Jako syn polskich imigrantów – ludzi, którzy przetrwali piekło nazistowskich obozów pracy przymusowej – dorastałem z głębokim przekonaniem, że słowa mają ogromną wagę. Niemcy wmawiali moim rodzicom, że oni – podobnie jak wielu innych nie-Niemców – są niczym więcej niż mułami. Rodzice słyszeli również, jak ich samych oraz innych ludzi w obozach pracy określano mianem *Untermensch* – terminem oznaczającym podludzi.
Stanowiło to kluczowy filar niemieckiej ideologii rasowej. Żydzi, Romowie (Cyganie) i ludy słowiańskie (takie jak Polacy, Ukraińcy, Rosjanie i Białorusini), a także osoby z niepełnosprawnościami oraz osoby czarnoskóre, postrzegani byli jako podludzie. Termin ten nie stanowił jedynie obelgi; służył on do pozbawiania określonych grup ludzkiej godności. Poprzez definiowanie pewnych grup ludzi jako biologicznie niższych, reżim nazistowski stworzył moralne i prawne uzasadnienie dla masowych wysiedleń, zniewolenia oraz eksterminacji.
Moi rodzice i inni Polacy doświadczyli tej nienawiści nie tylko w Niemczech. Spotkało ich coś podobnego, gdy po II wojnie światowej przybyli do Ameryki jako „Displaced Persons” – osoby przesiedlone. Jako dziecko dorastające w Chicago w latach 50. pamiętam, jak spacerowałem z ojcem po okolicy Wicker Park – w nadziei na znalezienie mieszkania do wynajęcia – i widziałem na budynkach wywieszki informujące, że właściciele nie wynajmą lokalu Polakom. Często też słyszeliśmy, że skrót „DP” – oznaczający „Displaced Persons” – to jedynie inny sposób na określenie nas mianem „Damn Poles” (przeklętych Polaków), „Dirty Poles” (brudnych Polaków), „Drunk Poles” (pijanych Polaków) czy „Dumb Poles” (głupich Polaków). Po latach spędzonych w obozach pracy przymusowej i obozach dla uchodźców, postrzegano nas jako ludzi głupich i leniwych – takich, którzy przybyli do Ameryki jako uchodźcy wyłącznie po to, by żyć na cudzy koszt i być utrzymywanym przez amerykańskich podatników. Polaków znów postrzegano jako *Untermenschen* – podludzi; jako istoty niebędące niczym więcej niż zwykłymi mułami.
Zdumiewa mnie to, że 70 lat później – tutaj, w Ameryce – słyszę to samo; niekoniecznie o Polakach, lecz o innych ludziach, którzy nie pasują do wyobrażenia o tym, jaki powinien być Amerykanin. Gdy pod koniec lat 50. studiowałem na uniwersytecie, uczęszczałem na kurs historii poświęcony Konstytucji, a jedną z rzeczy, których się tam nauczyłem, była zasada, że wszyscy ludzie są równi. 14. Poprawka stanowi, że „…żaden stan nie może pozbawić jakiejkolwiek osoby życia, wolności ani mienia bez zachowania należytej procedury prawnej; ani odmówić jakiejkolwiek osobie podlegającej jego jurysdykcji równej ochrony prawnej”. Dla mnie oznaczało to, że my wszyscy tutaj, w Ameryce, nie jesteśmy *Untermenschen* – podludźmi. Wszyscy byliśmy w równym stopniu Amerykanami.
Chciałbym, żeby wszyscy Amerykanie w to wierzyli.
Zaledwie kilka dni temu czytałem o wykładzie zorganizowanym przez Maryland Federation of College Republicans, który odbył się na Salisbury University – uniwersytecie stanowym w Maryland. Jared Taylor – określający samego siebie mianem „obrońcy białych”, a przez organizacje broniące praw obywatelskich powszechnie uznawany za zwolennika wyższości białej rasy – wystąpił na tym kampusie 29 kwietnia 2026 roku. Występując przeciwko różnorodności kulturowej, Taylor stwierdził, że stanowi ona formę słabości, która prowadzi do destabilizacji państwa. Opowiadał się również za segregacją rasową, twierdząc, że biali powinni żyć w odosobnieniu od ludzi innych kultur i ras, aby zachować własną tożsamość. Wreszcie, sprzeciwił się imigracji, argumentując, że sprowadza ona ludzi odmiennych narodowości, kultur, ras i wyznań, a różnice te doprowadzą do zniszczenia Ameryki.
Czytając o wykładzie Jareda Taylora, pomyślałem o moich rodzicach oraz o polskich przesiedleńcach, wśród których dorastałem w Chicago. Znaczna część tego, co powiedział, przywołała wspomnienia o tym, jak nazistowskie Niemcy traktowały Polaków jak „podludzi” – oraz o tym, jak my sami, gdy po wojnie przybyliśmy z obozów dla uchodźców, byliśmy przez niektórych Amerykanów traktowani jako „głupie Polaczki”.
Pomyślałem też o czymś innym. Pomyślałem o zmianach okręgów wyborczych oraz o manipulacjach nimi – tzw. gerrymanderingu – do których doszło lub wciąż dochodzi w osiemnastu stanach przed wyborami środka kadencji (midterm). Za większością tych manipulacji stoją Republikanie, a ich intencje wydają się dość jasne. Pragną oni Ameryki takiej, jakiej chce „obrońca białych” Jared Taylor: Ameryki pozbawionej różnorodności, Ameryki opartej na segregacji – Ameryki, do której imigranci nie mają wstępu.
Pragną Ameryki, która nie jest Ameryką.
Subhumans in America
As the son of Polish immigrants—people who survived the hell of Nazi forced labor camps—I grew up with a deep conviction that words carry immense weight. My parents were told by the Germans that they and so many non-Germans were nothing more than mules. My parents also heard themselves and the other people in the labor camps described as untermensch, a term meaning subhumans.
This was a key pillar of German racial ideology. Jews, Roma (Gypsies), and Slavic peoples (such as Poles, Ukrainians, Russians, and Belarusians) as well as persons with disabilities and Black individuals were all seen as being subhuman. This term wasn’t simply an insult. It was used to strip specific groups of their humanity. By defining certain groups of people as biologically inferior, the Nazi regime created the moral and legal justification for mass expulsion, enslavement, and extermination.
My parents and other Poles not only experienced this hatred in Germany. They experienced something like it when they came to America as Displaced Persons after World War II. As a child growing up in Chicago in the 1950s, I remember walking around the Wicker Park area with my father hoping to find an apartment to rent and seeing signs on buildings saying that the owners would not rent to Poles. Also, we were often told that DP, the acronym for Displaced Persons, was just another way of describing us as Damn Poles, Dirty Poles, Drunk Poles, and Dumb Poles. After spending years in slave labor camps and refugee camps, we were seen as stupid and lazy people who had come to America as refugees just to get a free ride funded by American taxpayers. Poles again were seen as untermensch, subhumans, nothing but mules.
What amazes me is that 70 years later here in America, I hear the same thing, not necessarily about Poles, but about other people who don’t fit the description of what an American should be like. When I went to college in the late 1950s, I took a history course on the Constitution, and one of the things it taught me was that people are equal. The 14th Amendment states that “…nor shall any State deprive any person of life, liberty, or property, without due process of law; nor deny to any person within its jurisdiction the equal protection of the laws.” To me, this meant that all of us here in America were not untermensch, not subhumans. We were all equally American.
I wish all Americans believed this.
Just a few days ago, I was reading about a lecture organized by the Maryland Federation of College Republicans that was given at Salisbury University, a state university in Maryland. Jared Taylor—a self-described “white advocate” who is widely characterized by civil rights groups as a white supremacist—spoke on that campus on April 29, 2026. Arguing against cultural diversity, Taylor said that it is a form of weakness that creates national instability. He also argued for racial segregation. Whites should live apart from people of different cultures and races in order to preserve their own identities. Finally, he argued against immigration, saying it brings in people of different nationalities, cultures, races, and religions, and these differences will destroy America.
Reading about Jared Taylor’s lecture, I thought about my parents and the Polish DPs I grew up with in Chicago. So much of what he said brought back memories of how Poles were treated as untermensch by Nazi Germany and how we were treated by some Americans as Dumb Polacks when we came over from the refugee camps after the war.
And I thought about something else. I thought about the redistricting and gerrymandering that has gone on or is currently going on in 18 states prior to the midterm elections. Most of the gerrymandering is by Republicans, and their intention seems pretty clear. They want an America like the America “white advocate” Jared Taylor wants: An America without diversity, an America of segregation, an America where immigrants are kept from our shores.
They want an America that is not America.









