Twierdzenia prezydenta stoją w sprzeczności z relacjami ustawodawców, mediów i rodzin zatrzymanych.
Protesty przed Delaney Hall, który prowadzi Urząd ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE) trwają od piątku. Zatrzymani i ich bliscy informują o przeludnieniu, złych warunkach i niewystarczającej opiece medycznej.
Część osadzonych rozpoczęła głodówkę, co potwierdził senator Andy Kim, który poinformował również o użyciu gazu pieprzowego wobec delegacji kongresmenów próbującej wejść do ośrodka.
W środę do placówki weszli amerykańscy kongresmeni Daniel Goldman i Jerrold Nadler, zwiększając presję na władze federalne. Nadler oświadczył, że porcje jedzenia „bardzo często" zawierają larwy, a jedynym dostępnym lekiem jest Tylenol. Wskazał na przypadki braku diagnostyki i leczenia nawet poważnych chorób, w tym nowotworów.
Goldman ocenił warunki w ośrodku jako „więzienne", a kongresmen Adriano Espaillat określił je jako „nieludzkie" i zapowiedział działania na rzecz zamknięcia placówki.
Demonstracje wielokrotnie przeradzały się w starcia. W poniedziałek funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego i siły fizycznej wobec protestujących, co Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) uzasadnił „agresją uczestników manifestacji wobec agentów”.
Szef resortu Markwayne Mullin bronił działań ICE oraz warunków panujących w ośrodku. „To nie jest Holiday Inn" – powiedział Mullin, krytykując przy tym obecność polityków, w tym senatora Kima. Według CNN, Kim mówił o zepsutym jedzeniu i mleku, które „było po prostu obrzydliwe". ICE zaprzecza zarzutom o nieludzkie traktowanie zatrzymanych.
Telewizja ABC News zwraca uwagę, że śmierć Brayana Rayo Garzona w kwietniu 2025 roku, który po odmowie umożliwienia mu kontaktu z matką odebrał sobie życie w izolatce, była pierwszą z serii samobójstw wśród zatrzymanych.
Z ustaleń Associated Press wynika, że od objęcia urzędu przez Trumpa w 2005 roku co najmniej dziesięciu imigrantów przetrzymywanych przez ICE popełniło samobójstwo, a od października odnotowano już siedem takich przypadków – najwięcej w historii placówek prowadzonych przez tę agencję.
Eksperci cytowani przez AP wskazują, że skala zjawiska świadczy o poważnych zaniedbaniach w nadzorze nad dziesiątkami tysięcy imigrantów przetrzymywanych w ramach zaostrzonej polityki deportacyjnej administracji Trumpa.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

