Do tych tragicznych wydarzeń doszło w poniedziałek wieczorem, 15 czerwca w budynku z kondominiami w rejonie 4800 North Clark Street na północy Chicago. Według świadków i dokumentów sądowych 38-letni napastnik wrócił do kompleksu mieszkaniowego mimo obowiązującego sądowego zakazu zbliżenia się wydanego po awanturze domowej, do której doszło w tym samym miejscu tydzień wcześniej.
Mieszkańcy mówią, że 63-letni szef zarządu rady kondominium (condo board president) wysłał wcześniej wiadomość do sąsiadów, ostrzegając ich o obecności mężczyzny na terenie posesji. Następnie sam podszedł do niego i poprosił o opuszczenie budynku.
Według relacji świadka napastnik oddał strzały do uciekającego już 63-latka, trafiając go w plecy, a następnie strzelił jeszcze dwa razy, gdy mężczyzna leżał już na ziemi.
Policja została wezwana około godziny 8:20 p.m. Funkcjonariusze znaleźli rannego mężczyznę przed budynkiem. Został przewieziony do szpitala Illinois Masonic Medical Center, gdzie zmarł.
Podejrzany uciekł z miejsca zdarzenia, jednak policjanci odnaleźli go kilka przecznic dalej, przy Argyle Street. Według raportu, podczas krótkiego pościgu pieszo mężczyzna odwrócił się i skierował broń w stronę funkcjonariuszy. Policjanci otworzyli ogień, ciężko go raniąc.
Jak ustalili dziennikarze lokalnych mediów, podejrzany został zatrzymany już w ubiegłym tygodniu po zgłoszeniu, że pod wpływem alkoholu demolował mieszkanie swojej partnerki i wyrzucał przedmioty z balkonu. Następnego dnia stanął przed sądem, gdzie usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności i zniszczenia mienia. Został zwolniony po doręczeniu mu sądowego zakazu kontaktu i zbliżania się do kobiety.
Mężczyzna ma bogatą kartotekę kryminalną. Z dokumentów sądowych wynika, że w 2013 roku został skazany na osiem lat więzienia za napad z bronią w ręku. Jego nazwisko nie zostało ujawnione, ponieważ do środy, 17 czerwca nie usłyszał zarzutów w związku z poniedziałkową strzelaniną w związku z pobytem w szpitalu.
Sąsiedzi wspominają zabitego 63-latka jako osobę zaangażowaną i dbającą o bezpieczeństwo mieszkańców. Do środy biuro lekarza sądowego powiatu Cook nie podała do wiadomości publicznej jego tożsamości.
Sprawę użycia broni przez policjantów bada Cywilne Biuro Odpowiedzialności Policji (Civilian Office of Police Accountability,COPA). Funkcjonariusze uczestniczący w strzelaninie zostali zgodnie z procedurami odsunięci od służby patrolowej do pracy za biurkiem na co najmniej 30 dni.
Joanna Trzos
[email protected]

