Anglia pokonała Panamę 2:0 (0:0) w meczu grupy L piłkarskich mistrzostw świata, który został rozegrany w Nowym Jorku. W drugim spotkaniu tej grupy Chorwacja wygrała z Ghaną 2:1. Do fazy pucharowej z pierwszego miejsca awansowali Wyspiarze, a Chorwacja zajęła drugie miejsce.
Dla Panamy mecz z Anglią miał znaczenie czysto prestiżowe, bo już wcześniej Los Canaleros (Kanałowcy) po porażkach z Ghaną i Chorwacją stracili szanse na awans do kolejnej fazy mistrzostw. Ekipa trenera Thomasa Tuchela zgromadziła natomiast w dwóch meczach cztery punkty i wygrywając z Panamą, byłaby pewna pierwszego miejsca w grupie. Obie ekipy mierzyły się z sobą osiem lat temu na mistrzostwach w Rosji i wówczas Anglicy wygrali aż 6:1.
Od pierwszej minuty optyczną przewagę mieli Europejczycy, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce, częściej gościli pod polem karnym rywali, ale nic z tego nie wynikało. Groźnie zza pola karnego uderzył Marcus Rashford, szczęścia spróbował też Bukayo Saka, kilka razy mocno zakotłowało się w polu karnym Panamy i to było wszystko.
Zespół trenera Thomasa Christiansena mądrze się bronił, zagęszczał pole gry, nie dał się zepchnąć do głębszej defensywy i bez problemu rozbijał schematyczne, wolne ataki Anglików. Przy tym cały czas szukał szans na wyprowadzenie kontrataku i miał swoją okazję, kiedy obrońcom angielskim uciekł Jose Luis Rodriguez i bramkarz Jordan Pickford musiał ratować swój zespół.
W tym czasie w meczu rozgrywanym równolegle Chorwacja prowadziła z Ghaną 1:0, a to oznaczało, że Anglia jest na drugim miejscu w grupie L.
Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Anglicy nadal byli częściej przy piłce, wciąż atakowali, ale nadal wolno i schematycznie. Groźnie zrobiło się dopiero wtedy, kiedy po przechwycie w środkowej strefie Jude Bellingham zdecydował się na szybkie zagranie na wolne pole, ale Orlando Mosquera zdołał odbić strzał Harry'ego Kane'a.
Znacznie więcej w polu karnym Panamy działo się po stałych fragmentach gry. I właśnie jeden z nich okazał się kluczem do złamania defensywy Los Canaleros. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zawodnicy Panamy bardziej skupili się na pilnowaniu rywali niż na tym, gdzie jest piłka, a Bellingham tylko dostawił nogę i trafił do siatki.
Pięć minut później było już właściwie po meczu. Najpierw obrońcy Panamy dali dośrodkować Bellinghamowi, a później nie upilnowali Kane'a i było już 2:0 dla Anglii.
Napastnik Bayernu Monachium strzelając gola Panamie stał się z 11 trafieniami najskuteczniejszym reprezentantem Anglii na mistrzostwach świata, wyprzedzając legendarnego Gary'ego Linekera (10 goli, w tym trzy z Polską w 1986 roku).
Panama do ostatnich sekund starała się zdobyć honorowego gola, ale piłka więcej do siatki już nie wpadła. Zespół z Ameryki Środkowej zakończył mistrzostwa bez punktów i bez bramki.
Anglia dopisała sobie trzy punkty i awansowała do fazy pucharowej z pierwszego miejsca. W tym samym czasie Chorwacja pokonała Ghanę 2:1 i zajęła drugie miejsce. (PAP)

