobił rekord świata na dystansie 10-krotnego Ironmana, kończąc go w 169 godzin, 53 minuty i 33 sekundy. Trzy miesiące później w brazylijskim Buzios jako pierwszy człowiek na świecie ukończył 50-krotnego Ironmana Continuous. W ciągu 49 dni przepłynął 190 km, przejechał na rowerze 9000 km i przebiegł 2110 km. Zajęło mu to dokładnie 1145 godzin 40 minut 9 sekund.

Ten imponujący wynik był nie tylko ukoronowaniem lat ciężkiej pracy, ale też zapowiedzią kolejnych, jeszcze bardziej błyskotliwych wyzwań. Zapewnił wtedy, że to stanie się już niebawem i dotrzymał słowa.
Pierwszym etapem zmagań w ramach rywalizacji Brasil Ultra Tri było pływanie. Polak do wody wszedł 1 maja o godz. 9 am i przepłynięcie 76 km zajęło mu 31 godzin. Od początku dokuczał mu ból barku, który w ostatnich godzinach wyścigu mocno się nasilił. Dwa razy wyszedł z wody – raz na krótką drzemkę i raz na przerwę techniczną.
Następnego dnia w strefie zmian po szybkim masażu, wziął prysznic i od razu wsiadł na rower, by o godz. 5 pm wystartować, rozpoczynając ciężki i bardzo intensywny tydzień, podczas którego w niespełna 199 godzin pokonał 3600 km, śpiąc zaledwie 10 godzin.
Ruszył spokojnie, żeby po pływaniu ustabilizować błędnik i wejść w rytm. Potem konsekwentnie jechał według planu, który zakładał ok. 500 km na każde 24 godziny jazdy. Pierwszy planowany dystans przejechał szybciej, niż zakładał, mimo ogromnego upału, wysokiej wilgotności i mocnego wiatru. Dzięki temu miał więcej czasu na regenerację, prysznic i zadbanie o wszystkie szczegóły, które przy takim wysiłku robią ogromną różnicę.
Ponadto świetnie zarządzał przerwami, wracając po nich z nową energią. Jedynym poważniejszym problemem była opadająca głowa, przez co po sześciu dniach zaczął używać podparcia szyi.

W nocy spał około godziny, a w ciągu dnia miał krótkie 10-minutowe drzemki.
Jego menu składało się z trzech jajek sadzonych na śniadanie, świeżo ugotowanych ziemniaków z solą, awokado, sałaty i pomidora, kanapki z kurczakiem, ciasteczek i słodyczy, oraz dużej ilości owoców głównie bananów, mango i moreli.
9 maja Czabański rozpoczął ostatni etap swojego wyzwania – przebiegnięcie 844 km. Za cel postawił sobie pokonanie trzech maratonów dziennie. Przestrzegając swojej rutyny, w ciągu dnia ucinał sobie krótkie drzemki przez 10-15 minut. O godz. 6 am dostawał na śniadanie jajka, chleb i ulubione awokado. Po kilku godzinach makaron z mięsem i sosem bolońskim lub kurczaka z ryżem i warzywami. W namiocie zawsze czekały na niego gotowe przekąski: owoce, orzechy i słodycze.

18 maja dobiegł do mety, nie tylko wygrywając tegoroczną morderczą edycję zawodów, również ustanawiając jeden z najbardziej spektakularnych rekordów ostatnich lat.
„W ultratriathlonie wszystko szybko sprowadza się do prostej walki: z bólem, zmęczeniem i własną słabością. Były momenty kompletnego wyczerpania, zmieniająca się pogoda, kryzysy i chwile, kiedy wszystko trzeba było układać od nowa z godziny na godzinę. Wtedy ogromne znaczenie ma wsparcie ludzi wokół i silna głowa. Wiedziałem też, że ten start niesie za sobą coś więcej niż sportowy wynik. Projekt został zrealizowany wspólnie z marką OSHEE i miał on też jeszcze jeden ważny cel. W trakcie jego trwania prowadziliśmy zbiórkę na rzecz Fundacji Cancer Fighters, wspierając pomoc psychologiczną i psychiatryczną dzieci oraz ich rodziców. Świadomość tego była to dla mnie dodatkowa motywacja” – powiedział Jurand Czabański.

Ukończenie 20-krotnego ironmana z rekordowym wynikiem jest nie tylko sportowym osiągnięciem, ale także pokazem charakteru, determinacji, wytrzymałości i samodyscypliny na absolutnie kosmicznym poziomie. Tym wyczynem 41-letni Polak zapisał się na trwałe w historii światowego ultratriathlonu.

Dariusz Cisowski
[email protected]

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama