W 44 dotychczasowych meczach łączna frekwencja przekroczyła 2,85 miliona, a stadiony średnio były wypełnione w 99,6 procentach - wynika z analizy Reutersa, opartej na danych FIFA.
- Amerykanie lubią wielkie wydarzenia. Chcą być obecni w najważniejszych momentach – powiedział Dan Rascher, ekspert ds. ekonomii sportu z Uniwersytetu San Francisco.
Mundial w USA, Kanadzie i Meksyku jest znacznie bardziej rozbudowany niż poprzednie turnieje. Zostaną rozegrane aż 104 mecze, czyli o 40 więcej niż dotychczas. W związku z tym pobicie rekordu frekwencji jest kwestią czasu. Prawdopodobnie nastąpi to jeszcze przed 64. meczem trwającego turnieju.
Dotychczasowy rekord - prawie 3,6 mln - został ustanowiony w 1994 roku, kiedy Stany Zjednoczone również były gospodarzem MŚ.
- Po części wynika to z faktu, że mamy gigantyczne stadiony – tłumaczy Victor Matheson, ekonomista i ekspert ds. biznesu sportowego w College of the Holy Cross.
Z raportów FIFA wynika, że obiekty w Ameryce Północnej procentowo są bardziej zapełnione niż podczas poprzednich imprez. Z tymi wynikami mogą równać się tylko mistrzostwa w Niemczech w 2006 roku.
Piłka nożna nie jest w Stanach Zjednoczonych tak popularna, jak w innych krajach, które były gospodarzami mundialu, np. w Brazylii i Niemczech. Ponadto ceny biletów nigdy nie były wyższe. FIFA po raz pierwszy przyjęła dynamiczny model, zmieniając ceny w zależności od popytu. Na przykład bilet last-minute na czwartkowy mecz Paragwaju z Australią kosztował 450 dolarów.
Rynek wtórny jest jeszcze bardziej nasycony. Firma TicketData, która śledzi odsprzedaż podała, że średnia cena biletu na mecz wynosi 798 dolarów.
FIFA spotkała się z krytyką za strategię cenową. Wyjaśnia, że odzwierciedla ona popyt rynkowy i „jest zgodna z trendami branżowymi, gdzie cena jest dostosowywana w celu optymalizacji sprzedaży i frekwencji”. FIFA przypomina też, że udostępniła 130 000 biletów za 60 dolarów.
Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej była też krytykowana za przyznanie pokojowej nagrody prezydentowi Trumpowi, którzy wprowadził prawa utrudniające podróżowanie Haitańczykom, Irańczykom, Senegalczykom i innym nacjom uczestniczącym w turnieju.
Nawet jeśli kibice żywią urazę, nie oznacza to, że zostali zniechęceni do nabycie biletów. To pokazuje, że Amerykanie nie lubią rezygnować z globalnych widowisk.
- Amerykański konsument jest skłonny zapłacić za to, co postrzega jako wydarzenie sportowe najwyższej klasy. Pojedynczy sportowcy o światowej sławie, tacy jak Argentyńczyk Lionel Messi i Francuz Kylian Mbappe, potrafią sami przyciągnąć tysiące kibiców – wyjaśnia John Grady, profesor zarządzania sportem z Uniwersytetu Karoliny Południowej.
FIFA prognozuje ponad trzy miliardy dolarów przychodów ze sprzedaży biletów i praw do usług rozrywkowych, a eksperci twierdzą, że te szacunki są zbyt ostrożne. Matheson przewiduje, że kwota ta może wzrosnąć nawet do czterech miliardów dolarów. Dla porównania, według raportów FIFA, w 2022 roku zyski wyniosły około 949 milionów dolarów, a w 2018 roku - 712 mln.
Niektórzy obserwatorzy twierdzą, że zainteresowanie kibiców mogłoby być jeszcze większe, gdyby nie ograniczenia w podróżowaniu wprowadzone przez Trumpa i narastające nastroje antyamerykańskie na świecie.
Międzynarodowa turystyka do Stanów Zjednoczonych spadła w 2025 roku o 5,7 procenta, częściowo z powodu „nastrojów i przeciwności politycznych” - donosiła w styczniu firma konsultingowa Oxford Economics.
Turystyka związana z mundialem początkowo rozwijała się powoli.
- Pod inną administracją niemal na pewno mielibyśmy większe zainteresowanie międzynarodowe – uważa Matheson.
Biały Dom uważa, że mistrzostwa świata „bez wątpienia będą jednym z największych i najbardziej spektakularnych wydarzeń w historii ludzkości”.
- To będzie monumentalne wydarzenie. Prezydent Trump koncentruje się na tym, aby było to nie tylko niesamowite przeżycie dla wszystkich kibiców i gości, ale także najbezpieczniejszy mundial w historii – podkreślił Davis Ingle, rzecznik Białego Domu.(PAP)

