Zdaniem magazynu choć Theran był w lutym bezprecedensowo słaby, to po 40 dniach wojny i dwóch miesiącach chwiejnego zawieszenia broni Republika Islamska wyszła z tego „nienaruszona, ośmielona i uzbrojona w nowy środek odstraszania: kontrolę nad cieśniną Ormuz”, którą sekretarz stanu USA Marco Rubio nazwał irańską „ekonomiczną bronią jądrową”. Świat rozumie teraz, że jeśli Iran zostanie zaatakowany, zamknie cieśninę, zakłócając światowe rynki energii.
Zawarte w środę porozumienie zapewni bezpieczny, darmowy przepływ statków handlowych przez cieśninę na okres 60 dni, podczas gdy Iran i USA będą dążyć do określenia powojennej administracji cieśniny. Ja przypomniał magazyn Iran jasno dał do zrozumienia, że zamierza nałożyć nowe ograniczenia i opłaty na statki handlowe po zakończeniu okresu negocjacji. Główny negocjator Iranu, przewodniczący parlamentu Mohammad Ghalibaf, powiedział wprost, że „cieśnina Ormuz nigdy nie powróci do poprzedniego stanu” i „oczywiście będziemy pobierać opłaty w zamian za świadczone przez nas usługi”.
Zrozumiałe jest, dlaczego takie porozumienie mogłoby kusić Iran. Kraj poniósł ogromne straty gospodarcze podczas wojny i pragnie wzmocnić swój wizerunek silnego państwa - podkreślił „Foreign Affaris”. Jeżeli jednak Teheran będzie chciał zachować status quo, które nie otwiera w pełni cieśniny Ormuz dla całego ruchu morskiego bez opłat zagrozi to podważeniem nowej zdolności Iranu do odstraszania i zwiększy prawdopodobieństwo powrotu konfliktu.
„Mogłoby to trwale zachwiać globalną żeglugą i przyspieszając światowe wysiłki na rzecz znalezienia alternatywnych szlaków, obniżyć koszty, jakie ponoszą przeciwnicy Iranu w związku z wybuchem przyszłej wojny. Cieśnina Ormuz mogłaby zatem stać się ogniskiem powojennej niestabilności. I tak jak Trump przecenił swoją przewagę strategiczną, rozpoczynając wojnę, Teheran może być gotowy popełnić ten sam błąd teraz, gdy wojna się zakończyła” - zakończył „Foreign Affaris”. (PAP)

