W Illinois kierowcy płacą dwa oddzielne podatki związane z paliwem – podatek od sprzedaży benzyny oraz stanowy podatek paliwowy przeznaczany głównie na remonty i modernizację dróg oraz mostów. To właśnie ten drugi podatek miał automatycznie wzrosnąć od 1 lipca.
Zgodnie z wcześniejszym planem podatek od benzyny miał zostać podniesiony o 1,3 centa za galon, do poziomu 49,6 centa za galon. Podatek od diesla miał wzrosnąć o 2,3 proc., osiągając poziom 57,1 centa za galon.
Stanowy parlament w Springfield przyjął w niedzielę, 31 maja, zapis szerszej ustawy budżetowej, który wstrzymuje planowaną podwyżkę podatku paliwowego na sześć miesięcy.
Republikanie skrytykowali jednak decyzję Demokratów, argumentując, że sześciomiesięczne opóźnienie nie rozwiązuje problemu wysokich cen paliw. Republikański poseł stanowy Joe Sosnowski z Rockford nazwał ten krok „wyborczym chwytem”, wskazując, że podwyżka może wejść w życie już po listopadowych wyborach.
Z kolei Demokraci podkreślają, że decyzja ma pomóc mieszkańcom w czasie rosnących kosztów życia. Gubernator Pritzker i jego partia uczynili kwestię przystępności cenowej jednym z głównych tematów kampanii przed jesiennymi wyborami.
Dyskusja o podatkach paliwowych odbywa się w czasie gwałtownego wzrostu cen benzyny. Według władz średnia cena galonu paliwa w rejonie Chicago wzrosła z około 2,91 dol. do 4,82 dol. od początku konfliktu z Iranem pod koniec lutego.
Tymczasem sąsiednia Indiana poszła znacznie dalej. Gubernator Mike Braun już dwukrotnie zamroził stanowy podatek od paliwa.
(tos)

