Batalia o prymat w tej konferencji przebiega zgodnie ze schematem - jeśli na boisko dominuje Shai Gilgeous-Alexander, wygrywają Thunder, a gdy pierwsze skrzypce gra Victor Wembanyama (41 i 33 pkt w zwycięskich meczach), na sukces mogą liczyć „Ostrogi”.
Tym razem w głównej roli wystąpił MVP sezonu zasadniczego Gilgeous-Alexander, który zdobył 32 punkty i miał dziewięć asyst. Wchodzący z ławki Alex Caruso dodał 22 „oczka”.
Równie ważne było, że gospodarzom udało się zatrzymać Wembanyamę na 20 pkt, przy czym aż 12 uzyskał z linii rzutów wolnych. Z gry ledwie trafił czterokrotnie na 15 prób, spudłował wszystkie pięć rzutów zza łuku.
Dużo gorzej niż w poprzednim spotkaniu funkcjonowała też defensywa ekipy z Teksasu - Thunder 82 pkt, jakie zdobyli w całym meczu numer cztery, tym razem mieli na „liczniku” już na początku trzeciej kwarty.
- Rywale odrobili lekcję. Musimy coś zmienić, robić coś lepiej, bo żeby wygrywać, on musi zdobyć więcej niż 20 pkt - powiedział o francuskim środkowym trener Spurs Mitch Johnson.
- Mamy świadomość, że kiedy on się rozkręca, cała drużyna Spurs gra lepiej. Rozmawialiśmy o tym, wprowadziliśmy zmiany w obronie zespołowej - przyznał rozgrywający Thunder Jared McCain, który wobec kontuzji dwóch kolegów zaczął to spotkanie w podstawowej piątce.
Teraz rywalizacja wróci do San Antonio, gdzie w czwartek rozegrane zostanie szósty mecz. Jeśli gospodarze zwyciężą i doprowadzą do siódmego starcia, to odbędzie się ono w sobotę w Oklahomie.
- Jeśli chcemy tu wrócić, musimy zagrać dużo lepiej. Musimy dać sobie szansę - podsumował Johnson. (PAP)









