Sinner ma na koncie cztery tytuły wielkoszlemowe, ale w Paryżu jeszcze nie udało mu się zwyciężyć. W ubiegłym roku dotarł do finału.
Teraz uchodził za zdecydowanego faworyta, ponieważ z powodu kontuzji nadgarstka zabrakło najlepszego na Roland Garros w 2024 i 2025 roku Hiszpana Carlosa Alcaraza.
Przez długi czas w czwartek wydawało się, że 24-letni Włoch pewnie zmierza po awans do kolejnej rundy. Gładko wygrał dwa pierwszy sety, a w trzecim prowadził już 5:1. Wtedy jednak zaczęły mu dokuczać problemy zdrowotne, spowodowane prawdopodobnie upałem.
Nie zdecydował się na krecz, ale wydawał się całkowicie wyczerpany. Poprosił pod koniec trzeciego seta o przerwę medyczną. Wrócił, lecz nie był w stanie nawiązać równorzędnej walki z rywalem.
Jak napisała agencja Reutera, Sinner - przed zejściem z kortu na przerwę medyczną - powiedział sędziemu, że czuł zawroty głowy i chciało mu się wymiotować, ale nie mógł.
- To dla niego trudne, zmierzał po zwycięstwo. Ja nie mogłem wygrać więcej niż trzech gemów w pierwszych setach. Miałem trochę szczęścia. Współczuję mu... Serwował, żeby wygrać ten mecz, ale potem nie wiem, co się stało. Może miał skurcze, nie wiem. Oby nic mu się nie stało – przyznał Cerundolo.
Sinner przyjechał do Paryża w znakomitej formie. W połowie maja wygrał turniej ATP Masters 1000 na kortach ziemnych w Rzymie. 24-letni Włoch został drugim po Serbie Novaku Djokoviciu tenisistą, który triumfował co najmniej raz w każdej z dziewięciu imprez tej rangi.
W kolejnej rundzie rywalem 56. na świecie Cerundolo będzie zwycięzca pojedynku Czecha Vita Koprivy z Hiszpanem Martinem Landaluce. (PAP)

