„Zrobiło się niebezpiecznie i to jest całkowicie nie do przyjęcia" — oceniła gubernator cytowana przez agencję Associated Press.
Policja wyznaczy w związku z tym punkty kontroli pojazdów przy Delaney Hall — otwartym w maju minionego roku centrum detencyjnym w Newark dla tysiąca osób. Demonstracje wybuchły po doniesieniach, że osadzeni ram imigranci rozpoczęli strajk głodowy w odpowiedzi na złe warunki bytowe.
Protestujący blokują wjazd i wyjazd z obiektu, tworząc żywe łańcuchy i wznosząc improwizowane barykady. Funkcjonariusze Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE) używali pałek i gazu pieprzowego, by rozproszyć tłum. Co najmniej sześciu demonstrantów zostało aresztowanych w środę pod zarzutem napaści na funkcjonariuszy federalnych.
Pełniący obowiązki prokuratora generalnego USA, Todd Blanche, opublikował w piątek zdjęcia agentów ICE poszkodowanych przez demonstrantów. – Te zamieszki to wyraźnie nie są pokojowe protesty. Napadniesz na federalnego funkcjonariusza, zostaniesz pociągnięty do odpowiedzialności — ostrzegał Blanche w mediach społecznościowych.
Funkcjonariusze ICE strzegący wejścia zgodzili się wycofać, gdy policja stanowa przejmie odpowiedzialność za bezpieczeństwo publiczne — poinformował podpułkownik stanowej policji David Sierotowicz. – Chcemy, by każdy miał prawo do pokojowego zgromadzenia i korzystania z praw konstytucyjnych — wyjaśnił.
Wśród demonstrantów opinie na temat zamierzeń władz są podzielone. Część protestujących obawia się, że strefy mają służyć wyciszeniu głosów sprzeciwu. – Nie ma pokoju, gdy torturujemy naszych sąsiadów za publiczne pieniądze — mówiła Rachel Cohen.
Z kolei pastorka Eyesha Marable zaapelowała o zachowanie spokoju. – Naszym celem jest uwolnienie ludzi — nie możemy tego osiągnąć, walcząc między sobą – argumentowała.
Gubernator Sherrill zaznaczyła, że zależy jej na tym, by nie dawać ICE pretekstu do rozszerzenia operacji na terenie stanu. Należała do grupy polityków, którym w poniedziałek odmówiono wstępu do ośrodka.
Kongresmeni z ramienia Demokratów, którym udało się odwiedzić Delaney Hall, opisali panujące tam dramatyczne warunki, zwracając uwagę m.in. na zbyt małe porcje często zepsutego jedzenia oraz ignorowanie potrzeb medycznych osadzonych imigrantów.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

