„Huragany” w drodze do wielkiego finału doznały tylko jednej porażki - na początek serii z Canadiens, kiedy z racji szybkiego odprawienia przeciwnika w poprzedniej rundzie, musiały czekać na kolejny mecz aż 11 dni. Tym samym są pierwszym zespołem od 1983 roku, który dotarł do walki Stanley Cup z zaledwie jedną przegraną w play off, i jedynym, który tego dokonał od wprowadzenia w 1987 roku rywalizacji do czterech zwycięstw we wszystkich rundach tej fazy.
W piątkowym starciu już od pierwszej tercji nie było wątpliwości, kto jest lepszy i bardziej zmotywowany. Taylor Hall, Logan Stankoven i Eric Robinson zdobyli po jednej bramce i ekipa z Raleigh prowadziła po 20 minutach 3:0.
Goście jedynego gola strzelili dopiero w 51. minucie i choć nie mając nic do stracenia wycofali bramkarza, szukając szansy w liczebnej przewadze, to szybko zostali skarceni, gdyż Seth Jarvis posłał krążek do pustej bramki. Skończyło się 6:1.
Trener Rod Brind’Amour promieniał, kiedy wyszedł na lód, by wraz z zawodnikami odebrać Puchar Księcia Walii dla najlepszej drużyny Konferencji Wschodniej. Miał powody do radości, gdyż wcześniej pod jego wodzą Hurricanes trzykrotnie (2019, 2023, 2025) dotarli do finału swojej połówki rozgrywek i za każdym razem musieli uznać wyższość rywali.
- Mam jednak mieszane uczucia, bo jest we mnie przekonanie, że powinniśmy być w tym miejscu już wcześniej - skomentował szkoleniowiec.
To on był kapitanem drużyny, która w 2006 roku wywalczyła jedyny dotychczas Puchar Stanleya dla Hurricanes. Cztery lata wcześniej ta ekipa, która do 1997 roku występowała pod nazwą Hartford Whalers zanim przeniosła się do Karoliny Północnej, w finale play off przegrała z Detroit Red Wings.
Inne nastroje panowały wśród gości z Kanady, którzy z 24 triumfami są najbardziej utytułowani w rywalizacji o Puchar Stanleya.
- Przekonaliśmy się, jak długa jeszcze przed nami droga. Przeszliśmy dwie rundy play off, ale w kolejnej poziom był jeszcze wyższy. Niby byliśmy blisko, ale wciąż daleko - przyznał obrońca Canadiens Lane Hutson.
- Trzeba docenić przeciwnika. To dobry zespół, z dużym doświadczeniem, którego nam trochę zabrakło - ocenił szkoleniowiec pokonanych Martin St. Louis.
Początek zmagań o Puchar Stanleya między Hurricanes a najlepszymi na Zachodzie Vegas Golden Knights we wtorek czasu lokalnego. (PAP)

