Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
Reklama KD Market
Piłka nożna

MŚ 2026 - czwartek po europejsku, Ronaldo kontra Modrić

O kolejne trzy przepustki do 1/8 finału piłkarskich mistrzostw świata powalczy w czwartek pięć drużyn europejskich i Algieria. Na pierwszy plan wysuwa się spotkanie Portugalii z Chorwacją, w tym pojedynek byłych kolegów z Realu Madryt - Cristiano Ronaldo i Luki Modricia.
MŚ 2026 - czwartek po europejsku, Ronaldo kontra Modrić
Cristiano Ronaldo z reprezentacją Portugalii na treningu na stadionie w Toronto

Autor: PAP/EPA/MIGUEL A. LOPES

Po środowych meczach zajętych jest już 10 miejsc w czołowej „16” turnieju. O kolejne trzy Hiszpania zagra w Inglewood koło Los Angeles z Austrią, Portugalia w Toronto zmierzy się z Chorwacją, a Szwajcaria w Vancouver powalczy z Algierią.

Jako pierwsze w czwartek wyjdą na boisku drużyny Hiszpanii i Austrii. Mecz rozpocznie się od 2 p.m. czasu chicagowskiego. 

Mistrzowie Europy nie zachwycają, ale przeszli fazę grupową „suchą stopą”. Wygrali dwa mecze, jeden - na otwarcie - zremisowali, nie stracili jeszcze gola. Młody zespół trenera Luisa de la Fuente zechce przełamać złą hiszpańską passę w mundialu, gdyż w fazie pucharowej „La Roja” nie wygrała spotkania od zwycięskiego turnieju w 2010 roku w RPA. W kolejnej edycji odpadła w pierwszej rundzie, a dwie kolejne zakończyła na 1/8 finału.

- Cieszę się, że pokłada się w nas duże nadzieje, ale gra pod presją nie jest łatwa. Mimo to wciąż się rozwijamy i tylko od nas zależy, czy sprostamy oczekiwaniom - powiedział selekcjoner reprezentacji Hiszpanii.

Jak zauważył, specyfika mundialu polega na tym, że rywalizuje się z drużynami o różnych stylach, z różnych kontynentów, a Hiszpanie dopiero w czwartek zmierzą się z przeciwnikiem z Europy.

- Musimy się do tej sytuacji zaadaptować, ale zaczynamy fazę pucharową, gdzie nie ma miejsca na błąd - dodał de la Fuente.

Austria była już w tym turnieju w „piłkarskim piekle”, a awans do 1/16 finału zapewniła jej bramka Sasy Kalajdzica w szóstej dodatkowej minucie potyczki z Algierią (3:3).

Według trenera Ralfa Rangnicka, by dać sobie szansę na kolejny sukces, kluczowe będzie zatrzymanie Lamine'a Yamala.

- Kibice na całym świecie uwielbiają go oglądać, ale naszym zadaniem będzie odciąć go od podań i sprawić, by jak najrzadziej miał piłkę przy nodze. On jest znakomity i może być jeszcze lepszy. Jeśli będzie zdrowy i zachowa zdrowy rozsądek, to przez następne 12-14 lat będziemy podziwiać jego popisy - zaznaczył niemiecki szkoleniowiec.

Kilka godzin później w Toronto staną naprzeciw siebie dobrzy znajomi z Realu Madryt - Cristiano Ronaldo i Luka Modrić. Mecz Portugalii z Chorwacją rozpocznie się o godz. 6 p.m. czasu chicagowskiego.

 W latach 2012-18 wspólnie wywalczyli w barwach „Królewskich” wiele trofeów, ale w czwartek jeden z nich zakończy zapewne ostatni mundial w karierze. Obaj to rocznik 1985 i tegoroczne MŚ to ich „last dance” na największej piłkarskiej scenie.

„CR7” był mistrzem Europy w 2016 roku (po drodze eliminując Chorwację), ale w mundialach nie wiodło mu się najlepiej. Zdobył co prawda 10 goli, ale żadnego w fazie pucharowej. Modrić na dwóch ostatnich turniejach tej rangi poprowadził swój zespół do drugiego i trzeciego miejsca.

Najmniej emocji wywołuje konfrontacja Szwajcarii z Algierią w Vancouver, z której relacja od godz. 10 p.m. czasu chicagowskiego. Pierwszy w historii mecz tych ekip będzie miał szczególne znaczenie dla trenera drużyny z północy Afryki Vladimira Petkovicia, który w latach 2014-21 prowadził Helwetów, osiągając z nimi m.in. 1/8 finału MŚ 2018 w Rosji, a następnie ćwierćfinał Euro 2021.

Doświadczony szkoleniowiec nie przecenia faktu, że zna większość zawodników przeciwnego zespołu, a niektórych - jak Breela Embolo - wprowadzał do kadry.

- Świat piłki nożnej stał się uniwersalny. Wszyscy się znają, w tej grze nie ma już żadnych tajemnic. Ja znam szwajcarskich piłkarzy, oni znają mnie. Na pewno będzie miło się spotkać, ale to nie będzie miało żadnego wpływu na mecz - ocenił Petković, który zaznaczył, że jego drużyna musi „dać z siebie 120 procent”, żeby liczyć na wygraną. (PAP) 

 


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama