Dzieje tego miejsca zaczęły się znacznie wcześniej niż sam stadion. Pierwsze Mistrzostwa Francji, czyli Championnat de France, rozegrano już w 1891 roku na przedmieściach Wielkiego Paryża, na kortach Société des Sports de l’Île de Puteaux, położonych na wyspie na Sekwanie. Była to impreza bardzo skromna i zamknięta, przeznaczona wyłącznie dla mężczyzn należących do francuskich klubów tenisowych. Pierwszym triumfatorem został H. Briggs, Brytyjczyk mieszkający w Paryżu i związany ze Stade Français. Kobiety dopuszczono do rywalizacji dopiero w 1897 roku, i to w bardzo niewielkim, czteroosobowym gronie. Zwyciężyła wówczas Françoise „Adine” Masson, jedna z pierwszych dam francuskiego tenisa.
Ruchome początki
Przez kolejne dekady turniej wędrował po różnych miejscach. Rozgrywano go nie tylko na Île de Puteaux, ale także w Lasku Bulońskim, w dzielnicy Auteuil, a raz nawet w Bordeaux. Z dzisiejszej perspektywy brzmi to niemal niewiarygodnie, bo Roland Garros wydaje się turniejem nierozerwalnie związanym z jednym adresem, jedną nawierzchnią i jednym rytuałem. Tymczasem jego początki były dużo bardziej ruchome, kameralne i lokalne.
Istniał jednak jeszcze jeden ważny poprzednik paryskiej imprezy. W latach 1912-1923, głównie na kortach Stade Français w Saint-Cloud, odbywały się World Hard Court Championships, czyli mistrzostwa świata na kortach ziemnych. Nazwa może dziś mylić, bo „hard court” kojarzy się z nawierzchnią twardą, jednak w tamtych czasach tak określano także korty z ceglanej mączki. W przeciwieństwie do Mistrzostw Francji turniej ten był otwarty dla zawodników z różnych krajów, dlatego bywa uznawany za prawdziwego poprzednika French Open.
Przełom nastąpił w latach dwudziestych. W 1925 roku Mistrzostwa Francji otwarto dla tenisistów zagranicznych i przemianowano na Internationaux de France. W tym samym czasie francuski tenis przeżywał swój złoty okres. René Lacoste, Jean Borotra, Henri Cochet i Jacques Brugnon, słynna Czwórka Muszkieterów, w 1927 roku zdobyli dla Francji Puchar Davisa, pokonując Amerykanów w Filadelfii. Rok później mieli bronić trofeum u siebie, więc Paryż potrzebował areny godnej takiego wydarzenia.
Władze miasta zaoferowały Francuskiej Federacji Tenisowej trzy hektary ziemi przy Porte d’Auteuil, w XVI dzielnicy Paryża. Postawiły jednak jeden warunek: nowy stadion miał nosić imię Rolanda Garrosa. I tak sportowy kompleks, zbudowany w ekspresowym tempie, otrzymał nazwisko człowieka, którego legenda należała nie do kortów, lecz do przestworzy.
Lotnik nad kortami
Eugène Adrien Roland Georges Garros urodził się 6 października 1888 roku na wyspie Reunion na Oceanie Indyjskim. Był człowiekiem niespokojnego ducha, należącym do pokolenia, które wierzyło, że świat można zdobyć odwagą, techniką i brawurą. Ukończył prestiżową szkołę HEC, a mając zaledwie 21 lat, otworzył w Paryżu własny salon samochodowy. Interesował się muzyką, nowoczesnością, szybkością, ale prawdziwe przeznaczenie odnalazł w 1909 roku, gdy zobaczył pokaz lotniczy. Samoloty były wtedy cudem epoki: kruche, niebezpieczne, bardziej przypominające konstrukcje marzycieli niż maszyny wojskowe. Garros dał się im porwać bez reszty.
Kupił samolot i nauczył się latać. Wkrótce stał się jednym z najsłynniejszych pilotów swoich czasów. Do historii przeszedł przede wszystkim jako pierwszy człowiek, który samotnie przeleciał nad Morzem Śródziemnym – z południa Francji do Tunezji. Lot był szaleństwem na granicy możliwości ówczesnej techniki: mało paliwa, awarie silnika, ogromna przestrzeń wody pod skrzydłami i samotny pilot zdany na własne umiejętności. Garros przeżył i stał się bohaterem.
Podczas I wojny światowej wstąpił do armii i został jednym z pionierów lotnictwa myśliwskiego. Przypisuje mu się ważną rolę w rozwoju uzbrojenia samolotów bojowych – zastosowanie karabinu maszynowego strzelającego przez pole śmigła dzięki specjalnym osłonom na łopatach. Był odważny, pomysłowy i uparty. Zestrzelił cztery samoloty wroga, lecz wojna, jak to często bywa, nie oszczędziła własnych bohaterów. 5 października 1918 roku, zaledwie dzień przed trzydziestymi urodzinami i miesiąc przed końcem Wielkiej Wojny, Roland Garros został zestrzelony w pobliżu Vouziers w Ardenach.
Legenda Rolanda
Gdy więc jego imię nadano paryskim kortom, nie chodziło o tenisowy sukces, ale o pamięć, odwagę i francuski mit bohaterstwa. Stade Roland-Garros stał się miejscem, w którym sport połączył się z historią. W 1928 roku rozegrano tam finał Pucharu Davisa, a Francuzi znów pokonali Amerykanów. Od tamtej pory paryski turniej wielkoszlemowy związał się z tym miejscem na stałe.
Dziś kompleks Roland Garros zajmuje 13,5 hektara i obejmuje 18 kortów, w tym trzy największe areny. Kort Centralny od 2001 roku nosi imię Philippe’a Chatriera, wieloletniego prezesa Francuskiej Federacji Tenisowej, który odegrał ogromną rolę w powrocie tenisa do programu igrzysk olimpijskich. W 2020 roku stadion zyskał rozsuwany dach i oświetlenie, a jego cztery trybuny nazwano na cześć Czterech Muszkieterów. Może pomieścić ponad 15 tysięcy widzów.
Echo epoki pionierów
Roland Garros pozostaje turniejem szczególnym także z powodu nawierzchni. Czerwona ceglana mączka nie jest zwykłą warstwą pyłu. To precyzyjna konstrukcja: sproszkowana cegła spoczywa na wapieniu, pod nim znajduje się warstwa skał wulkanicznych, jeszcze niżej piasek, a wszystko oparte jest na betonowej płycie. Ta nawierzchnia spowalnia piłkę, podbija ją wysoko i bezlitośnie odbiera przewagę tym, którzy opierają grę wyłącznie na sile. Tutaj nie wystarczy potężny serwis ani efektowny atak. Potrzebna jest cierpliwość, żelazna kondycja, inteligencja, odporność psychiczna i pełen repertuar uderzeń.
Dlatego Roland Garros uchodzi za jeden z najbardziej wymagających turniejów świata. Paryska mączka demaskuje słabości nawet największych mistrzów. Nagradza konsekwencję, precyzję i wytrzymałość, a karze pośpiech, nerwy i pychę. Na tych kortach tenis staje się nie tylko sportem, ale próbą charakteru.
Zwycięzcy otrzymują trofea wykonywane od 1953 roku przez słynny paryski dom jubilerski Mellerio dits Meller. Puchary są z czystego srebra, zdobione delikatnym grawerunkiem, a nazwiska triumfatorów singla kobiet i mężczyzn trafiają na ich podstawy zaraz po finale. To piękny rytuał: jeszcze przed chwilą kort tonął w czerwonym pyle, jeszcze brzmiały oklaski, a już historia dopisywała kolejne nazwisko do długiego szeregu mistrzów.
Tak właśnie Roland Garros stał się czymś znacznie większym niż tylko turniejem tenisowym. Z biegiem lat wyrósł na symbol Paryża, sportowej ambicji, pamięci i francuskiej tradycji. To tutaj historia spotkała się ze współczesnością, a elitarny turniej dla członków kilku klubów przeobraził się w jedno z największych widowisk sportowych świata. Nad czerwonymi kortami unosi się jednak nie tylko duch wielkiego tenisa, ale także pamięć o człowieku, który nigdy nie trzymał rakiety w dłoni jako mistrz, lecz odwagą i brawurą zapisał się w narodowej wyobraźni Francuzów tak mocno, że jego nazwisko do dziś brzmi nad stadionem jak echo epoki pionierów.
Jacek Hilgier

