Autor projektu, radny z 15. okręgu Raymond Lopez, próbował przywrócić pod obrady odrzuconą wcześniej w komisji propozycję karania rodziców za zachowanie nastolatków. Ostatecznie podczas posiedzenia w środę, 17 czerwca większość radnych nie zgodziła się nawet na ponowne rozpatrzenie projektu.
Zgodnie z poprawioną wersją przepisów rodzice mogliby zostać ukarani, jeśli świadomie lub celowo pozwalali nieletnim na łamanie prawa. Dotyczyłoby to m.in. naruszania godziny policyjnej, nielegalnych wyścigów ulicznych, używania alkoholu lub narkotyków przez nieletnich oraz dostępu do broni.
Proponowane kary wynosiły od 1 tys. do 10 tys. dolarów w przypadku kolejnych naruszeń. Rodzice mogliby uniknąć grzywny, wybierając terapię rodzinną i pracę społeczną.
Radny Lopez argumentował, że miasto powinno zmusić rodziców do większego zainteresowania tym, co robią ich dzieci.
Przeciwnicy projektu twierdzili jednak, że kary finansowe nie rozwiążą problemu. „Nie uważam, że karanie biednych ludzi grzywnami jest sposobem na rozwiązanie tego problemu” – powiedział radny William Hall – „To problem systemowy, który wymaga wsparcia społecznego i inwestycji w dzielnice, z których pochodzą ci młodzi ludzie”.
Podobne stanowisko wcześniej prezentował burmistrz Brandon Johnson, który podkreślał, że oprócz odpowiedzialności potrzebne są również większe możliwości i bezpieczne miejsca dla młodzieży.
Obecnie w Chicago obowiązuje miejska godzina policyjna dla nieletnich: od godz. 10 pm dla osób w wieku 12 lat i starszych oraz od godz. 8.30 pm dla dzieci poniżej 12. roku życia (z wyjątkiem piątków i sobót, kiedy obowiązuje od godz. 9 pm).
Burmistrz zawetował projekt nowej godziny policyjnej dla nieletnich. Rozporządzenie o tzw. „snap curfew” miałoby umożliwić policji wprowadzanie tymczasowych zakazów przebywania w określonych miejscach dla nieletnich.
Joanna Trzos
[email protected]

