Eksperci od pogody przed rozpoczęciem mundialu ostrzegali, że turniej w USA, Kanadzie i Meksyku może być najgorętszym w historii rozgrywek. W odpowiedzi na obawy dotyczące ekstremalnych upałów, FIFA wprowadziła trzyminutowe przerwy na nawodnienie w połowie każdej części spotkania, niezależnie od temperatury. W tym czasie zawodnicy mogą się ochłodzić i uzupełnić płyny, ale skuteczność tych przerw zależy od zastosowanych metod chłodzenia.
Krytycy nowego przepisu twierdzą jednak, że zakłócają one płynność gry i dają trenerom szansę na zmianę nastawienia na korzyść swojej drużyny. Przerwy nie podobają się również niektórym naukowcom, uważający, że są one... zbyt krótkie, aby miały znaczący wpływ na chłodzenie i nawodnienie w upalnych warunkach.
- Kiedy patrzymy na trzyminutowe przerwy na nawodnienie, tak naprawdę traktujemy je jako sposób na złagodzenie wszelkich potencjalnych zagrożeń, które mogłyby doprowadzić do incydentu lub sytuacji kryzysowej – powiedział Joshua L. DeVincenzo, zastępca dyrektora ds. badań stosowanych w Narodowym Centrum Gotowości na Katastrofy Uniwersytetu Columbia.
Nowe regulacje znalazły swoich krytyków również wśród trenerów, którzy podkreślają, że mają sens w ekstremalnych temperaturach, ale nie są konieczne podczas każdego meczu. Przerwy były również krytykowane za przerywanie widowiska kibicom. Kolejnym argumentem przeciwników nowych przepisów jest fakt, że niektóre stacje telewizyjne wykorzystują je do emisji reklam.
FIFA stwierdziła, że celem przerw jest „zapewnienie równych warunków wszystkim drużynom we wszystkich meczach”, a zasady opierają się na doświadczeniach z poprzednich turniejów, w tym zeszłorocznych klubowych mistrzostw świata w USA, kiedy temperatury sięgały 35 stopni Celsjusza, a nawet więcej w niektórych miastach.
W badaniu z 2024 roku, analizującym skuteczność przerw na ochłodzenie, naukowcy odkryli, że trzy minuty obniżyły temperaturę ciała sportowców o około 0,4 stopnie Celsjusza i poprawiły ich samopoczucie. Podczas symulowanego biegu piłkarskiego w komorze cieplnej działo się to jednak w idealnych warunkach, w których pili od 350 do 400 mililitrów zimnej wody i zarzucali zimny ręcznik na ramiona.
- Często widzimy, że zawodnicy piją tylko kilka łyków wody podczas tych przerw i nie używają ręczników z lodem. To robi dużą różnicę, ponieważ testowaliśmy również sytuację, w której robiono tylko przerwę, bez spożywania płynów, a ręcznik z lodem był przewieszony przez ramiona, i zaobserwowaliśmy niewielki efekt – zauważył Julien Periard, współautor badania i dyrektor Instytutu Badań nad Sportem i Ćwiczeniami Uniwersytetu w Canberze.
Naukowcy mają zastrzeżenia co do długości stosowanych przerw, gdyż różny jest czas potrzebny zawodnikowi na regenerację. Są jednak zgodni, że pauzy są konieczne.
- W zależności od organizmu, możesz potrzebować więcej lub mniej czasu. Ale tego typu przerwy są kluczowe, aby organizm nie był zmuszony do ciągłego nadrabiania zaległości, do ciągłego schładzania się bez żadnego odpoczynku ani przerwy – powiedział Bharat Venkat, dyrektor Heat Lab na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles.(PAP)

