Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
niedziela, 12 lipca 2026 09:56

Rosyjska lista śmierci

30 stycznia 2022 roku Leonida Szulmana znaleziono martwego w łazience domu w obwodzie leningradzkim. Obok ciała dyrektora transportu Gazpromu leżała pożegnalna notatka. Samobójstwo – tak brzmiała oficjalna wersja wydarzeń. Trzy tygodnie później powiesił się Aleksander Tiuliakow, kolejny menedżer związany z Gazpromem. Ponownie uznano, że odebrał sobie życie.
Rosyjska lista śmierci
Rawił Maganow

Autor: Wikipedia

Potem przyszła wiosna, a wraz z nią seria zgonów, która zaczęła budzić coraz większe niedowierzanie. W ciągu następnych ośmiu miesięcy 2022 roku w Rosji zmarło co najmniej kilkunastu oligarchów, biznesmenów i wysoko postawionych urzędników związanych z sektorem energetycznym. Oficjalnie były to samobójstwa, wypadki i ataki serca. Nieoficjalnie coraz częściej szeptano o jednej z najbardziej zagadkowych serii śmierci we współczesnej historii rosyjskiego biznesu.

 

Bogaci i martwi

Władysława Awajewa, wiceprezesa Gazprombanku, znaleziono martwego w Moskwie razem z żoną i córką 18 kwietnia 2022 roku. Według oficjalnej wersji miał najpierw zastrzelić rodzinę, a następnie siebie. Kilka dni później ciało Siergieja Protoseni, byłego szefa Novateku, odnaleziono w Hiszpanii. Wisiał w ogrodzie swojej willi. Jego żona i córka leżały martwe w domu z licznymi ranami kłutymi.

W czerwcu 2022 roku Paweł Antow, polityk związany z partią Putina, który fortunę zbudował na produkcji kiełbasy, napisał na WhatsAppie, że rosyjski atak na blok mieszkalny w Kijowie „trudno nazwać inaczej niż terrorem”. Jednocześnie podkreślał, że popiera Putina i samą wojnę. 25 grudnia 2022 roku znaleziono go martwego przed hotelem w Indiach. Oficjalnie wypadł z okna na trzecim piętrze.

We wrześniu 2022 roku przez okno Centralnego Szpitala Klinicznego w Moskwie miał wypaść Rawił Maganow, przewodniczący Lukoilu, drugiego co do wielkości producenta ropy w Rosji. Nie zostawił listu pożegnalnego. Nie zachowały się również nagrania z kamer monitoringu obejmujących miejsce zdarzenia. Miesiąc wcześniej zarząd Lukoilu apelował o zakończenie wojny w Ukrainie. 

8 czerwca 2023 roku Artiom Bartieniew, sędzia federalny, wypadł z okna swojego apartamentu na dwunastym piętrze. Niespełna trzy tygodnie później Kristinę Bajkową, wiceprezeskę Loko-Banku, znaleziono martwą po upadku z jedenastego piętra. Schemat wydawał się niezmienny: niejasne okoliczności, rodziny przekonane, że ofiary nie mogły targnąć się na własne życie i błyskawicznie zamykane śledztwa.

Wiele przypadków łączyły podobne cechy. Ofiary były zamożne, posiadały wpływy i utrzymywały związki z rosyjskim sektorem energetycznym. Część z nich krytykowała wojnę lub posiadała wiedzę mogącą okazać się niewygodną dla władzy. Jeszcze przed 2022 rokiem amerykańskie media zwracały uwagę na rosnącą liczbę tajemniczych zgonów rosyjskich biznesmenów. Po inwazji na Ukrainę podobne historie zaczęły pojawiać się jeszcze częściej.

 

Żaba i szaman

Jedną z najbardziej niezwykłych historii pozostaje przypadek Aleksandra Subbotina, byłego menedżera Lukoilu. Jego ciało znaleziono 8 maja 2022 roku w domu szamana w Mytiszczach pod Moskwą.

Rosyjskie media szybko przedstawiły osobliwą wersję wydarzeń. Subbotin miał przyjechać po nietypowe lekarstwo na kaca – kurację wykorzystującą jad śmiercionośnych żab z Jamajki. Według relacji znachor naniósł kilka kropli toksyny na nacięcie wykonane na skórze biznesmena. Po zabiegu Subbotin zwymiotował, a następnie poczuł się lepiej. Wieczorem miał jednak uskarżać się na ból serca, po czym zmarł. Jego zwłoki odnaleziono w piwnicy domu szamana.

Później ustalono, że Subbotin przybył tam dzień wcześniej w stanie silnego upojenia alkoholowego i pod wpływem narkotyków. Jeśli ktoś chciałby upozorować przypadkową śmierć, trudno byłoby znaleźć bardziej sprzyjające okoliczności.

Lukoil był jedną z niewielu dużych rosyjskich korporacji, które publicznie wyraziły sprzeciw wobec wojny z Ukrainą. W systemie opartym na lojalności wobec Kremla taki gest mógł zostać odebrany jako niebezpieczna demonstracja niezależności.

 

Cena nielojalności

W rosyjskich mediach niezależnych zaczęło funkcjonować określenie „syndrom nagłej śmierci oligarchy”. W opisywanych przypadkach powtarzał się podobny schemat a oficjalną przyczyną śmierci niemal zawsze pozostawało: samobójstwo, zawał serca albo nieszczęśliwy wypadek.

Powstało wiele teorii próbujących wyjaśnić tę serię zgonów. Jedni uważają, że Kreml eliminuje osoby uznane za nielojalne lub potencjalnie niebezpieczne. Inni mówią o starannie zaplanowanych zabójstwach z wykorzystaniem trucizn i metod pozostawiających jak najmniej śladów. Pojawiają się również hipotezy o „samobójstwach pod przymusem” – operacjach, których celem miałoby być zmuszenie ofiar do odebrania sobie życia.

Nie wiadomo, która z tych teorii jest prawdziwa. Może żadna, a może kilka jednocześnie. Pewne jest jedynie to, że brak przejrzystości, chaos informacyjny i niemożność zweryfikowania oficjalnych komunikatów stały się nieodłącznym elementem współczesnej rosyjskiej rzeczywistości.

Według niektórych anonimowych źródeł cytowanych przez zachodnie media scenariusze eliminacji niewygodnych osób miały być przygotowywane z ogromną starannością. Jeden z oligarchów dostał „zawału” na jachcie. Inny miał „wypaść” z trasy podczas jazdy na nartach w Alpach. Kolejny rzekomo zatruł się grzybami we własnej daczy. W wielu przypadkach pojawiał się jednak jeden powtarzający się szczegół – przed śmiercią ofiary miały odbywać nieoficjalne spotkania z osobami związanymi z aparatem państwowym lub wpływowymi strukturami biznesowymi.

Świat obserwuje te wydarzenia, rosyjskie media w większości milczą, a ludzie należący do elit doskonale rozumieją przekaz płynący z podobnych historii. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, co może się stać, gdy nazwisko znajdzie się na niewłaściwej liście. Dlatego wielu wybiera milczenie, publiczną lojalność i ostrożność w formułowaniu swoich opinii.

Historie Leonida Szulmana, Aleksandra Tiuliakowa, Rawiła Maganowa, Aleksandra Subbotina i wielu innych nie są już tylko serią sensacyjnych doniesień prasowych. Dla wielu obserwatorów stały się symbolem systemu, w którym granica między przypadkiem, samobójstwem a politycznym przesłaniem pozostaje niebezpiecznie niewyraźna. A właśnie ta niepewność może być najpotężniejszym narzędziem ze wszystkich.

Joanna Tomaszewska


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama