Uczestnicy wzięli udział w strzelaniu do tarczy z wizerunkiem biegnącego dzika z odległości 50 metrów. Strzelanie odbyło się w postawie stojącej z karabinów CZK kaliber 22 z lunetą. Tarcze z wizerunkiem dzika zostały zawieszone na linie i przeciągane były od lewej strony do prawej.
– Każdy z zawodników musi oddać po 2 strzały, gdy tarcze przemieszczają się pomiędzy dwoma oznaczonymi słupami. Tarcze trochę zmieniają położenie, podskakują, bujają się na wietrze, podobnie jak biegnące zwierzę w lesie zmieniają swoje położenie. Zawodnik musi zwracać na to uwagę. Ma do oddania 20 strzałów. Do zdobycia jest maksymalnie 200 punktów. Na jednej zmianie strzela 7 uczestników. Początkowo był projekt, żeby tarcze symulujące dzika były przesuwane na szynie, ale uznaliśmy, że nasze rozwiązanie będzie bardziej przypominało bieg zwierzęcia w warunkach naturalnych – powiedział opiekujący się stanowiskami strzelniczymi Kazimierz Kiluk.
Panie i juniorzy oddając dwie serie strzałów po dziesięć każda rywalizowali strzelając do nieruchomej tarczy z odległości 50 metrów siedząc i korzystając z podparcia lufy karabinu.
Najlepszą juniorką zawodów zdobywając 156 punktów na 200 możliwych została Marta Karolewska. Wśród pań zwyciężyła Julia Kosobucka zdobywając 192 punkty. Drugie miejsce przypadło Oliwii Mendron (190), a trzecie Barbarze Guratowskiej (188). Po raz pierwszy w zawodach uczestniczyła wicekonsul Agata Grochowska, która wystrzelała 158 punktów.
Konkurencję wśród panów wygrał Józef Mąka, skarbnik klubu, który uzyskał 172 punkty. Drugi był Patryk Kozak, nowy łowczy klubu zdobywając 157 punktów. O jeden punkt mniej uzyskał trzeci zawodnik Marcin Janowiak. Miejsca 4 i 5 przypadły Kazimierzowi Kilukowi i Wacławowi Ustupskiemu, którzy wystrzelali identyczny wynik 145 punktów. Szóstym zawodnikiem imprezy został Stanisław Buńda, który uzyskał 144 punkty. Laureaci trzech pierwszych miejsc w kategorii panów i pań otrzymali puchary i dyplomy wręczane przez nowego wiceprezesa Krzysztofa Szewczyka i nowego łowczego klubu Patryka Kozaka.
W czasie trwania zawodów publiczność miała okazję obejrzeć przygotowaną przez prezesa Wacława Ustupskiego wystawę pistoletów. Znany kolekcjoner zaprezentował 63 egzemplarze pistoletów produkcji polskiej, niemieckiej, japońskiej, czeskiej, węgierskiej, amerykańskiej i rosyjskiej z okresu międzywojennego i opowiedział wiele ciekawych historii z realizacji swojej kolekcjonerskiej pasji. W szklanych gablotach można było między innymi obejrzeć kilka przedwojennych pistoletów samopowtarzalnych WIS skonstruowanych w Fabryce Broni „Łucznik” w Radomiu.
– Ja mam w swojej kolekcji jeden z ostatnich Wisów z orzełkiem nr 49253, który został wyprodukowany w Radomiu w 1939 roku przed przejęciem Łucznika przez Niemców. Okupanci tak polubili wisa, że w 1944 roku, kiedy zbliżali się Rosjanie, cały park maszynowy wywieźli do Austrii i Niemiec, gdzie kontynuowali produkcję do 1945 roku. Mam w swojej kolekcji prototyp wisa z numerem 108. Jeden z najładniejszych prototypów na świecie. Nigdy nie był przestrzelony. Niemcy wszystkie prototypy trzymali w kopalni soli i jak weszli Amerykanie, to jeden z oficerów zabrał ten pistolet jako łup wojenny. Był u niego w domu przez kilkadziesiąt lat. Został wystawiony na aukcję, ale nie kupiłem go wtedy, bo nie wiedziałem, że tak wygląda prototyp, ale doczytałem i 5 lat później nabyłem go, ale już za 8 tysięcy więcej. Eksponuję dzisiaj 63 modele różnych pistoletów. Mam jeden pistolet, który jest z tej samej serii, co broń, z której Ali Agca strzelał do Jana Pawła II – powiedział Wacław Ustupski.
Uczestniczący w zawodach myśliwi z klubu Ponowa zaprosili chętnych do udziały w otwartych zawodach w strzelaniu do tarczy z łuku i kuszy, które odbędą się 3 maja. Każdy będzie miał okazję spróbować swoich sił w tej konkurencji. Nie musi posiadać swojej broni.
Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak/NEWSRP
Zdjęcia dostępne są na stronie:
www.newsrp.smugmug.com

