O napaść na policjanta chicagowskiego oskarżone zostało rodzeństwo – 33-letni Michael Sopher oraz 31-letnia Monica Mejia. Do zdarzenia doszło we wtorek, 19 maja w okolicy 37th Street i Marshfield Avenue w McKinley Park na południu Chicago.
Sopher i Mejia zaparkowali samochód w miejscu blokującym radiowóz i karetkę, uniemożliwiając służbom wyjazd z miejsca interwencji. Kiedy policjanci zaczęli wypisywać mandat, sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli.
Prokuratura twierdzi, że Mejia krzyczała na funkcjonariusza Kevina Mangana i wielokrotnie stukała w szybę radiowozu, po czym doszło do szarpaniny.
Wtedy – według ustaleń – do ataku miał dołączyć Sopher, który zaczął bić policjanta pięściami, powalił go na ziemię, a następnie użył kastetu, wielokrotnie uderzając go w twarz.
Rodzina funkcjonariusza Mangana poinformowała, że obrażenia są bardzo poważne. Policjant przez wiele miesięcy nie będzie mógł wrócić do służby ani normalnie jeść.
Bliscy Mangana podkreślili, że postawienie zarzutów to „pierwszy krok do wymierzenia sprawiedliwości”.
Sędzia zdecydował, że oskarżone rodzeństwo pozostanie w areszcie do czasu procesu. Prokuratorzy ujawnili także, że Mejia była już wcześniej karana za napaści na policjantów, a Sopher figuruje w rejestrze przestępców seksualnych.
Oboje mają ponownie stawić się w sądzie 26 maja.
(tos)









