Amerykanie w 1/16 finału mistrzostw świata pokonali Bośniaków 2:0. Balogun w 45. minucie dał współgospodarzom mundialu prowadzenie, ale w 64. po nadepnięciu na staw skokowy jednego z rywali i po wskutek interwencji VAR napastnik gospodarzy został usunięty z boiska.
Pochettino wyraził przekonanie, że faul Baloguna nie był celowy i nie zasługiwał na tak dotkliwą karę.
- W żadnym wypadku to nie była czerwona kartka. To zwyczajna sytuacja w piłce nożnej. W żaden sposób nie było to jego celowe zachowanie, czysty przypadek, nadepnął na rywala nieumyślnie - analizował argentyński szkoleniowiec.
Grając w dziesiątkę Amerykanie zdobyli drugiego gola i nie pozwolili rywalom na dużo.
- Zespół pokazał klasę, determinację, zawodnicy pomagali sobie wzajemnie na boisku. Rozwój i dojrzałość tej drużyny są imponujące, zwłaszcza gdy widzi się, jak bardzo poprawiła się w ciągu ostatnich pięciu, sześciu tygodni - zaznaczył.
- Czy jestem dumny? Tak, jestem bardzo, bardzo dumny z piłkarzy. To bohaterowie - dodał.
Szkoleniowiec Bośni i Hercegowiny Sergej Barbarez nie rozdzierał szat z powodu porażki i przypomniał, że jego ekipa i tak odniosła za oceanem historyczny sukces po raz pierwszych awansując do fazy pucharowej.
- Oczywiście, że wolałbym, abyśmy stworzyli sobie więcej okazji bramkowych, byśmy uniknęli kilku błędów w obronie, które na tym poziomie są natychmiast wykorzystywane, ale zespół zasłużył na pochwały za cały turniej. Mamy prawo trzymać głowy wysoko - ocenił były piłkarz klubów Bundesligi.
Trener zauważył, że w ostatnim czasie do jego kadry dołączyło wielu młodych i utalentowanych zawodników.
- Na pewno możemy być lepsi i będziemy lepsi, bo mamy na czym budować – podkreślił Barbarez, który inaczej niż jego vis a vis uznał, że faul Baloguna kwalifikował się na czerwoną kartkę.
- Szukaliśmy wtedy gola, ale po stracie drugiej bramki uszło z nas powietrze - podsumował. (PAP)

