W oświadczeniu wydanym w sobotę radni Phil Wong, Virginia Maloney, Lincoln Restler, Harvey Epstein i Frank Morano podkreślili, że dwukrotne zaatakowanie placówki dyplomatycznej w ciągu zaledwie trzech dni jest „nieakceptowalne" i wymaga stanowczej reakcji organów ścigania.
– Polska jest jednym z najbliższych sojuszników Ameryki, a Amerykanie polskiego pochodzenia wnieśli nieoceniony wkład w rozwój nowojorskich dzielnic, instytucji oraz życie obywatelskie. Akty te stanowią atak na instytucję dyplomatyczną oraz na wartości wzajemnego szacunku i międzynarodowej przyjaźni – oświadczyli radni.
Zapewnili, że pozostają w kontakcie z konsulem generalnym Mateuszem Sakowiczem oraz nowojorską policją, domagają się pełnego wyjaśnienia sprawy i pociągnięcia sprawców do odpowiedzialności.
Stanowisko zajęło również na Facebooku NYPD Pulaski Association zrzeszające policjantów polskiego pochodzenia. Przypomniało, że to już drugi podobny incydent w ciągu trzech dni. Organizacja poinformowała, że pozostaje w kontakcie z konsulatem i wspiera działania zmierzające do zakończenia „haniebnych aktów wandalizmu”.
Jak dotąd policja nie zakwalifikowała incydentów jako „bias incident", czyli czynu motywowanego uprzedzeniami – podają polonijne media.
W piątek rano czerwoną farbą oblano m.in. drzwi i fragment elewacji konsulatu, kamerę przy wejściu, wizjer oraz „ławeczkę Karskiego". Podobny atak miał miejsce w środę.
Konsul generalny Mateusz Sakowicz określił incydenty jako akty wandalizmu i zaznaczył w rozmowie z PAP, że nie ma podstaw, by dopatrywać się w nich manifestu czy motywacji politycznej. Zapewnił, że bezpieczeństwo placówki jest priorytetem, a sprawą zajmują się odpowiednie służby.
Część farby już usunięto – resztę mają wyczyścić miejskie ekipy.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

