Zdobywa nagrody w Polsce, Francji i USA. Od lat udowadnia, że polskie kino może być jednocześnie bezkompromisowe, zmysłowe i absolutnie światowe. Stworzyła kultowe już „Córki dancingu”, nagradzaną „Fugę” i głośny, anglojęzyczny debiut „Silent Twins” ze świetnymi kreacjami Letitii Wright i Tamary Lawrence. Zachwyciła festiwale w Sundance i Cannes, zdobyła Złote Lwy w Gdyni i trafiła na listę najbardziej intrygujących europejskich twórczyń młodego pokolenia. Dziś z równą swobodą porusza się między filmem, serialem a nawet operą.
Choć strzeże swojego życia rodzinnego, wiadomo, że największą siłę daje jej dom, mąż i dzieci – to właśnie tam, z daleka od czerwonych dywanów, odnajduje równowagę między artystycznym szaleństwem a codziennością.
Życie na zapleczu
Urodziła się 18 maja 1978 roku we Wrocławiu – mieście, które do dziś wspomina jako pełne kontrastów, artystycznego fermentu i nieoczywistej energii. W wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego” reżyserka wspominała, że u nich w domu imprezowało się w każdy weekend, a sylwester był dla jej rodziców najważniejszym dniem w roku. Robili to wszystko, by odczarować szarą, peerelowską rzeczywistość.
Matka reżyserki była przez lata kierowniczką dancingu w Szklarskiej Porębie, który prowadziła razem ze swoją siostrą. „Zaplecze, kelnerzy, muzycy, szatniarka… To był mój świat. Nie miałam placu zabaw. Miałam słomki, odkurzacze, tajne kąty” – wspominała reżyserka w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów”.
Jako dziecko chciała być aktorką, ale przypadek skierował ją do jednego z wrocławskich liceów, w którym jej klasa miała dodatkowe zajęcia z edukacji filmowej. W ramach lekcji uczniowie obowiązkowo oglądali całą klasykę kina. „To był ogromny skok w moim rozwoju, bo obejrzałam wtedy m.in. nieznane mi dotąd filmy Antonioniego, Felliniego, Viscontiego i wiele innych” – wspominała Smoczyńska w wywiadzie dla Kulturaonline.pl. To wtedy zadecydowała, że woli tworzyć kino, niż być jego biernym uczestnikiem.
Od dokumentu do fabuły
Jednak po maturze poszła na historię sztuki i kulturoznawstwo. Uznała, że najpierw chce zdobyć solidne podwaliny pod późniejsze studia reżyserskie. Te z kolei rozpoczęła na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Swoje pierwsze profesjonalne kroki skierowała ku dokumentowi. W „Pieniążkach” opowiedziała o żyjących w nędzy dzieciach, które utrzymują swoje rodziny, natomiast w filmie „Artykuł 567” przedstawiła historię Sławomira Sikory, człowieka, którego historia stała się później kanwą filmu „Dług” Krzysztofa Krauzego. Szybko jednak przekonała się, że opowiadanie prawdziwych, często tragicznych historii za dużo ją kosztuje. Po ukończeniu katowickiej uczelni poszła więc do warszawskiej Szkoły Wajdy, gdzie wykładowcami byli jej mistrzowie, m.in. Wojciech Marczewski, Edward Żebrowski i Marcel Łoziński. Tam zrealizowała półgodzinny film „Aria Diva” inspirowany opowiadaniem „Ariadna na Naksos” naszej noblistk, Olgi Tokarczuk. Otrzymała za niego nagrody na festiwalach w Batumi, Ismalii, Wrocławiu, Gdyni, Krakowie i Nowym Jorku.
Podczas pracy nad tym filmem Smoczyńska po raz drugi spotkała się z Robertem Bolestą, jednym z najzdolniejszych scenarzystów swojego pokolenia w Polsce. Wcześniej wspólnie pracowali nad krótkim metrażem „3 Love” o dziewczynie zamordowanej przez chłopaka, z którym umówiła się na randkę. Ich trzecim wspólnym projektem były „Córki dancingu”, film, który przyniósł Smoczyńskiej uznanie krytyki, branży i fanów kina.
Wyjście na świat
„Córki dancingu” to opowieść o dwóch młodych syrenach, które w czasach głębokiego PRL-u trafiają na jeden z warszawskich dancingów, by przeżyć inicjację w dorosłość. Film ten doceniło kilkanaście festiwali na całym świecie. Prestiżowy, branżowy magazyn „Variety” wraz z Sydney Film Festival oraz European Film Promotion umieścił Smoczyńską w gronie Ten European Female Filmmakers to Watch. W 2018 roku „Córki dancingu” zostały wydane na DVD w Criterion Collection, najsłynniejszej na świecie kolekcji filmowej. Dumą może napawać fakt, że właśnie Polka została pierwszą kobietą reżyserką, której tytuł znalazł się w tej serii.
Kwestią czasu było, kiedy międzynarodowe uznanie przełoży się na konkretne, kolejne propozycje. Wszystko zaczęło się od scenariusza Andrei Seigel „Silent Twins” – adaptacji kultowej książki Marjorie Wallace o bliźniaczkach June i Jennifer Gibbons. Te czarnoskóre siostry wychowane w Wielkiej Brytanii przestały mówić do świata i komunikowały się wyłącznie między sobą, tylko sobie znanym językiem. Scenarzystka szukała reżyserki, która potrafiłaby połączyć realizm z czymś bardziej nieuchwytnym – snem, baśnią, emocjonalnym delirium. Po obejrzeniu „Córek dancingu” wiedziała, że tylko Smoczyńska będzie potrafiła wejść do świata kobiet wykluczonych, dziwnych, niezrozumianych i opowiedzieć o nich bez cienia banału. Tak zaczęła się współpraca, która zaprowadziła Polkę do Cannes i otworzyła jej drzwi do międzynarodowego kina. To był rok 2022.
Dom w ciszy
Mężem reżyserki jest ceniony polski aktor Andrzej Konopka. Poznali się w Łodzi, w teatrze, gdzie on grał, a ona była asystentką reżysera. W jednym z wywiadów Konopka opowiadał, jak pierwszy raz zobaczył swoją przyszłą żonę: „Zauważyłem ją w takim specyficznym miejscu w teatrze, jakim jest bufet. Jadłem zupę i weszła dziewczyna z plecakiem, bardzo skromna, onieśmielona całą sytuacją, bo bufet był pełen aktorów. Zwróciło moją uwagę, że odchodziła podeszwa jej prawego buta. Pomyślałem, że to interesująca osoba”.
W trakcie pracy nad spektaklem Smoczyńska też zwróciła uwagę na Konopkę. „Pamiętam, bo zrobiło to na mnie duże wrażenie, że on nigdy na siebie nie gra, ani nie mówi. Nie lubi być w centrum” – powiedziała w jednym z wywiadów.
Para ma dwie córki. Starsza, Marysia, jest już na studiach aktorskich, młodsza – jeszcze w liceum. To wszystkie informacje, jakie można znaleźć na temat życia prywatnego reżyserki.
Od kina do opery
Smoczyńska uwielbia pracę z aktorami. Film to jednak nie jedyna dziedzina sztuki, w której się wyraża. Równie sprawnie reżyseruje spektakle teatralne, ma też za sobą debiut operowy! Przyjęła bowiem zaproszenie dyrektora artystycznego Teatru Wielkiego Opery Narodowej Mariusza Trelińskiego i podjęła się reżyserii „Simona Boccanegry” Verdiego. Premiera odbyła się w lutym ubiegłego roku i była to jedna z najbardziej wyczekiwanych premier sezonu. Reżyserka potraktowała ten dramat jako współczesną opowieść o świecie po katastrofie. Debiut operowy Smoczyńskiej został odebrany jako ważny moment również dlatego, że potwierdził możliwości przenikania się języka kina i współczesnej opery. Reżyserka wykorzystała swoje doświadczenie filmowe do stworzenia spektaklu o silnym potencjale wizualnym, ale jednocześnie zachowała szacunek dla muzycznej struktury dzieła Verdiego.
W tym roku Smoczyńską czeka premiera jej kolejnego filmu – międzynarodowego thrillera science fiction „Hot Spot”. Jego akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, w świecie, w którym rządzi sztuczna inteligencja. Główny bohater to prywatny detektyw podejmujący się śledztwa w sprawie morderstwa. W trakcie dochodzenia odkrywa grupę rebeliantów. Rolę tę zagrał mąż reżyserki, a obok niego pojawiły się m.in.: Noomi Rapace, szwedzka aktorka nominowana do nagrody BAFTA za rolę Lisbeth Salander w filmie „Millenium: mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”, oraz Reika Kirishima, znana z „Drive My Car” czy „Norwegian Wood”.
Za dystrybucję thrillera odpowiada Focus Features, jedna z czołowych amerykańskich firm w Hollywood. To duże wyróżnienie i szansa dla Smoczyńskiej na szeroką rozpoznawalność. Amerykanie nie ukrywają, że są pod wrażeniem pracy z Polką. „Agnieszka to wyjątkowa wizjonerka, której dzieła – czy to o wampirzych syrenach, milczących bliźniakach, czy o społeczeństwie rządzonym przez technologię – są zarówno zdumiewające wizualnie, jak i prorocze pod względem tematów. Więc nie możemy się doczekać, aż podzielimy się jej najnowszym filmem ze światem” – powiedziała, cytowana przez amerykański „Deadline”, Kiska Higgs, dyrektorka z Focus Features.
Nam pozostaje czekać na kolejne dzieło polskiej reżyserki, obserwować, dokąd dalej ją ten projekt zaprowadzi i oczywiście trzymać kciuki.
Małgorzata Matuszewska

