Pod koniec 15. minuty gry w hali Bell Centre w Montrealu prowadzenie Hurricanes, wykorzystując liczebną przewagę, zapewnił Fin Sebastian Aho. Już 167 sekund później na tablicy wyników było 3:0.
Podobnie jak w poprzednim spotkaniu wynik ustalił Rosjanin Andriej Swiecznikow, ale tym razem był to strzał do pustej bramki, a wcześniej decydujące trafienie w dogrywce.
Duński bramkarz ekipy z Karoliny Północnej Frederik Andersen obronił wszystkie 18 strzałów.
- Musimy kontynuować grę z takim nastawieniem, jak obecnie. Nie możemy myśleć, że prowadzimy 3-1 i brakuje nam jednego zwycięstwa - zaznaczył.
- Nie dojechaliśmy... Wyglądało to tak, że wystawiliśmy przeciw rywalom tylko bramkarza. Dostaliśmy „gonga” i nie potrafiliśmy zareagować. Dobrą wiadomością jest, że mamy jeszcze szansę, ale już ostatnią - skomentował obrońca miejscowych Lane Hutson, który nawiązał do 39 udanych interwencji czeskiego golkipera Canadiens Jakuba Dobesa.
Hurricanes, którzy dwie pierwsze rundy play off przeszli bez porażki, jedyny dotychczas mecz przegrali (2:6) na początek serii z Canadiens. Jeśli w piątek na własnym lodowisku w Raleigh zwyciężą, to po raz trzeci zameldują się w wielkim finale NHL. O Puchar Stanleya powalczą z najlepszymi na Zachodzie Vegas Golden Knights. (PAP)

